17 listopada
sobota
Salomei, Grzegorza, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nowy sojusz Waszyngtonu?

Ocena: 0
793

Dla Stanów Zjednoczonych na przeciwnika numer jeden, na razie ekonomicznego, wyrastają Chiny. A tradycyjnie wrogo do Chin nastawiony jest inny wielki kraj azjatycki – Indie. Czemu z tego nie skorzystać?

fot. Monika Odrobińska/Idziemy

Kiedy w świecie pojawiają się coraz to nowe sprzeczności, możliwe są też zupełnie nietypowe sojusze.

– Mówiąc szczerze, mieliśmy niedawno telefon z Indii. Powiedzieli, że chcieliby zawrzeć z nami porozumienie handlowe, po raz pierwszy – oświadczył prezydent USA Donald Trump podczas niedawnego spotkania w Sioux Falls w Południowej Dakocie. – Nie rozmawiali z poprzednimi administracjami. Nikt nigdy nie rozmawiał w tymi ludźmi [Hindusami – przyp. red.] – dodał Trump, nie wyjaśniając jednak, kiedy do takiej rozmowy doszło.

Oznajmił również, że zaprzyjaźnił się z indyjskim premierem Narendrą Modim, podobnie jak z szefem rządu Japonii Shinzem Abem. – Wiecie, z niektórymi mamy trudne relacje, bo wykorzystywali nasz kraj przez wiele, wiele dziesięcioleci. Ale ja zachowuję się po przyjacielsku. Szanują mnie. I ja szanuję ich. Znów szanują nasz kraj – podkreślił.

Japonia to już od dawna sojusznik USA, przede wszystkim w dziedzinie bezpieczeństwa. Indie, jeden z największych krajów świata, jak dotąd nie współpracowały ściśle ze Stanami Zjednoczonymi.

Jeśli zresztą Trump zechce współpracować z New Delhi, będzie musiał przymknąć oko na to, co władze tego kraju robią. Indie nie chcą przestrzegać amerykańskich sankcji nałożonych na Iran i zamierzają kupować irańską ropę. Chodzi o dużą ilość: 3 mln baryłek (baryłka to 159 litrów, a kiedy oddajemy ten numer do druku, cena baryłki wynosi ok. 85 dolarów). Indie zamierzają też kupić systemy antyrakietowe S-400 od Rosji za cenę blisko 4 mld dolarów, co też ogromnie zaniepokoiło Waszyngton. Ale może się okazać, że takie zachowanie indyjskich władz nie będzie stanowić problemu…

 

Azjatycki gigant

Indie to ogromny kraj: 3,3 mln kilometrów kwadratowych i 1,3 mld ludności. Są dziewiątą gospodarką świata i trzecią w Azji; szacuje się, że mogą stać się światowym numerem trzy, po USA i Chinach. PKB w 2017 r. wyniósł 2611 mld dolarów (dla porównania: w Polsce – 614 mld dol.), a wzrost osiągnął 7,1 proc. (w Polsce – 4,3 proc.). PKB na głowę mieszkańca to jednak zaledwie 1709 dolarów (w Polsce – 12 tys. 372 dolarów).

Spróbujmy się przyjrzeć kilku kluczowym danym tego kraju. Indie mogą się pochwalić trzecią w świecie liczbą startupów, czyli nowych, małych, innowacyjnych przedsiębiorstw – jest ich 4750, a tylko w 2016 r. powstało 1400 nowych. Startupy albo szybko upadają, albo błyskawicznie się rozrastają, tak czy owak wzmacniają gospodarkę i przyczyniają się do jej rozwoju.

Co prawda w Indiach pracuje lub szuka pracy (przynajmniej oficjalnie) zaledwie połowa z ok. pół miliarda osób mogących pracować – jest to wciąż ogromna liczba. Potencjał rozwoju indyjskiej gospodarki jest bardzo duży.

Doskonałym przykładem indyjskich możliwości jest miasto Bangalore (obecnie Bengaluru), położone w południowym stanie Karnataka. Przeciętnemu człowiekowi może kojarzyć się z wyborami Miss World w 1996 r., tak naprawdę jednak ta licząca 8,5 mln mieszkańców aglomeracja jest siedzibą indyjskiej Doliny Krzemowej. Niegdyś w miarę – jak na Indie – ciche i spokojne, nazywane miastem-ogrodem, dziś jest siedzibą Indyjskiego Instytutu Nauki, Indyjskiej Organizacji Badań Kosmicznych oraz jednej z największych indyjskich firm z branży informatycznej, Infosys. Jej kapitalizacja, czyli, potocznie mówiąc – wartość, osiąga 35 mld dolarów, zysk – 2 mld dol. rocznie; ma ponad 100 tys. pracowników.

Pierwszy, już w 1985 r., osiedlił się tu amerykański Texas Instruments. Firmy IT ulokowano na przedmieściach, przy ogromnej antenie satelitarnej, umożliwiającej błyskawiczną transmisję danych. Tam znajdowały się najnowocześniejsze komputery, ale do centrum trzeba było jechać dziurawą drogą, najczęściej archaicznym samochodem marki Ambassador, przypominającym nieco naszą warszawę. Dziś pewno też lepiej jechać ambassadorem, modelem pochodzącym z 1958 r. (choć jego produkcję zakończono w 2014 r.), ale firm IT jest tam obecnie mnóstwo, w co najmniej kilku lokacjach, supernowoczesnych i zatrudniających świetnie wykształcony personel.

 

Wielka bieda

Ale też Indie są państwem o ogromnych nierównościach. Według badań, najlepiej zarabiający – a jest to zaledwie 1 proc. wszystkich – przejmują dziś aż 22 proc. wszystkich dochodów ludności. I choć kraj się szybko rozwija, nierówności wcale nie maleją. W latach 80. ubiegłego stulecia ten sam 1 proc. pracujących przejmował jedynie 6 proc. całości zarobków. Ekonomiści głowią się, dlaczego tak się stało i zastanawiają się, czy powodem nie są reformy gospodarcze, te same, które przyczyniły się do szybkiego wzrostu. W sumie można powiedzieć, że ze swej sytuacji w pełni zadowolone jest zaledwie 10 proc. społeczeństwa. To i tak ogromna liczba – 80 mln ludzi, więcej, niż dwie Polski…

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -