19 kwietnia
piątek
Adolfa, Tymona, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Problematyczny sukces

Ocena: 0
1130

Konferencja bliskowschodnia w Warszawie zgromadziła więcej uczestników wysokiego szczebla, niż się spodziewano, i okazała się ważniejsza, niż przewidywano. Niestety, pod adresem Polski padły tam wypowiedzi niekorzystne i nieuczciwe.

fot. PAP/Jakub Kamiński

Zgodnie z przewidywaniami Amerykanie i Izraelczycy nadali obradom zdecydowanie antyirański charakter. Do tego ze strony amerykańskiej, a przede wszystkim izraelskiej, padły wypowiedzi, które mocno ugodziły w Polskę. W efekcie zamiast cieszyć się z korzyści, jakie powinno przynieść nam goszczenie znaczącej, międzynarodowej imprezy, polska dyplomacja skupiła się na wyjaśnianiu, co oznaczają niechętne Polsce słowa – i pośpiesznym minimalizowaniu strat, jakie z tego wszystkiego wynikły.

 

Antyirański blok

Na obrady przybył wiceprezydent USA Mike Pence i sekretarz stanu tego kraju Mike Pompeo. Byli obecni wysokiej rangi przedstawiciele (głównie ministrowie) wielu państw Bliskiego Wschodu, w tym Arabii Saudyjskiej, Kataru, Jemenu, Jordanii, Kuwejtu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Był premier Izraela Benjamin Netanjahu, a z krajów Bliskiego Wschodu i głównie z UE – pięciu wicepremierów (m.in. Bułgarii i Rumunii) oraz 22 ministrów spraw zagranicznych (w tym Litwy, Łotwy, Estonii, Wielkiej Brytanii, Węgier, Włoch, jak również Ukrainy i Korei Południowej). Iran nie był zaproszony, Palestyńczycy odmówili przyjazdu. Nie przyjechali też Rosjanie współpracujący z Iranem.

Oto co powiedział na roboczym lunchu po obradach wiceprezydent Pence (cytaty za stroną Białego Domu): „Na początku tej historycznej konferencji liderzy z całego regionu zgodzili się, że największym zagrożeniem dla pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie jest Islamska Republika Iranu. Czterdzieści lat temu w tym miesiącu mułłowie przejęli kontrolę nad tym krajem. Od tego czasu wspierają oni swych terrorystycznych przedstawicieli i milicje – Hezbollah i Hamas; eksportują rakiety; podsycają konflikty w Syrii, Jemenie i poza nią. Reżim irański jest wiodącym państwowym sponsorem terroryzmu na świecie”.

Podobnie, bardzo ostro, przemawiał premier Netanjahu. I choć dokument końcowy mówi o budowaniu pokoju na Bliskim Wschodzie, to faktycznie w Warszawie tworzony był blok antyirański.

Strona polska doprowadziła do bezprecedensowego, nieoficjalnego spotkania Netanjahu z przedstawicielami państw arabskich – tych, z którymi Izrael nie ma stosunków dyplomatycznych. Niestety, kancelaria premiera Izraela omyłkowo (?) opublikowała nagranie wideo z tego spotkania, na którym arabscy ministrowie ostro krytykowali Iran. Informowała o tym szeroko arabska telewizja Aljazeera. Nie wiadomo, czy to pomoże, czy zaszkodzi stosunkom Izraela z tymi krajami.

Po obradach szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz i Mike Pompeo zapowiedzieli początek „procesu warszawskiego”. Ma powstać siedem międzynarodowych grup roboczych, które będą działać na rzecz konkretnych rozwiązań promujących pokój i bezpieczeństwo w regionie Bliskiego Wschodu.

 

Co powiedział Pompeo

Przy okazji konferencji usłyszeliśmy kilka wypowiedzi, które mogły Polakami wstrząsnąć. Kluczowe były słowa amerykańskiego sekretarza stanu. Obok zdań bardzo Polsce przychylnych i wręcz wychwalających nasz kraj Pompeo powiedział m.in.: „Przywiązujemy również wagę do rozwiązywania nierozstrzygniętych kwestii z przeszłości, i wzywam moich polskich kolegów, aby poczynili postępy w zakresie kompleksowego ustawodawstwa dotyczącego restytucji mienia prywatnego dla osób, które utraciły nieruchomości w dobie Holokaustu”.

Wypowiedź ta nie od razu została zauważona w Polsce, błyskawicznie jednak podchwycono ją w Izraelu. Anglojęzyczne pismo „Jerusalem Post” komentowało ją jednoznacznie: „Polska jest jedynym krajem w Unii Europejskiej, który nie przyjął kompleksowego ustawodawstwa, aby przywrócić lub zapewnić rekompensatę za prywatną własność skonfiskowaną przez nazistów lub znacjonalizowaną przez reżim komunistyczny”. „Jerusalem Post” zacytowało też Gideona Taylora, szefa operacyjnego World Jewish Restitution Organization (Światowa Żydowska Organizacja ds. Restytucji), który podkreślił, że słowa amerykańskiego sekretarza stanu są „wyrazem jego zaangażowania w zapewnienie sprawiedliwości dla osób, które przeżyły Holokaust, a także ich rodzin. Jest to mocne potwierdzenie znaczenia tej kwestii dla Stanów Zjednoczonych”. WJRO zajmuje się – jak można przeczytać na jej stronie internetowej – walką o odzyskanie mienia żydowskiego. I podnosi tę kwestię w każdej możliwej sytuacji, naciskając, na kogo się da.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -