21 czerwca
czwartek
Alicji, Alojzego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Unia Europejska: linie podziału

Ocena: 0
1252

Uruchomienie przez Komisję Europejską wobec Polski art. 7 Traktatu o UE wywołało dyskusję nad możliwymi tego konsekwencjami.

Bruksela. Widok na Parlament Europejski; fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Teraz Rada UE, gdzie zasiadają przedstawiciele poszczególnych państw, musi zadecydować, czy istnieje „poważne ryzyko naruszenia” przez Polskę wartości unijnych – a więc „poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego i poszanowanie praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości”. Do podjęcia stosownych działań (z początku – np. skierowania zaleceń do Polski) potrzeba większości czterech piątych, czyli 22 krajów członkowskich i zgody Parlamentu Europejskiego. A jak na razie polski rząd może liczyć na poparcie Węgier i Czech, czyli tylko dwóch z 27 innych członków Unii. Dopiero do zastosowania sankcji potrzebna jest jednomyślność.

Warto w tym kontekście, na początku 2018 r., zastanowić się, jak wygląda dziś Unia Europejska, jakie istnieją w niej podziały oraz gdzie sytuuje się Polska. W tak dużym i złożonym organizmie jak UE pełna jedność jest niemożliwa i zawsze dochodzi do jakiejś gry interesów. „Financial Times” pisał niedawno, że co prawda „nie ma wyraźnej linii dzielącej Europę na pół, ale sprzeczne interesy narodowe, wartości i wizje przyszłości tworzą ryzyko, że niektóre kraje w każdej z obu połówek kontynentu będą dryfowały w przeciwnych kierunkach, narażając na dłuższą metę jedność UE”.

Tymczasem Unia ma przed sobą bardzo wiele wyzwań. BBC cytowała Stefanie Bolzen, dziennikarkę niemieckiego „Die Welt”, która dowodziła, że w 2018 r. „Unia Europejska będzie musiała stawić czoła skomplikowanym reformom strefy euro i problemom polityki migracyjnej, a także spodziewanym politycznym wstrząsom we Włoszech i Hiszpanii”. Jej zdaniem, UE będzie się przede wszystkim zajmować sobą: „w Brukseli będą mówić o ich własnych problemach – a są one wielkie”. A przecież w tle jest jeszcze Brexit i jego skutki.

 

Ile prędkości?

Chyba najważniejszą linią dzielącą państwa członkowskie UE jest kwestia przyśpieszenia integracji. Najwyrazistszym zwolennikiem bardziej jednoczącej się Unii jest dziś prezydent Francji Emmanuel Macron. Kanclerz Niemiec Angela Merkel wydaje się teraz w swych wypowiedziach dużo bardziej stonowana, co zapewne jest wynikiem braku możliwości stworzenia stabilnego rządu po wyborach. Berlin jednak już przecież zgodził się z Paryżem co do ściślejszej integracji strefy euro, co może skutkować stworzeniem dla niej instytucji ministra finansów, a zapewne też oddzielnego budżetu. A Niemcy i Francja to dziś najsilniejsi gracze w Unii.

Dyskusja o integracji strefy euro będzie w gruncie rzeczy dotyczyła przyszłości całej Unii.

To zaś z kolei może skutkować pomysłem budowania Europy „dwóch prędkości”, gdzie zachód UE będzie się integrował i rozwijał szybciej. Na to nie chcą się zgodzić kraje niebędące w strefie euro, przede wszystkim z Europy Środkowej, w tym zwłaszcza Polska, Węgry, a także Czechy. Dyskusja o integracji strefy euro będzie w gruncie rzeczy dotyczyła przyszłości całej Unii. Trudno na razie powiedzieć, jak zachowają się te państwa, np. Dania, które co prawda zaliczają się do Europy Zachodniej, ale euro przyjąć nie zamierzają. Rozmaicie mogą się też zachować politycy i biurokraci unijni. Już teraz widać, że podziały w tej sprawie przebiegają nie tylko między państwami.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły