23 czerwca
niedziela
Wandy, Zenona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Polityka arodzinna

Ocena: 4.9
579

Polskie społeczeństwo najpierw płaci na antykoncepcję i aborcję, osłabiające płodność, a potem na zabiegi in vitro, próbujące ją „naprawić”.

fot. Freepik.com

– Ustawicznie jesteśmy informowani, że „zdecydowana większość” Polaków opowiada się za tym, by decyzja o aborcji leżała w gestii kobiety – mówi socjolog Antoni Szymański. – Tymczasem w ubiegłorocznym badaniu CBOS na pytanie „Czy sądzi pan/pani, że przerywanie ciąży powinno być dopuszczalne, gdy kobieta jest w trudnej sytuacji materialnej” 65 proc. ankietowanych odpowiedziało „nie”, a zaledwie 21 proc. „tak”. Identycznie rozkładają się odpowiedzi na analogiczne pytanie w przypadku trudnej sytuacji osobistej. Podobnie reagują respondenci pytani o zasadność aborcji, gdy kobieta nie chce mieć dzieci i nie podaje powodu. – Aż 69 proc. Polaków określa to jako „niedopuszczalne”. Jak to się ma do tego, co płynie z trybuny sejmowej i mediów? – pyta retorycznie.

 


RZECZNIK URODZONYCH

Wedle narracji PO w kampanii wyborczej poluzowania prawa aborcyjnego oczekiwała większość społeczeństwa. – Zapowiedzi jednak nie wydawały się aż tak radykalne, jak zaproponowana 24 stycznia ustawa o świadomym rodzicielstwie – zwraca uwagę Antoni Szymański, który jest także posłem.

Jak podkreśla, ustawa ma zastąpić ustawę o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 r. Już w preambule nowego projektu mowa o „udziale państwa w realizacji praw kobiet i mężczyzn w zakresie świadomego rodzicielstwa oraz prawa osoby w ciąży do przerywania ciąży”. Preambuła obowiązującej dotychczas ustawy głosiła, że „życie jest fundamentalnym dobrem człowieka, a troska o życie należy do podstawowych obowiązków państwa, społeczeństwa i obywatela”; uznawała ona przy tym „prawo każdego do odpowiedzialnego decydowania o posiadaniu dzieci oraz prawo dostępu do informacji, edukacji, poradnictwa”. – W jednym dokumencie mamy więc szacunek dla życia, w drugim próbę uregulowania wyłącznie kwestii aborcji – podsumowuje Antoni Szymański.

W projektowanej ustawie nie znajdziemy także tego, co precyzuje obecna ustawa w art. 2, zobowiązując organy państwowe do zapewnienia kobietom w ciąży, także w trudnej sytuacji materialnej, opieki medycznej, socjalnej i prawnej. Antoni Szymański wymienia kolejne różnice: – Dotychczas nieletnia uczennica w ciąży miała prawo do urlopu i innej pomocy niezbędnej do ukończenia edukacji; w projekcie ustawy takiej troski nie znajdziemy.

W nowej ustawie nie ma też ujętego w art. 3 obecnej ustawy zapisu o współdziałaniu organów państwowych z Kościołem katolickim i instytucjami społecznymi opiekującymi się ciężarnymi, prowadzącymi opiekę zastępczą lub udzielającymi pomocy w przysposabianiu dzieci. Projekt uchyla wreszcie ten zapis o Rzeczniku Praw Dziecka, który definiuje go jako organ troszczący się o dobro dziecka od poczęcia do 18. roku życia.

Na skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 2020 r. jedną z dwóch przesłanek do przerwania ciąży jest to, że zaistniała w wyniku przestępstwa. Nowa ustawa dopuszcza w takim przypadku aborcję do 18., a nie jak dziś – do 12. tygodnia ciąży, i na oświadczenie matki, a nie jak dziś – w wyniku orzeczenia prokuratury.

Antoni Szymański ubolewa, że nowa ustawa przekreśli dorobek dotychczasowej, która znacząco wpłynęła na ograniczenie aborcji oraz samoistnych poronień dzięki lepszej opiece nad kobietą w ciąży. – Spadła też śmiertelność noworodków, a ciężarne w kryzysie otrzymywały pomoc – wymienia dalej socjolog. – Wreszcie ustawa upowszechniała wiedzę, że człowiekiem jesteśmy już od poczęcia, a nie od narodzin.

 


BEZPIECZNE ZAGROŻENIE

Z rządowych planów zwiększonej dopuszczalności aborcji, udostępnienia pigułki „dzień po” i narodowej zrzutki na in vitro nie wyłania się bynajmniej troska o świadomość prokreacyjną i zdrowie kobiety. – Niepokoi mnie ten trend, zwłaszcza w trwającej w Polsce i Europie „zimie demograficznej” – przyznaje dr Ewa Ślizień-Kuczapska, ginekolog położnik. – Jedną z przyczyn niskiego wskaźnika dzietności (1,2–1,5 dziecka na kobietę) jest budowanie świadomości przeciw dziecku, na co wskazuje choćby angielska nazwa pigułki „dzień po”: anti baby pill. Od lat 90., gdy nastała moda na „wolność seksualną”, radykalnie obniżył się wiek inicjacji seksualnej. To fakt nie tylko medyczny, ale też socjoekonomiczny, bo wynikające z tego problemy próbuje się „rozwiązywać” antykoncepcją, w tym awaryjną, teraz również bez wiedzy rodziców i konsultacji lekarskiej. Tymczasem EllaOne to preparat silnie działający, nieprzebadany na osobach poniżej 18. roku życia, mogący wywoływać skutki uboczne zarówno doraźne, jak i długofalowe w organizmie, w którym płodność dopiero się kształtuje [pisaliśmy o tym w nr. 5 i 6 „Idziemy” – przyp. red.].

Lekarkę niepokoi także zwiększenie dopuszczalności aborcji. – Wiele publikacji medycznych mówi o jej szkodliwości tu i teraz, ale i w przyszłości: w postaci raka piersi czy szyjki macicy oraz niepłodności. Nazywanie tego „budowaniem świadomości rodzicielskiej” jest nieporozumieniem i budzi mój sprzeciw jako lekarza – mówi ginekolog.

O skutkach psychicznych aborcji dużo wie prof. Maria Ryś. – W pracy poradnianej na przestrzeni kilkudziesięciu lat nie spotkałam się z większym cierpieniem niż cierpienie poaborcyjne – przyznaje. – Mówienie o „bezpiecznej aborcji” to jak mówienie o „bezpiecznej wojnie”’; nie pozwala dostrzec jej zagrożeń m.in. w sferze psychicznej i rodzinnej, bo leży ona u podstaw m.in. chłodu emocjonalnego.

Jak mówi psycholog, aborcja wywołuje dwa rodzaje zaburzeń: PAD (postabortion distress), rozpacz pojawiającą się w pierwszych trzech miesiącach po aborcji, występującą u 15–30 proc. kobiet, i PAS (post abortion syndrom). Ten ujawnia się w dojrzałych latach, a nasila się w rocznicę aborcji czy na widok dzieci w wieku zbliżonym do wieku dziecka, które się odrzuciło. Dane z różnych krajów wskazują, że boryka się z nim 9–59 proc. kobiet. Jakim kosztem dla swoich rodzin i budżetu państwa?

 


RODACY ZAPŁACĄ

Inne światło na antykoncepcję i aborcję rzuca dr Radosław Maksym, ginekolog położnik. – Na zdrowie prokreacyjne przyszłych pokoleń negatywnie wpłynie promowanie ryzykownych zachowań seksualnych – mówi. – Już dziś połowa Amerykanów zmagających się z chorobami wenerycznymi ma mniej niż 25 lat. Co trzecia kobieta chora na chlamydię będzie niepłodna. Ten problem widoczny jest też w Polsce: w ostatnich trzech latach potroiła się liczba chorujących wenerycznie; prym wiodą HIV (3,5-krotny wzrost), kiła (4,5) oraz rzeżączka i chlamydia (5,5). Niebawem doszlusujemy do statystyk amerykańskich, które są owocem permisywnego modelu edukacji seksualnej – wskazuje ginekolog. – Dopuszcza ona zachowania ryzykowne, a w efekcie prowadzi do obniżenia wieku inicjacji seksualnej, niechcianych ciąż i aborcji. Najlepszy model edukacji seksualnej, zakładający odłożenie współżycia do pełnoletniości, wypierany jest przez model chaotyczny – o kwestiach prokreacji młodzi dowiadują się z pokątnych źródeł. Antykoncepcja farmakologiczna, w tym awaryjna, i dopuszczalność aborcji dają więc pozorne poczucie bezpieczeństwa, bo narażają na choroby przenoszone drogą płciową.

O wątłej edukacji seksualnej świadczy ignorancja, z jaką dr Ślizień-Kuczapska spotyka się w szpitalu, do którego przychodzą nastolatki w niechcianej ciąży, ale i w gabinecie, do którego zgłaszają się kobiety mające problem z poczęciem dziecka. – Ani antykoncepcja awaryjna, ani aborcja nie są metodami planowania rodziny. Obecnymi działaniami polski rząd wraca do lat 50. XX w. Wszechobecna wówczas aborcja nie przyniosła jednak pozytywnych efektów. Kobietę w niechcianej ciąży należy wspierać, a rodzinę pokazywać jako najważniejszą karierę – podkreśla ginekolog położnik.

Rozwiązań dobrych dla rodziny i demografii doszukiwać się więc należy w rzetelnej edukacji seksualnej, której powinna towarzyszyć polityka prorodzinna. Ta jednak nie może się ograniczać do podsypywania rodzin pieniędzmi i otwierania żłobków. Żeby dzietność ruszyła, jak np. u Czechów, rodzinie potrzeba dobrego PR.

Wypowiedzi pochodzą z debaty KAI i Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia „W trosce o ochronę zdrowia prokreacyjnego kobiet”

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na UW, dziennikarka, autorka książek o tematyce rodzinnej i historycznej


monika.odrobinska@idziemy.com.pl

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 23 czerwca

XII Niedziela zwykła
Wielki prorok powstał między nami
i Bóg nawiedził lud swój.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 4, 35-41
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego) 



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter