2 lipca
sobota
Jagody, Urbana, Marii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Paliwo dla propagandy

Ocena: 0
790

Polskie służby rozpylały w Kuźnicy substancję drażniącą – takie sensacje można usłyszeć w białoruskiej telewizji państwowej.

fot. PAP/Straż Graniczna

Aleksander Łukaszenka i jego zwolennicy zmienili taktykę. Wielka grupa migrantów koczująca przy polskiej granicy obok Kuźnicy opuściła to miejsce. Część z nich trafiła do centrum logistycznego w pobliskich Bruzgach – tak naprawdę jest to ogromny, opustoszały magazyn, mogący pomieścić dwieście tirów; tam też m.in. dokonywany był przeładunek towarów. Ale mniejsze grupy migrantów usiłują przedrzeć się przez granicę w innych miejscach.

Z jednej strony można mieć wrażenie, że oglądana przez cały świat akcja wysyłania setek migrantów do Polski została ograniczona. Do Iraku poleciał samolot, który odwiózł grupę tych, którzy zrezygnowali z prób dostania się do Unii Europejskiej. Ale antypolska i antyeuropejska propaganda służb Łukaszenki trwa.

 


ZŁO NADCHODZI Z WARSZAWY

Ministerstwo Zdrowia Białorusi poinformowało, że próbująca przedostać się do Polski grupa migrantów poprosiła o pomoc medyczną, skarżąc się na kaszel. Owszem, mógł być to efekt stosowania przez polską policję granatów z gazem łzawiącym. Ale okazało się, że powód jest rzekomo inny.

Poinformowała o tym w specjalnym programie białoruska telewizja państwowa. Powiedziano: w Warszawie przygotowano środek owadobójczy, deltametrynę, który jest szkodliwy także dla ludzi. Choć należy do nowoczesnych, mniej niebezpiecznych, to działa drażniąco na oczy, skórę i drogi oddechowe oraz na układ nerwowy. W razie kontaktu z deltametryną można też czuć mrowienie, swędzenie lub pieczenie skóry. I rzekomo właśnie taki proszek rozpylano podczas szturmu migrantów w Kuźnicy. Oto „jadowita demokracja”, którą oferuje nam Polska – skomentowała telewizja. Trudno powiedzieć, czy ktokolwiek na Białorusi w ten przekaz uwierzył, ale tak właśnie od wielu dni przedstawiana jest tam sytuacja na polsko-białoruskiej granicy.

Tymczasem bardziej szokujący okazał się wywiad Aleksandra Łukaszenki dla BBC. Oczywiście, całą winę za istniejącą sytuację obciążył on Zachód. – Mówicie, że to nasi pomagają migrantom przedostać się na terytorium Polski? To oczywiście możliwe. Możliwe, że ktoś im w tym pomógł. Nie zamierzam się tym zajmować – oznajmił. I wyjaśnił, że migranci nie chcą zostać na Białorusi, lecz pragną dotrzeć do Unii Europejskiej – a on nie zamierza im w tym przeszkadzać.

Łukaszenka przekonywał też, że całe jego postępowanie, w tym walka z opozycją, jest słuszne. Zapytany o likwidację blisko trzystu organizacji pozarządowych, oznajmił: „wyrżniemy wszystkich obrzydliwców, których finansujecie”. Jego zdaniem były to struktury stworzone przez Zachód. Odpowiedź na pytanie o pobicia aresztowanych opozycjonistów była podobna: „możliwe, że zostali pobici – ale oni też bili, czego wy nie pokazywaliście”.

 


MERKEL, UE I NATO

Polska i inne kraje graniczące z Białorusią – Litwa i Łotwa – oraz białoruska opozycja nalegają, by wobec Łukaszenki stosować coraz ostrzejsze sankcje, a nie próbować z nim rozmawiać. Tymczasem do białoruskiego dyktatora dwukrotnie telefonowała kanclerz Niemiec Angela Merkel. Trudno powiedzieć, czy wycofanie migrantów z okolic Kuźnicy jest efektem tych rozmów – nie znamy ich przebiegu. Wiadomo jedynie, że o telefonie uprzedzony był polski rząd, który poznał treść rozmowy.

Pani Merkel była ostro krytykowana za sam fakt zadzwonienia do Łukaszenki. Większość komentatorów uważa, że w ten sposób legitymizuje dyktatora. Zresztą, białoruskie media państwowe przyjęły te telefony z wielką radością i uznały za sukces Łukaszenki. Nie jest też jasne, jaki mógł być przebieg rozmów Merkel z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Interesujący, choć dość osamotniony punkt widzenia przedstawił w wypowiedzi dla TVN24 były szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz. Jego zdaniem Merkel zrobiła dobrze, a skutki jej rozmów z Łukaszenką są dla Polski pozytywne.

Do działania, choć powoli, ruszyła Unia Europejska. Została zawieszona umowa UE–Białoruś o ułatwieniach wizowych wobec urzędników z Mińska. Unia poszerzyła też kryteria, na podstawie których można umieścić osobę lub firmę na liście sankcyjnej. Mają się na niej teraz znaleźć ci, którzy organizują nielegalne przekraczanie zewnętrznych granic UE.

Sytuacją na naszej granicy bardzo niepokoi się NATO. Niewykluczone jest uruchomienie art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego, przewidującego konsultacje na wypadek zagrożenia. Na razie wiadomo, że do Polski przybędzie kompania brytyjskiego Korpusu Królewskich Inżynierów (do 150 żołnierzy), która pomoże w zabezpieczeniu granicy. Ale jedno jest pewne: do zakończenia kryzysu jest jeszcze daleko.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 2 lipca

Sobota, XIII Tydzień zwykły - Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę
Będę słuchał tego, *
co Pan Bóg mówi:

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 9, 14-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter