11 kwietnia
niedziela
Filipa, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Niepokojąca wschodnia granica

Ocena: 0.075
636

Dramatyczne wydarzenia na Białorusi nas interesują, bo rozgrywają się blisko – za naszą wschodnią granicą. A sprawa otrucia rosyjskiego blogera i opozycjonisty Aleksieja Nawalnego?

fot. PAP/Adam Warżawa

Ta ostatnia może wywołać wzruszenie ramion: czego spodziewać się po Rosji Władimira Putina? Myliłby się jednak ten, kto lekceważyłby znaczenie tych wydarzeń dla Polski. W obu przypadkach, chcąc czy nie chcąc, stajemy się ich uczestnikami. Bo niestety, nawet jeśli jako kraj mamy szczere i pozytywne intencje, inne państwa mają swoje własne cele i plany. Leżymy w środku Europy i w ten czy inny sposób wpływają na nas nasi sąsiedzi – i z zachodu, i ze wschodu.

 


POŁOWA ARMII NAD GRANICĄ

Aleksander Łukaszenko, jak każdy dyktator, chętnie posługuje się zagrożeniem zewnętrznym – prawdziwym lub wydumanym – by zdobyć poparcie we własnym kraju. Polska jest dla niego bardzo wygodnym celem ataku. I w ten sposób wykorzystywana była przez wiele razy.

Po anulowaniu w 2005 r. przez władze wyników zjazdu Związku Polaków na Białorusi, gdy prezesem została Andżelika Borys, kierownictwo ZPB nie uznało tej decyzji. Zaczęła się trwająca już 15 lat walka o polską organizację. Istniał i wciąż istnieje nielegalny ZPB, uznawany przez Warszawę, oraz związek „łukaszenkowski”, który jedynie pozoruje działanie, a przez jakiś czas miał nawet prezesa nie znającego języka polskiego.

Łukaszenko i podporządkowane mu instytucje oskarżały wówczas Polskę o ingerencję. – Chciałbym ostrzec ambasadę Polski! – wołał, przemawiając w telewizji. – Wiemy, co się u was dzieje. Nie myślcie, że mieszkający na Białorusi Polacy nie są obywatelami Białorusi. To nasi obywatele. My nikomu nie damy ich skrzywdzić i zawracać głowy też im nie będziecie – mówił.

Sprawa Polaków na Białorusi jest zresztą czynnikiem w bardzo istotny sposób wpływającym na stosunki na linii Warszawa – Mińsk. Naszych rodaków jest za wschodnią granicą kilkaset tysięcy, może nawet milion. Nam szczególnie zależy, by byli traktowani dobrze, by mogło rozwijać się szkolnictwo w języku polskim, nauka polskiego, by mogła być pielęgnowana polska kultura. Tymczasem Łukaszenko, choć dowodził, że są to „jego Polacy”, stale ograniczał im możliwości pielęgnowania polskości.

Kilkakrotnie Polacy na Białorusi określani byli mianem „piątej kolumny”. Przedstawiciele polskiej mniejszości rzekomo przechodzili szkolenia szpiegowskie i terrorystyczne w naszym kraju i wracali, by działać u siebie. Choć nie wykryto wśród nich żadnych szpiegów ani terrorystów, to jednak sugestia, że Warszawa organizuje na Białorusi jakieś „podziemie” mogła być chwytliwa w niektórych kręgach tamtego społeczeństwa – zwłaszcza wśród dawnych komunistów. W 1990 r. liczba członków Komunistycznej Partii Białorusi sięgała 700 tys., czyli 7 proc. społeczeństwa; dla nich „pańska Polska” zawsze była wrogiem.

Teraz, wobec nie gasnącej fali protestów po sfałszowanych wyborach prezydenckich, Łukaszenko znów uznał, że jako winnego trzeba wskazać nasz kraj. – Zarejestrowaliśmy telefony z zagranicy. Telefony były z Polski, Wielkiej Brytanii i Czech; sterowano naszymi – proszę wybaczyć – owcami; one nie rozumieją co robią, i nimi zaczynają sterować – mówił prezydent. Oliwy do ognia dolało pojawienie się polskich flag na protestach w Grodnie oraz nieodpowiedzialnych wypowiedzi w Polsce, że w razie rozpadu Białorusi, powinniśmy zająć to miasto. – Widzicie te oświadczenia o tym, że jeśli Białoruś się rozpadnie, to obwód grodzieński przypadnie Polsce. Mówią o tym już otwarcie – grzmiał Łukaszenko. Pojechał na manewry pod Grodnem i oznajmił, że połowa białoruskiego wojska już stoi na polskiej i litewskiej granicy. Będzie bronić Białorusi przed spodziewanym, polskim atakiem. To, że Polska nie zamierza atakować, nie ma najmniejszego znaczenia.

 


PRZECHWYCONA ROZMOWA?

Sprawa ze znanym, rosyjskim opozycjonistą Aleksiejem Nawalnym, pozornie Polski nie dotyczy. Ale rzekomy „polski ślad” już się w niej pojawił. Nawalny przebywał na Syberii, w Tomsku. Leciał samolotem do Moskwy, gdy zachorował. Samolot musiał awaryjnie lądować w Omsku i bloger w ciężkim stanie trafił do szpitala. Już wtedy podejrzewano, że został otruty. Podejrzenie padło na władze. I trudno się dziwić; w 2005 r. zginął znany obrońca praw człowieka Borys Niemcow, w 2006 r. dziennikarka Anna Politkowska. Wielka Brytania obciąża Rosję zamordowaniem w 2006 r. w Londynie, przy użyciu izotopu polonu, Aleksandra Litwinienki, byłego pułkownika rosyjskich służb. A w 2018 r. inny były rosyjski oficer wywiadu Siergiej Skripal został otruty w Londynie tzw. nowiczokiem (toksyczna substancja paralityczno-drgawkowa), ale przeżył.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 11 kwietnia

Druga Niedziela Wielkanocna - Miłosierdzia Bożego
«Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 20, 19-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Dar zmartwychwstałego Jezusa (komentarz tygodnika Idziemy)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter