14 grudnia
piątek
Alfreda, Izydora, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Polityka pod prąd

Ocena: 0
733

Jak uczy przedwieczna Mądrość: „wszystko ma swój czas” (Koh 3,1). Jest czas koniunktury i czas dekoniunktury, czas władzy i czas opozycji, czas propozycji i czas sprzeciwu. Nie wszystko jest możliwe w każdej chwili, ale zawsze należy wypełniać swoje obowiązki. Im sprawiedliwość jest trudniejsza – tym ważniejsze jest nasze zaangażowanie.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Na przywrócenie Polsce niepodległości trzeba było czekać ponad sto lat, nawet pokolenie, które bezpośrednio ją odbudowywało, generacja Dmowskiego i Piłsudskiego, osiągnęło ją po pracy niemal całego życia. Tylko wyjątkowo naiwni ludzie mogliby zarzucać im „nieskuteczność”, skoro na efekty ich pracy trzeba było czekać tak „długo”. Utopia „skuteczności” abstrahuje od okoliczności i z reguły skrywa swe intencje. Na ogół bywa pretekstem dla bierności i obojętności, bo „przecież gołym okiem widać, że to się już nie zmieni”, albo dla karierowiczostwa, bo „polityka to walka o władzę”, a nie o trudne społeczne cele. Wszystko to ma niewiele wspólnego z polityką we właściwym sensie tego słowa. A jeszcze większą głupotą jest oskarżanie o „nieskuteczność” polityków XIX w., z księciem Adamem Czartoryskim na czele, polityków którzy „jedynie” potrafili utrzymać obecność sprawy polskiej w polityce europejskiej.

 

Regularna rewolucja

Sto lat niewoli stanowiło jednocześnie sto lat dekoniunktury. Polityka w tym czasie rzadko polegała na sprawowaniu władzy państwowej, znacznie częściej na skutecznej opozycji, na zdobywaniu narodowych ustępstw w państwach zaborczych, na wzmacnianiu opinii publicznej, często przez szerzenie świadomości narodowej i pobudzanie sprzeciwu wobec okupacyjnej władzy. Nawet tam, gdzie efektywna polityka ugodowa dawała Polakom możliwość udziału we władzy, gdzie korzystaliśmy z względnej wolności, wcale nie stanowiska były najważniejsze. Polski urząd namiestnika Galicji sprawowany przez Michała Bobrzyńskiego lub Andrzeja Potockiego zostawił w historii głębszy ślad niż premierostwo Kazimierza Badeniego w Wiedniu.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 47 (685), 25 listopada 2018 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 9 grudnia 2018 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -