19 kwietnia
piątek
Adolfa, Tymona, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Przykład z Lizbony

Ocena: 0
413

Portugalski prezydent, który za kilka dni powita w Fatimie papieża Franciszka, nie kryje przywiązania do katolicyzmu. Swoje zagraniczne podróże rozpoczął od modlitwy u grobu św. Jana Pawła II.

fot. Marcin Zatyka

Pracownicy ochrony nie mają z nim łatwego życia. Łamie schematy, procedury bezpieczeństwa i konwenanse. Wchodzi w tłum, zagląda do restauracji, aby zapytać ludzi, jak im się żyje, co ich uwiera i co należałoby zmienić w Portugalii. Takiej głowy państwa mieszkańcy tego iberyjskiego kraju jeszcze nie mieli. Przyznają to nawet krytycy Marcela Rebela de Sousy, który najważniejszą funkcję w Republice Portugalskiej piastuje od ponad roku.

 

Czuły Marcelo

Liczący blisko 69 lat Marcelo Rebelo de Sousa ceni sobie niezależność.

Wprawdzie od kilkunastu lat należy do czołowych postaci centro-prawicowej Partii Socjaldemokratycznej (PSD), ale jego relacje z aktualnymi liderami tego ugrupowania nie należą do najlepszych.

Kiedyś nawet szefował grupie parlamentarnej socjaldemokratów, ale w ostatnich latach publicznie krytykował swoje ugrupowanie, czym zasłużył sobie na chłodne stanowisko, a nawet dystans liderów PSD podczas kampanii prezydenckiej na przełomie 2015 i 2016 r.

De facto nie potrzebował ich wsparcia – już w pierwszej turze zapewnił sobie najważniejszy urząd w państwie. Nic dziwnego, skoro Rebelo de Sousa od blisko dwóch dekad należy do czołówki komentatorów politycznych w portugalskiej telewizji. Tu też ma własne zdanie. Kiedy po latach jedna ze stacji postanowiła zdjąć jego program, dwie inne niemal pobiły się o tego popularnego politologa, prawnika, dziennikarza, wykładowcę akademickiego i polityka, słowem: człowieka-orkiestrę.

W niedzielnych komentarzach telewizyjnych zawsze był sobą. Wygłaszał własne opinie, nierzadko sprzeczne z oficjalną linią socjaldemokratów, czym zyskał sobie wielkie grono sympatyków. Jego ironiczne opinie bawiły widzów, krytyka kilkunastu przeczytanych w tydzień książek, które prezentował w programie, wzbudzała podziw, jego zaś wrażliwość wzruszała. Kiedy przed dwoma laty prezenterce prowadzącej z nim program zmarł syn, Sousa nie ukrywał żalu. Płakał wraz z nią na wizji, na żywo.

Po objęciu prezydentury nie zmienił się. Stał się może oszczędniejszy w słowach, ale bardziej widoczny wśród ludzi. Jak twierdzi, rozmawia ze zwyczajnymi obywatelami, aby „nie stracić kontaktu z rzeczywistością”. Zarówno u sympatyków, jak i krytyków zyskał przydomek „czułego prezydenta”, który nie unika nawet marginesu społecznego. Średnio raz na miesiąc wychodzi na ulicę, aby rozdawać żywność bezdomnym lub odwiedzić jakiś przytułek.

– Robię to, aby mocno stąpać po ziemi i widzieć, że nie wszystko jest takie piękne, jak czasem przedstawiają to autorzy raportów. Pewne grupy naszego społeczeństwa zostały w tyle i trzeba im pomóc – wskazuje prezydent.

 

Zadeklarowany katolik

Rebelo de Sousa jest inny niż poprzedni prezydenci, także pod względem przywiązania do religii. Podkreśla je na każdym kroku. Już w dniu zaprzysiężenia dał się zaprosić na modlitwę międzywyznaniową do lizbońskiego meczetu. Oryginalna inicjatywa wyszła od Abdoola Vakila, przewodniczącego Wspólnoty Muzułmańskiej Portugalii. Ujawnił on, że Rebelo de Sousa przyjął zaproszenie do udziału w modlitwie w meczecie wkrótce po ogłoszeniu wyniku pierwszej tury wyborów 24 stycznia 2016 r., w których zdobył 52 proc. głosów, stając się prezydentem elektem.

– Przyjaźnimy się od wielu lat, więc nie miałem oporów, aby zaproponować mu uczestnictwo w międzywyznaniowej ceremonii. Jego pierwszą reakcją było zdziwienie. Po krótkim namyśle zgodził się jednak, przyznając, że modlitwa powinna mieć miejsce krótko po zaprzysiężeniu na urząd – powiedział Vakil.

Wymiar religijny miała również pierwsza zagraniczna wizyta Rebela de Sousy, 17 marca ubiegłego roku w Watykanie. Po krótkiej modlitwie przy grobie św. Jana Pawła II portugalski prezydent odwiedził papieża. W trakcie spotkania z Franciszkiem zaprosił go oficjalnie do Portugalii na obchody stulecia objawień maryjnych w Fatimie, których centralne obchody odbędą się 12 i 13 maja. Nie zawahał się wówczas pocałować papieża w pierścień, co stało się powodem złośliwych uwag ze strony niektórych komentatorów. Postawy prezydenta, który w młodości działał w Akcji Katolickiej, to nie zmieniło. Sousa wciąż bierze udział w wydarzeniach religijnych, nie stroni od nich, a w publicznych wystąpieniach głowy państwa deklaruje przynależność do Kościoła katolickiego.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -