18 stycznia
wtorek
Piotra, Małgorzaty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rosja manipuluje historią

Ocena: 0
4256
– W swoim przekazie propagandowym, uproszczonym, prymitywnym, Rosja zawsze jest wyzwolicielem, obrońcą, a nigdy agresorem – mówi politolog prof. Włodzimierz Marciniak w rozmowie z Eweliną Steczkowską
Z prof. Włodzimierzem Marciniakiem, politologiem, sowietologiem, rozmawia Ewelina Steczkowska


Czy gdybyśmy zapytali statystycznego Rosjanina, co wydarzyło się w Polsce 15 sierpnia 1920 r. oraz 17 września 1939 r., to wiedziałby, o co chodzi?


Statystyczny Rosjanin nie istnieje. To pewna fikcja, do badania świadomości wiedzy historycznej mało użyteczna. Przeciętny Rosjanin nie wie nic ani o jednym, ani o drugim wydarzeniu. Może jedynie z grubsza kojarzyć, że w 1920 r. była wojna polsko-bolszewicka. W 1939 r. zaś miało miejsce przyłączenie terenów, które Rosjanie nazywają zachodnią Ukrainą i zachodnią Białorusią.

Jeśli przeciętny Rosjanin coś kojarzy, to pakt Ribbentrop-Mołotow, a nie agresję na Polskę. To już bowiem jest dla Rosjan wiedza zbyt szczegółowa, uzupełniająca informacje o pakcie. O tym układzie mówi się w mediach, zresztą na ogół w duchu obronnym i często nazywa się go paktem Hitler-Stalin.

Pamięć może być z grubsza na Białorusi i Ukrainie, bo w końcu te państwa są beneficjentami agresji sowieckiej z 1939 r.


A jak na to pytanie z kolei odpowiedzieliby rosyjscy historycy oraz politycy?


W historiografii rosyjskiej widzimy pewną ewolucję. W okresie sowieckim dominowała deterministyczna teza, że wojna sowiecko-niemiecka była nieuchronna i w związku z tym Moskwa miała wszelkie prawa do tego, żeby się do niej przygotowywać. Postrzegało się też sytuację poprzez geopolitykę.

Po 1991 r. w historiografii rosyjskiej, wraz z dostępem do nieznanych wcześniej dokumentów archiwalnych, zaczęła się analiza rzeczywistego rozwoju polityki zagranicznej Związku Sowieckiego w 1939 r. i dyskusja nad nią. Właśnie w latach 90. bardzo często można było się spotkać z tezą, że sojusz z Niemcami hitlerowskimi był poważnym błędem politycznym, wynikającym z nieadekwatnego postrzegania sytuacji międzynarodowej i pewnych błędnych przesłanek metafizycznych. Tu mam na myśli zafascynowanie myśleniem geopolitycznym.

Teraz z kolei sytuacja zaczyna powracać do punktu wyjścia, bo w tezach oficjalnych bardzo często pojawia się usprawiedliwienie paktu Ribbentrop-Mołotow. Wyraźnie mówił o tym Putin na Westerplatte 1 września 2009 r. Choć użył sformułowania, że był to akt niezgodny z prawem międzynarodowym i niemoralny („Należy pamiętać, że wszystkie próby, które nastąpiły między 1934 r. a 1939 r., czyli umowy, porozumienia, które miały wtedy miejsce, były nie do przyjęcia z moralnego punktu, w praktyce okazały się bezsensowne i tragiczne w swoich skutkach. I właśnie tego typu kroki doprowadziły do tragedii, do wybuchu II wojny światowej”), to jednak usprawiedliwiał Stalina.

Występuje tutaj taki rodzaj myślenia: skoro Zachód dogadał się w Monachium, to my zawarliśmy sojusz z Niemcami hitlerowskimi. Są to oczywiście nieporównywalne porozumienia, bo Związek Sowiecki zawarł sojusz, a państwa zachodnie tylko odsuwały w czasie początek wojny. W Monachium nie zawarto przecież układu sojuszniczego. W chwili obecnej teza Putina nadal obowiązuje. A ponieważ w Rosji jest silna polityka historyczna, z naciskiem na polityka, to w tym momencie historiografia i historycy znajdują się pod presją.


Czyli jak w bieżącym przekazie informacyjnym, historycznym, jest pokazywana Rosja z 1939 r.?

W swoim przekazie propagandowym, uproszczonym, prymitywnym, Rosja zawsze jest wyzwolicielem, obrońcą, a nigdy agresorem. O żadnej swojej wojnie nie powie, że była w niej agresorem, zawsze twierdzi, że udzielała pomocy i występowała jako obrońca. To, czego dokonał Związek Sowiecki 17 września 1939 r., na ogół Rosja będzie interpretować jako wyzwolenie uciskanego ludu Białorusi i Ukrainy przez burżuazyjną Polskę. I zawsze tego typu agresje będą pokazywane jako walka z uciskiem narodowym oraz z uciskiem klasowym, ekonomicznym.


Cofnijmy się do roku 1939. Jak wtedy Związek Sowiecki uzasadnia swoją napaść na Polskę?

Przez dłuższy czas w historiografii dominowały tezy, które były powtórzeniem uzasadnienia sformułowanego jeszcze w 1939 r. przez aparat rządzący, a konkretnie przez Ludowy Komisariat Spraw Zagranicznych i Spraw Wewnętrznych. Kładzie się nacisk na zróżnicowanie narodowościowe, że tereny te były zamieszkiwane w większości przez Ukraińców i Białorusinów. To z kolei ma oznaczać, że był to sprawiedliwy akt wyzwolenia Białorusinów i Ukraińców gnębionych w Polsce. W materiałach propagandowych podkreślano, że te tereny zostały przyłączone do Polski w wyniku jej agresji w 1918 i w 1919 r., a więc jest to jak najbardziej akt sprawiedliwości dziejowej. Na wyższym poziomie wojnę uzasadniono względami geopolitycznymi. Nikt specjalnie nie zastanawiał się nad tym, że przesunięcie granic na zachód niczego nie dało, jeśli chodzi o wzmocnienie potencjału obronnego Związku Sowieckiego, o czym wszyscy przekonali się w 1941 r.
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 stycznia

Wtorek, II Tydzień zwykły
Dzień Powszedni
Niech Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim światłem.
+ Czytania liturgiczne (rok C, :II):  Mk 2,23-28
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter