14 grudnia
piątek
Alfreda, Izydora, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Najlepszy wybór

Ocena: 4.5
853

– Intuicja, sprawność w działaniu, konserwatyzm, patriotyzm i głęboka wiedza o świecie. Kto inny spełniałby te warunki? – mówi o Mateuszu Morawieckim Eryk Mistewicz

fot. arch. Eryka Mistewicza

Z Erykiem Mistewiczem, ekspertem marketingu politycznego, rozmawia Radek Molenda

 

Mamy nowego premiera. Dlaczego Mateusz Morawiecki?

Wynika to z naturalnej chęci Jarosława Kaczyńskiego do wskazania sukcesora, następcy. Rok temu był nim Andrzej Duda, ale to już przeszłość. Po rozejściu się prezydenta i prezesa PiS w kwestii tempa reformy wymiaru sprawiedliwości jest to już niemożliwe. W tej sytuacji oczywistym wydawało się wskazanie silnego, operatywnego, sprawnego w działaniu, decyzyjnego Morawieckiego.

Na swój sposób Mateusz Morawiecki przypomina mi Donalda Tuska z najlepszego jego okresu, gdy nie można było mu odmówić ani intuicji, ani sprawności w działaniu. W przypadku Morawieckiego dochodzi wyniesiony z domu konserwatyzm, najlepiej pojęty patriotyzm i głęboka wiedza o współczesnym świecie. Kogo innego mógłby wskazać Jarosław Kaczyński, kto spełniałby te warunki? Z kim mógłby Jarosław Kaczyński w rządzie porozmawiać np. o współczesnych Chinach?

 

A dlaczego teraz ta zmiana? Także po to, aby sukcesor mógł się zbudować, wzmocnić. To ciąg dalszy „dobrej zmiany”, przełożenie zwrotnicy z „rodziny” na „rozwój” czy wynik zmęczenia materiału?

Ani to, ani to. Raczej pokazanie przez Jarosława Kaczyńskiego, że nie jest on zakładnikiem ani aparatu partyjnego, ani frakcji. Nie musi układać się ze Zbigniewem Ziobrą ani wciąż przeliczać posłów Jarosława Gowina. A Andrzej Duda nie jest jedynym kandydatem na prezydenta, podobnie jak Beata Szydło jedyną zarządzającą pracami rządu. Jeśli wszyscy politycy w połowie kadencji ściągają cugle, to właśnie po to: aby przypomnieć, po co ta ekipa szła do wyborów i co jest do zrobienia. A przecież względem tego, co miało być zrobione, zapóźnienia w wielu obszarach państwa są duże. Zmiany w niektórych resortach są wyłącznie kosmetyczne. Dlatego zmiana premiera była niezbędna. I to zmiana szybka.

 

Wielu zwolenników PiS krytycznie przyjmuje tę zmianę – jako niepotrzebne odsunięcie od steru władzy kogoś, kto znakomicie sprawdzał się, był lojalny i bliski zwykłym Polakom. PiS na tym straci?

Nie sądzę. Jeśli straci, to aparat partyjny i partyjne media. Oczywiste dla wszystkich jest, że Mateusz Morawiecki nie jest i nie będzie „premierem aparatu”. Nie jest politykiem w najgorszym, politykierskim rozumieniu tego słowa. Nie będzie się układał z szefami regionów PiS, jeśli np. na szefa spółki skarbu państwa będą chcieli powołać nauczyciela WF-u, a na szefa ważnej państwowej instytucji lokalny komitet PiS przegłosuje bezrobotną koleżankę szefa regionu. Za rządów Morawieckiego to nie przejdzie. Stąd też, jak rozumiem, tak duży opór aparatu PiS wobec jego kandydatury. Dla polskiej polityki Morawiecki to nadzieja. Przyszedł z biznesu i nie tylko nie przynależy do partyjnego aparatu, ale też przez ostatnie dwa lata pokazał, że potrafi wprowadzić zasady, które z politykierstwem nie mają wiele wspólnego, za to jak najbardziej – ze sprawnym zarządzaniem.

 

Jakie Pan widzi obecnie miejsce dla Beaty Szydło? Po tym, jak sprawnie administrowała państwem, propozycje, jakie otrzymała, wydają się niepoważne.

Dodajmy, że poprowadziła też błyskotliwą kampanię Andrzeja Dudy. Po ustąpieniu z funkcji premiera Beata Szydło poradzi sobie wszędzie. Naprawdę bym się o nią nie martwił. Ważne, że zostanie w drużynie PiS, w drużynie Jarosława Kaczyńskiego. Nie wyobrażam sobie, aby było inaczej.

 

W chwili, gdy rozmawiamy, mamy nowego prezesa starej rady ministrów. Mateusz Morawiecki będzie miał realny wpływ na skład swojego gabinetu?

To nie będzie gabinet autorski – o tyle, o ile nieformalnym szefem państwa, szefem wiodącej partii, która wygrała wybory, jest Jarosław Kaczyński. Powiedzieć, że szefowie regionów i frakcji z musu zaakceptowali wybór dokonany przez Kaczyńskiego, to jakby nic nie powiedzieć. Frondy wobec Jarosława Kaczyńskiego nie było i nie będzie. Zbigniew Ziobro będzie musiał uznać prymat Mateusza Morawieckiego tak, jak zrobił to już Jarosław Gowin.

Morawiecki postawi na efektywność i odpowiadanie na wyzwania stojące przed rządem, czy szerzej – przed Polską, dopasowując do tego nazwiska ministrów. Mamy do czynienia z zupełnie inną niż u jego poprzedników filozofią tworzenia rządu. Mateusz Morawiecki może więcej. Został wskazany przez lidera i pozostaje pod jego osłoną. Jest najlepszym gwarantem, że system partyjnego aparatu nie zawłaszczy państwa. Nie mam wątpliwości, że to dziś najlepsza z możliwych konfiguracji na polskiej scenie publicznej, zarówno biorąc pod uwagę sytuację wewnętrzną, jak i konieczność walki o wizerunek Polski w innych krajach.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Współtworzył w Lyonie kwartalnik „Chemin Neuf” (potem „FOI”). W „Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Od lutego 2017 r. członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A.

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -