23 października
wtorek
Marleny, Seweryna, Igi
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Po irlandzkim referendum

Ocena: 0
1001

Padł jeden z ostatnich bastionów Kościoła rzymskokatolickiego w Europie – obwieścili komentatorzy. Irlandczycy powiedzieli „nie” tradycji i wartościom wyznawanym przez ich przodków. Wyniki referendum aborcyjnego w Irlandii nie pozostawiają wątpliwości.

fot. Pixabay, CC0

W przeprowadzonym w przedostatni piątek głosowaniu za usunięciem z konstytucji prawa do życia dzieci nienarodzonych głosowało dwie trzecie Irlandczyków. Za życiem opowiedziało się ponad 723 tys. obywateli, a za legalizacją aborcji – prawie 1 mln 430 tys. Wynik głosowania daje rządzącym zielone światło do uchwalenia nowego prawa, które dopuści legalne przerwanie ciąży na życzenie do 12., a w szczególnych wypadkach nawet do 24. tygodnia.

Wydarzenia w Irlandii budzą szczególne emocje nad Wisłą. Zwłaszcza w świetle przeciągającej się, często burzliwej, dyskusji nad inicjatywą „Zatrzymać aborcję”, wspartą 830 tys. podpisów polskich obywateli. Oba kraje przez wieki charakteryzowały się wysokim odsetkiem ludzi przywiązanych do wiary i Kościoła. W obu Kościół odgrywał ogromną rolę w walce o niepodległość. Dzisiaj Polsce przepowiada się scenariusz realizowany obecnie w Dublinie.

Właśnie w kryzysie Kościoła komentatorzy najczęściej doszukują się przyczyn trwającej rewolucji obyczajowej w kraju św. Patryka. Minione dekady, podczas których wyszły na jaw m.in. skandale pedofilskie wśród irlandzkiego duchowieństwa, przyniosły załamanie wiary i wyznawanych dotychczas przez Irlandczyków wartości. Głosowanie w sprawie aborcji to nie jedyny tego tak wyraźny przejaw. Trzy lata temu na Zielonej Wyspie zrównano w prawach związki homoseksualne z małżeństwem. Zdeklarowanym homoseksualistą jest zresztą premier Irlandii Leo Varadkar, którego partia teoretycznie należy do nurtu chrześcijańskiej demokracji.

Stwierdzenie, że wyniki irlandzkiego referendum to efekt problemów lokalnego Kościoła, wydaje się prostym rozwiązaniem, które zwalnia od poszukiwania głębszych przyczyn. Skandale z udziałem księży tylko przyspieszyły pewne zjawiska. Procesy sekularyzacji postępują na całym świecie. W Irlandii sytuacja jest o tyle wyjątkowa, że przez setki lat omijało ją na szerszą skalę wiele fenomenów, które wstrząsały Europą, jak np. reformacja czy idee oświeceniowe. Tym bardziej więc zachodzące zmiany szokują. Kiedy jednak spojrzymy szerzej, zobaczymy, że na północ od równika, poza nielicznymi wyjątkami, takimi jak do tej pory Irlandia czy wciąż Polska, prawie wszędzie obowiązuje już prawo zgodne z oczekiwaniami lewicowych elit.

Na półkuli południowej sytuacja jest nieco bardziej zniuansowana, ale także w katolickich kiedyś społeczeństwach Ameryki Południowej zmiany zachodzą bardzo szybko. Pierwszy przykład z brzegu to ojczyzna papieża Franciszka – Argentyna. Po kilku latach kampanii na rzecz legalizacji aborcji parlament wprowadził w tym roku pod obrady inicjatywę mającą na celu nieograniczone prawo do zabijania dzieci nienarodzonych. Ciekawe, że przez długi czas nie zgadzał się na to rząd populistyczno-lewicowy, a żądania wprowadzenia tego tematu do prac legislacyjnych spełnił dopiero rząd konserwatywno-liberalny. Podział w kwestii aborcji nie zawsze przebiega wzdłuż utartej, wydawałoby się, linii. Dlaczego najsłabszych istot nie broni żadna potężna organizacja zajmująca się – przynajmniej deklaratywnie – prawami człowieka?

W Irlandii – poza bardzo częstymi wątkami kryzysu Kościoła oraz postępującego coraz szybciej globalnego procesu sekularyzacji – można by doszukać się jeszcze innych przyczyn tak jednoznacznych wyników głosowania. Chociażby ofensywna i wieloletnia kampania na rzecz legalizacji aborcji, w którą włączyły się także osoby sprawujące władzę na czele z premierem, jak już wspomniałem, liderem partii chadeckiej.

Porażka obrońców życia na Zielonej Wyspie nie oznacza jednak ostatecznego końca walki o prawo do życia dzieci nienarodzonych. A takie wrażenie można odnieść, obserwując konserwatywną część polskich mediów. Zbyt łatwo stawia się znak równości między Polską a Irlandią, przewidując rychłe odejście od wiary i tradycyjnych wartości w ojczyźnie Jana Pawła II. Zmiany zachodzące w Irlandii niekoniecznie muszą powtórzyć się w Polsce, tak jak nigdy nie dotarł nad Wisłę obiecywany na wzór Zielonej Wyspy cud gospodarczy. Od przełomu 1989 r. systematycznie spada w Polsce liczba uczestniczących w niedzielnej Mszy Świętej. Mimo to, według sondaży, poparcie dla prawnej ochrony życia w tym samym okresie wzrosło. Wynik irlandzkiego głosowania jest dla całego Kościoła doświadczeniem bolesnym, z którego wszyscy powinniśmy wyciągnąć wnioski.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane komentarze

 

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -