19 stycznia
środa
Henryka, Mariusza, Marty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Reforma potrzebna od zaraz

Ocena: 2.3
1798
Celem jest stworzenie uczelniom możliwości wyboru ich przyszłej strategii – każda z nich może być uczelnią badawczą z szansami na wysoką pozycję w całym świecie nauki, mocną uczelnią regionalną albo też potrzebną uczelnią zawodową. Szczególnie cenną cechą projektu jest jego otwartość; on niejako zaprasza do podjęcia przez uczelnię starań o jej awans w danym segmencie szkolnictwa wyższego. A zarazem pozostawia jej władzom wybór najbardziej właściwej drogi do wyznaczonego celu. Uczelnia może tego zaproszenia nie przyjąć, ale to już mocą własnej decyzji.

 

Koniec rozdrobnienia

Trzeba przyznać, że reforma nałoży na władze uczelni obowiązki tytaniczne. Projekt zakłada głębokie i bardzo trudne do przeprowadzenia zmiany w strukturze uczelni. Niektóre z nich spotkają się z oporem kadry dydaktycznej – wywoła go przede wszystkim pomniejszenie roli wydziałów, a to przez potraktowanie uczelni jako jednego podmiotu kształcącego studentów w dyscyplinach wybranych przez władze uczelni.

Polskie rozdrobnienie działań na polu nauki jest chore

Nie mam jednak wątpliwości, że bez postulowanych zmian poziom naszych uczelni się nie podniesie. Wyjaśnię to na przykładzie informatyki: informatyki powinni być dziś nauczani – na różnych poziomach wtajemniczenia – wszyscy studenci każdej uczelni, ale to nie znaczy, że na politechnice prawie wszystkie wydziały powinny mieć swoje instytuty albo katedry informatyki! Niektóre z nich, dodajmy, miałyby prawo nadawania stopnia naukowego doktora tejże informatyki. Jest sprawą danej politechniki, jak ten dylemat „jedności w wielości” rozwiązać, ale informatyczne osiągnięcia politechniki powinny być oceniane, a jej prawo do nadawania stopni naukowych z informatyki egzekwowane na poziomie uczelni jako jednej całości – a nie na poziomie wydziałów. Polskie rozdrobnienie działań na polu nauki jest chore.

Jestem pewien, że Konstytucja dla Nauki – przy założeniu, że nakłady na naukę będą wzrastać i będą właściwie dzielone – otwiera drogę do dogonienia przez nasze najlepsze uczelnie bardzo dobrych uczelni zachodnich. Powinna także przynieść awans innych uczelni, chociażby przez to, że ich kadry zaczną za kilka lat być zasilane przez młodych badaczy z doktoratami zdobytymi na najlepszych uczelniach.

 

Kto przeciw, kto za?

Nie jestem tylko pewien, czy na wysokości zadania stanie sejm – przede wszystkim partia rządząca i największa partia opozycyjna. Czy opozycja przestanie być „totalna”, czyli antypaństwowa? Czy obie partie oprą się pokusie ulegania temu czy innemu lobby – lokalnemu czy zawodowemu – dla zdobycia większej liczby głosów w przyszłych wyborach?

A co to ma wspólnego z Europą? Dotąd, jeśli w ogóle, odwoływałem się przede wszystkim do pozycji naszej nauki w obszarze nauk ścisłych, przyrodniczych i technicznych. W tych obszarach nasza obecność w nauce światowej jest raczej ograniczana wysokością środków przeznaczanych na naukę, niż czymkolwiek innym. Z kolei w obszarze nauk społecznych i humanistycznych Zachód – jestem pewien – otwiera przed nami wielką szansę, a to wskutek głębokiego kryzysu kulturalnego. Trzeba tylko nie dać się wciągnąć w ten kryzys, choć polska uczelniana „awangarda” o tym marzy.

Wolność słowa i myśli, swoboda dyskusji, a zatem filary uniwersytetu, jego racji bytu, są dziś śmiertelnie zagrożone. To temat na oddzielny tekst, ale teraz niech wystarczy tylko jeden przykład. Gościnne wykłady ciekawej feministki (to prawie niemożliwe połączenie, wiem), australijskiej pisarki Germaine Greer, spotkały się z protestami społeczności uniwersyteckich w Oxfordzie i Cardiff. A oto jedna z przyczyn owych protestów: pisarka oświadczyła gdzieś, że nie zgadza się, by kobieta niemająca penisa przedstawiała się jako mężczyzna. W ten sposób sprzeciwiła się aksjomatowi dzisiejszej „wysokiej kultury”, że to, co uważamy za naszą naturę, ma swoje źródło w wolnej decyzji każdego z nas, przeto tożsamość człowieka jest sprawą jego wyboru, dziś takiego, jutro, być może, innego.

Terror tego typu ideologii opanowuje zachodnie uniwersytety, w tym ich władze i administracje. Wykładowcy głoszący zbyt niepoprawne politycznie opinie są eliminowani – ich awans naukowy zostaje utrudniony lub uczelnia pozbywa się takich osób. I jeśli my będziemy mądrzy, to uznane polskie uniwersytety staną się europejskimi bastionami swobodnej wymiany myśli.


W roku 1991 miało miejsce pierwsze drastyczne obniżenie wydatków państwa na naukę. Początkowo planowano przeznaczyć na ten cel 9,7 bln zł (to były inne złotówki niż teraz, szalała inflacja), czyli trochę mniej niż w 1990 r., ale w ciągu roku sumę tę jeszcze zmniejszono do niecałych 7 bln zł, czyli do nakładów w wysokości 0,76 proc. produktu krajowego brutto. Potem było jeszcze gorzej: poniżej 0,5 proc. PKB w 1995 r., 0,41 proc. w 2000 r., 0,30 proc. w 2005, i odtąd lekki wzrost: 0,39 proc. w 2012 r., 0,43 proc. w 2017 r. Razem z pozabudżetowymi środkami na naukę daje to dziś poniżej 1 proc. PKB (średnia unijna to prawie 2 proc.; Finlandia i Izrael wydają na naukę około 4 proc. PKB, ale nas na to, rzecz jasna, nie stać). Nakłady na szkolnictwo wyższe wyglądały podobnie, tyle że – mówiąc z grubsza – były to, ponieważ musiały być, nakłady około dwukrotnie wyższe.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 stycznia

Środa, II Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Józefa Sebastiana Pelczara, biskupa
Jezus głosił Ewangelię o królestwie
i leczył wszelkie choroby wśród ludu.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mk 3,1-6
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter