21 września
wtorek
Jonasza, Mateusza, Hipolita
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rosja straszy wojną

Ocena: 0
617

Gwałtownie zaostrzyły się stosunki między Rosją i Ukrainą. Moskwa oskarża Kijów o chęć ataku na samozwańcze republiki w Donbasie i sama gromadzi duże siły przy swojej zachodniej granicy.

fot. PAP/EPA/ANATOLY MALTSEV

Próba parady z okazji Dnia Zwycięstwa w St. Petersburgu

 

Trudno powiedzieć, czy chodzi jej o nastraszenie Ukraińców i Zachodu, o przyłączenie Donbasu czy też o agresję na dużą skalę. Rosyjski prezydent Władimir Putin twierdził – zarówno podczas swych wystąpień publicznych, jak i w rozmowach z przywódcami innych krajów, np. z niemiecką kanclerz Angelą Merkel – że Ukraina w prowokacyjny sposób szykuje atak w Donbasie. Tyle że strona ukraińska w oczywisty sposób jest słabsza i jej ewentualna próba zajęcia Doniecka i Ługańska doprowadziłaby do starcia z armią rosyjską i oczywistej porażki. A Ukraińcy doskonale o tym wiedzą i raczej nie podjęliby takich samobójczych działań.

Od 2014 r. region Donbasu jest miejscem jednego z „zamrożonych konfliktów”, które od czasu do czasu ulegają „rozmrożeniu”. Tak było niedawno z Górskim Karabachem na granicy armeńsko-azerbejdżańskiej, gdzie po latach spokoju doszło do gwałtownych walk. Dwie separatystyczne „republiki ludowe” w Donbasie – Doniecka i Ługańska – pozostają pod kontrolą rosyjską i są w nich rosyjscy żołnierze. Na linii rozejmu między siłami separatystów i Ukraińcami często słychać strzały.

Paradoksalnie żadna ze stron tak naprawdę nie chce pokoju. Moskwie obecna sytuacja umożliwia bezustanną ingerencję w sytuację na Ukrainie, która zamiast skupić się na sprawach wewnętrznych, rozwijaniu gospodarki czy też w ostatnim czasie na walce z pandemią, poświęca siły i środki na zbrojenia i niewypowiedzianą wojnę. Ale Kijów też ma powody do zadowolenia – ukraińscy politycy wszystkie swoje błędy mogą zrzucić na Donbas i trwające tam starcia.

 


ARMIA NA GRANICY

W ostatnim okresie mnożyły się informacje o przerzucaniu rosyjskich sił nad granicę ukraińską. W rejon Woroneża, 300 km od Charkowa, dotarły transporty czołgów T-72, bojowych wozów piechoty BMP-2 i wyrzutni pocisków termobarycznych TOS-1A. Dostrzeżono je dzięki satelitom – a piszący o tych transportach dziennikarze wykorzystali satelity komercyjne (co oznacza, że wywiady wojskowe muszą już wiedzieć o nich wszystko).

Na zdjęciach widać ponad 400 różnego typu pojazdów wojskowych – tylko w jednym z nowo utworzonych polowych obozów armii rosyjskiej. Według ekspertów zachodnich, przede wszystkim amerykańskich, od kilku tygodni do rosyjskich obszarów przygranicznych, a także na tereny obu samozwańczych republik donieckich oraz na Krym dotarło sporo sprzętu bojowego i żołnierzy.

Jak podawał polski rządowy Ośrodek Studiów Wschodnich, według głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy gen. Rusłana Chomczaka armia rosyjska zgromadziła w przygranicznych obwodach oraz na okupowanych przez siebie terytoriach 28 batalionowych grup taktycznych (pododdziałów przygotowanych do prowadzenia działań zbrojnych; liczebność jednej grupy to ok. 800 żołnierzy), a w najbliższym czasie ich liczba ma wzrosnąć o kolejnych 25 grup. Według ukraińskiego wywiadu wojskowego Rosja przygotowuje się do rozmieszczenia regularnych wojsk w okupowanej części Donbasu.

Trzeba przy tym pamiętać, że obie „republiki” mają swoje siły zbrojne. W 2019 r. szacowano, że separatyści z Donieckiej Republiki Ludowej dysponowali liczącymi 20 tys. żołnierzy siłami zbrojnymi, złożonymi m.in. z dwóch batalionów sił specjalnych, batalionu czołgów, sześciu brygad zmotoryzowanych i brygady artylerii. Jak pisał portal konflikty.pl, siły te oprócz rosyjskiego personelu wojskowego i rosyjskich ochotników formowano z biednych lokalnych mieszkańców, których zmuszała do tego sytuacja finansowa, oraz radykalnych grup, takich jak ugrupowania kozackie, rosyjscy nacjonaliści, komuniści, chuligani i pseudokibice oraz ukraińscy dezerterzy.

Rosja zwiększa też swoją obecność wojskową na Krymie. Obecnie stacjonuje tam 32,7 tys. żołnierzy i marynarzy rosyjskich.

 


SAMOZWAŃCZE REPUBLIKI

Sytuacja po aneksji Krymu przez Rosję i powstaniu nieuznawanych przez nikogo, ale faktycznie podporządkowanych Moskwie republik w Donbasie jest bardzo trudna. Dwa kraje – Ukraina i Rosja – faktycznie prowadzą wojnę, ale z formalnego punktu widzenia żadnej wojny nie ma, a oba państwa utrzymują stosunki dyplomatyczne. Jednak więzy przez lata (a nawet wieki) je łączące ulegają stopniowemu osłabieniu. W 2012 r. ukraiński eksport do Rosji stanowił ok. 26 proc. całości, gdy w przypadku UE mniej, bo 25 proc. Sześć lat później towary wysyłane do wschodniego sąsiada stanowiły już niecałe 8 proc. eksportu, a do UE – blisko 43 proc. Podobnie jest w przypadku importu.

Doszło też do paradoksalnej sytuacji: w wyniku odcięcia Krymu i części Donbasu z ukraińskiej sceny politycznej zniknęli politycy najbardziej prorosyjscy. Ostatecznie zdecydowanie prorosyjski były prezydent Wiktor Janukowycz pochodził z okolic Doniecka – jego rodzinne miasto jest dziś pod władzą separatystów.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 września

Wtorek, XXV Tydzień zwykły
Święto św. Mateusza, apostoła i ewangelisty
„Pójdź za Mną”.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Mt 9,9-13
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter