18 listopada
poniedziałek
Romana, Klaudyny, Karoliny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Państwo czy samorząd?

Ocena: 0
711

Wielu obywateli wciąż ma jeszcze poczucie, że państwo i samorząd tworzą całość - mówi dr. hab. Rafał Chwedoruk, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, w rozmowie z Katarzyną Kasjanowicz.

fot. Rajmund Niwiński / wikipedia commons / CC BY 3.0 / Link

Spór o Westerplatte, sytuacja po awarii w oczyszczalni ścieków Czajka – jak układają się relacje pomiędzy państwem a samorządem w Polsce?

Kwestia Westerplatte, to pytanie bardziej o politykę historyczną – na ile ma być działaniem państwa, a na ile formą dyskusji. Czajka to przypadek bardzo konkretny, w którym ostatecznie do współpracy rządu z samorządem doszło.

Polityka prowadzona przez Unię Europejską nie obejmowała narzucania decentralizacji czy centralizacji władzy. Natomiast niektórzy politycy w Europie chcieliby pogłębienia integracji, co musiałoby odbyć się niejako kosztem państwa, poprzez przekazywanie niektórych jego uprawnień na różne szczeble samorządu lokalnego. Warto zauważyć, że w Polsce wciąż jesteśmy przed tą dyskusją, czego najlepszym przejawem jest to, że wszyscy interesujemy się finansami państwa, a absolutnie w naszej przestrzeni nie leży problem zadłużania się samorządów lokalnych, chociaż mieliśmy przykłady bankructw gmin. Mamy też do czynienia z bardzo wysokim poziomem zadłużenia wielu miast. Zdajemy się jako obywatele zapominać, że to co związane z samorządem także jest finansowane z pieniędzy podatników. Nie powinno to jednak dziwić. Wielu obywateli wciąż ma jeszcze poczucie, że państwo i samorząd tworzą całość. Mamy naturalną tendencję, wynikającą z naszej historii, do idealizowania roli samorządu terytorialnego.

Jak relacja rząd-samorząd kształtowała się i funkcjonuje w innych krajach europejskich?

Modelowo i historycznie patrząc, to jednym biegunem była Francja, gdzie samorząd znajdował się głęboko w cieniu państwa, choć paradoksalnie to rewolucja francuska przyniosła nowoczesne pojęcie decentralizacji; w 2016 r. Francja przeszła kolejną reformę podziału na większe jednostki terytorialne. Na drugim biegunie były Niemcy, które miały historyczny problem ze swoją państwowością, a gdzie kultura lokalna była tak wysoko rozwinięta, że po II wojnie światowej decentralizacja była ważną odtrutką na hitleryzm, na dziedzictwo pruskiego militaryzmu i biurokratyzmu, postrzegane jako czynniki, które przyczyniły się do tragedii. Pozostałe państwa UE cieszą się rozwiniętą samorządnością na różnych szczeblach. Warto przy tym pamiętać, że np. w państwach nordyckich instytucja państwa odegrała fundamentalną rolę w rozwoju społecznym, m.in. w korygowaniu nierówności poziomu rozwoju między regionami. Nieco inny od kontynentalnego jest model brytyjski, bardzo liberalny, ale w niektórych aspektach samorząd nie ma tam tak dużo możliwości jak w Europie kontynentalnej. Jest to poza tym inna kultura polityczna, podziały lokalne są głęboko zakorzenione w historii, więc ten wzorzec pozostaje absolutnie nie do przeniesienia na inny grunt.

W której grupie znajduje się Polska?

Nasze ustawodawstwo należy w wielu aspektach do typowo europejskich, raczej liberalnych, szczególnie z domniemaniem kompetencji samorządu. To też jest jakaś reakcja na naszą historię, gdzie w naturalny sposób po 1918 r. państwo musiało odegrać szczególną rolę, zwłaszcza w 1926 r., ponieważ było złożone z ziem pozabieranych nam niegdyś przez ościenne mocarstwa. Z kolei PRL miała inne niż przedwojenna Polska granice i trudno sobie wyobrazić decentralizację w państwie, które powstawało z gruzów. Do tego doszły ograniczenia ideologiczne dotyczące samorządu. Mimo wszystko polskie dyskusje decentralizacyjne są mniejszego kalibru, ponieważ w wyniku II wojny światowej jesteśmy społeczeństwem bardzo homogenicznym w zwartych granicach, inaczej niż w Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii.

A zatem nie grozi nam pewnego rodzaju kompetencyjne „rozbicie dzielnicowe”?

Cokolwiek byśmy myśleli o naszej dramatycznej historii w XX w., to pozbawiła ona nas wielu problemów, przed jakimi stanęły inne państwa. Warto zwrócić uwagę na rozstanie się Czechów i Słowaków oraz dramat Jugosławii – wspólnego państwa kilku narodów. Dążenia do decentralizacji stanowiły element procesu ich rozpadu. Z dzisiejszej perspektywy widać, że rozbicie tych państw w wymiarze ekonomicznym było kompletnym absurdem. Nie znaczy to, że problemy nas nie czekają, tylko nie nastąpi to tak szybko, jak nam się wydaje, może w ciągu kilkunastu lat. Problemy te będą związane z naturalnym różnicowaniem się interesów miast i regionów, biednych i bogatych. Podobnie, jak np. we Włoszech najbogatsze regiony i miasta mogą dążyć od ograniczenia choćby powinności finansowych, nie chcąc dzielić się za pośrednictwem państwa z mniej zamożnymi częściami kraju.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 listopada

Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła.
Dziś w Kościele:
+ poniedziałek, XXXIII tydzień zwykły, wspomnienie obowiązkowe bł. Karoliny Kózkówny,dziewicy i męczennicy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 1Mch 1,10-15.41-43.54-57.62-64; Ps 119,53.61.134.150.155.158; Łk 18,35-43
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -