25 października
poniedziałek
Darii, Wilhelminy, Bonifacego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Przeciw Chinom i Rosji

Ocena: 0
709

Czy powinniście wyglądać tak, jakbyście się dobrze bawili? – spytała królowa Elżbieta II zebranych w brytyjskiej Kornwalii przywódców G7 podczas przygotowań do wspólnego zdjęcia. – Tak – odpowiedział jej Boris Johnson. – Wbrew pozorom bardzo dobrze się bawiliśmy…

Czy powinniście wyglądać tak, jakbyście się dobrze bawili? – spytała królowa Elżbieta II zebranych w brytyjskiej Kornwalii przywódców G7 podczas przygotowań do wspólnego zdjęcia. – Tak – odpowiedział jej Boris Johnson. – Wbrew pozorom bardzo dobrze się bawiliśmy…

Nie jest pewne, czy monarchini żartowała – i czy odpowiedź szefa jej rządu odpowiadała prawdzie. Wydaje się, że liderzy najbogatszych i najsilniejszych państw świata doszli do porozumienia w niektórych kluczowych sprawach, a zwłaszcza w kwestii przeciwstawienia się Chinom i Rosji oraz zwalczania pandemii koronawirusa. W innych jednak zgody nie było, choć deklaracje brzmią zachęcająco.

Przywódcy Stanów Zjednoczonych, Francji, Japonii, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch i Kanady starali się przede wszystkim sprawiać wrażenie znakomicie się rozumiejących i doskonale współpracujących. Ale też trzeba pamiętać, że G7 nie jest żadną organizacją międzynarodową, a jedynie spotkaniem liderów najsilniejszych gospodarczo krajów świata. Najpierw, od 1975 r., było ich sześciu; potem dołączył premier Kanady, a w latach 1997-2014 także prezydent Rosji (wówczas była to G8). Rosjan wykluczono po ich agresji przeciwko Ukrainie.

W Kornwalii znaczenie miało jeszcze jedno: po raz pierwszy na szczycie pojawił się nowy prezydent USA Joe Biden. I wydaje się, że mimo poważnej gafy podczas spotkania z królową (państwo Bidenowie się spóźnili i na dodatek prezydent nie zdjął ciemnych okularów) łatwiej rozmawiało mu się z liderami niektórych krajów, niż było to w przypadku jego poprzednika, Donalda Trumpa. Kontakty z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i premierem Kanady Justinem Trudeau będą układały mu się z pewnością dużo lepiej niż Trumpowi.

 


ALTERNATYWA DLA „JEDNEGO PASA” 

Najwyraźniej za głównego przeciwnika w skali globalnej uznano Chiny. Przede wszystkim więc liderzy „wielkiej siódemki” postanowili stworzyć alternatywę dla chińskiego programu „Jeden pas i jedna droga”. Chińczycy chcą w jakimś sensie odtworzyć starożytny jedwabny szlak, a szerzej – uzyskać dużo większe niż dotychczas wpływy w świecie, zwłaszcza w Azji i Oceanii. W 2013 r. opracowali globalną strategię rozwoju infrastruktury do inwestowania w prawie 70 krajach. Jest to centralny element polityki zagranicznej sekretarza generalnego KPCh Xi Jinpinga. Przede wszystkim chodzi o budowę i rozbudowę portów, linii kolejowych, dróg i lotnisk. Chińczycy zakładają zakończenie tego projektu w 2049 r., w setną rocznicę powstania Chińskiej Republiki Ludowej.

Do realizacji „Jednego pasa” Pekin stworzył Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych, który dysponuje gigantyczną kwotą 160 miliardów dolarów, przede wszystkim na udzielanie kredytów. W 2014 r. stworzono też fundusz rozwojowy o wartości 40 miliardów dolarów, którego celem jest inwestowanie w przedsiębiorstwa. Pierwszym sfinansowanym projektem jest elektrownia wodna Karot niedaleko Islamabadu w Pakistanie. Jej koszt wyniesie co najmniej 350 milionów dolarów.

Problem polega na tym, że chińskie banki udzielają krajom rozwijającym się wysokich pożyczek. Są one zabezpieczone w sposób skrajnie niebezpieczny dla pożyczkobiorców – zastawem są prawa do eksploatacji cennych złóż czy korzystania z ważnych portów. Krytycy tej polityki twierdzą, iż Pekin celowo wpycha słabsze państwa w „pułapkę zadłużenia”. Jeśli dłużnik nie jest w stanie spłacić kredytu, musi być przygotowany na daleko idące ustępstwa gospodarcze lub nawet polityczne. I w efekcie traci kontrolę na przykład nad kluczowym strategicznie portem. Jeśli chce ją odzyskać, musi wspierać Pekin politycznie.

Odpowiedzią na „Jeden pas” ma być projekt B3W, czyli Build Back Better World („Odbudujmy Lepszy Świat”). Tak jest on określony na stronie Białego Domu: „przejrzyste partnerstwo, oparte na wartościach i wysokich standardach”, które zrealizuje projekty o wartości ponad 40 miliardów dolarów „w czterech obszarach zainteresowania – klimat, zdrowie i bezpieczeństwo zdrowotne, technologia cyfrowa oraz równowaga i równość płci” (choć nie jest jasne, co to ostatnie sformułowanie miałoby oznaczać).

B3W ma mieć „zasięg globalny, od Ameryki Łacińskiej i Karaibów po Afrykę i region Indii i Pacyfiku”. Chodzi o kraje o „niskich i średnich dochodach”. Szczegóły dotyczące sposobu finansowania tego planu pozostają niejasne. Kanclerz Niemiec Angela Merkel powiedziała, że G7 nie może jeszcze go zaprezentować; zapewne nie udało się osiągnąć w tej sprawie porozumienia.

Chiny zareagowały zdecydowanie niechętnie. Rzecznik ambasady ChRL w Londynie oznajmił: „Dni, w których globalne decyzje były dyktowane przez niewielką grupę krajów, już dawno minęły. Zawsze wierzymy, że kraje, duże czy małe, silne czy słabe, biedne czy bogate, są równe i że sprawy światowe powinny być konsultowane przez wszystkie kraje”.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 października

Poniedziałek, XXX Tydzień zwykły
Dzień Powszedni
Słowo Twoje, Panie, jest prawdą,
uświęć nas w prawdzie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 13,10-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter