24 lutego
sobota
Macieja, Bogusza, Sergiusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Podpis na wagę życia

Ocena: 3.6
373

– Wszyscy powinniśmy się podpisać i wszyscy powinniśmy wspierać tę akcję – mówi o obywatelskim projekcie „Zatrzymaj aborcję” Marek Jurek

fot. Irena Świerdzewska / Idziemy

Z Markiem Jurkiem rozmawia Irena Świerdzewska

 

Czy podpisze się Pan pod obywatelskim projektem „Zatrzymaj aborcję”?

Oczywiście, wszyscy powinniśmy się podpisać i wszyscy powinniśmy wspierać tę akcję, to oczywisty nakaz ludzkiej solidarności z najsłabszymi.

 

Od czego zależy powodzenie tego projektu?

Od czynnego poparcia dla prawa do życia nie tylko w trakcie zbierania podpisów i na końcu – w głosowaniu w parlamencie, ale w ciągu całego procesu ustawodawczego, w całej debacie publicznej. Każdego dnia wzmacniamy – głosem i zaangażowaniem – albo osłabiamy – chwiejnością i obojętnością – cywilizację życia i prawa rodziny. Mówię o obu tych sprawach, bo nieprzypadkowo św. Jan Paweł II wskazywał dzieciobójstwo prenatalne jako zło szczególnie godzące w rodziny, podważające ich solidarność, wywierające presję na nieświadomych, niszczące ludzkie relacje.

 

Inicjatywa ustawodawcza „Zatrzymaj aborcję” to piąta obywatelska próba wprowadzenia zmian w prawie dotyczącym aborcji i trzecia od czasu wyborów parlamentarnych w 2015 r. Dlaczego tak trudno jest wzmocnić ochronę życia w Polsce?

Aleksander Sołżenicyn w słynnej mowie harwardzkiej nazywał to zmierzchem odwagi. Żyjemy w czasach kontrkultury śmierci, wobec której skapitulowały wszystkie liberalne państwa. Do tego dochodzi presja instytucji międzynarodowych. Nieprzypadkowo sejm odrzucił projekt „Stop Aborcji” natychmiast po zapowiedzi debaty na ten temat w Parlamencie Europejskim. Zarówno władze Rzeczypospolitej, jak i my wszyscy będziemy musieli zdecydować, czy chcemy żyć w państwie aborcyjnym – czy w państwie dobra wspólnego, chroniącym każde życie. Największym dramatem byłoby, gdyby opinię chrześcijańską przekonano, że państwo aborcyjne może być całkiem dobrym państwem. To uruchomiłoby szybki proces dekadencji, który widzieliśmy pokolenie temu w państwach starej Unii: „centroprawice”, które w latach 70. głosowały jeszcze w obronie życia, dziś akceptują nawet małżeństwa homoseksualne. Gdyby zaś opinia chrześcijańska była zjednoczona wokół naszych podstawowych powinności społecznych, gdyby politycy wybrani przez wyborców chrześcijańskich byli posłuszni normom, które obowiązują nas wszystkich – prawo do życia wzmocnilibyśmy już dawno. Ale tak ciągle nie jest.

 

W 2007 r. poświęcił Pan fotel Marszałka Sejmu, bo nie zgadzał się Pan na odstąpienie od wzmocnienia prawnego ochrony życia. Warto było?

Musiałem to zrobić, by zareagować na systematyczne torpedowanie prac nad konstytucyjnym potwierdzeniem prawa do życia w sytuacji, gdy istniała na to ogromna szansa. Polska mogła dokonać zdecydowanej zmiany ustrojowej, a jej storpedowanie było wielkim narodowym dramatem. Za zmianą art. 30 konstytucji głosowało wówczas 60 proc. posłów, niestety wcześniej potrzebę tej zmiany wielokrotnie podważano, demontując nacisk opinii publicznej. Gdyby nie tak mocna reakcja – opinia publiczna uznałaby, że nic się nie stało, że tak można. I tego zabrakło w parlamencie teraz. Tym razem dużą część społeczeństwa przekonano, żeby przejść do porządku dziennego nad odrzuceniem projektu „Stop Aborcji”. Skutki widzimy. Dziesięć lat temu wszystkie nielewicowe partie – nawet po głosowaniu – potwierdziły poparcie dla ochrony życia przynajmniej w formie istniejącej. Dziś – wskutek uległości posłów – polityczną kapitulację wobec aborcjonizmu zaczęto uznawać za zwyczajną, techniczną decyzję polityczną, za taktykę, do której politycy mają prawo.

 

Mówi się, że w obecnym układzie politycznym to ostatni moment na wzmocnienie w Polsce ochrony życia dziecka poczętego. Czy rzeczywiście?

Przede wszystkim należy mieć świadomość, że każda chwiejna wypowiedź, zamazywanie faktycznego znaczenia dzieciobójstwa prenatalnego, które zawsze jest – jak stwierdził sejm w 2006 r. – drastycznym naruszeniem praw człowieka, bagatelizowanie aborcjonizmu, który jest dziś najgroźniejszą ideologią dyskryminacji, przedstawianie prawa do życia jako kwestii nieistotnej – wszystko to działa przeciw prawnej ochronie życia. Prawo do życia mamy obowiązek popierać wszyscy, począwszy od najważniejszych przywódców politycznych, i mamy obowiązek robić to czynnie, nie tylko w kontekście chwilowych sporów medialno-politycznych. A czas z pewnością pracuje przeciw nam, wystarczy rozejrzeć się po Europie. Nie wolno więc lekceważyć szansy, jaką mamy. Pomyślmy, ilu konkretnych dramatów uniknęlibyśmy (sprawa Agaty, procesy przeciw dziennikarzom występującym przeciw aborcjonizmowi, debata o in vitro lekceważąca potwierdzone w ustawodawstwie prawa dziecka poczętego, wprowadzenie na polski rynek środków poronnych, sprawa małego Huberta na Madalińskiego) – gdybyśmy dziesięć lat temu potwierdzili wyraźnie w konstytucji prawa nienarodzonych. Wtedy nasze stanowisko wzmacniał jeszcze bardzo żywy przykład osobistego zaangażowania św. Jana Pawła II. Potem, niestety, ten czynnik zaczął słabnąć. Jedno jest pewne: gdy mijają dogodne okoliczności – szanse znikają na długi czas i nie wiadomo, czy i kiedy się pojawią. A jako chrześcijanie powinniśmy zawsze pamiętać, że okoliczności mają zawsze charakter zobowiązujący.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły