13 kwietnia
sobota
Przemyslawa, Hermenegildy, Marcina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Majstrowanie przy mediach

Ocena: 0.1
1243

Bezpośrednia zależność polityczna mediów szkodzi tym mediom. - mówi mec. Marek Markiewicz, przewodniczący pierwszej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (1993-1994), w rozmowie z Radosławem Molendą

fot. arch. tygodnik "Idziemy"

W przyjętej przez Sejm nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji znalazła się poprawka Konfederacji odbierająca Radzie Mediów Narodowych prawo wybierania zarządów mediów publicznych na rzecz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Co to realnie zmienia?

De facto odbiera to RMN jakikolwiek sens istnienia, o ile kiedykolwiek go miała. Powiedziałbym jednak, że zmienia niewiele, gdyby nie sięgnąć do drugiej, ważniejszej części tej poprawki, w której określony jest nowy sposób powoływania członków KRRiT [pięciu członków rady ma powoływać prezydent za zgodą Sejmu i Senatu, na wniosek marszałka Sejmu albo grupy 35 posłów – przyp. RM]. To sposób identyczny z tym, w jaki powołuje się rzecznika praw obywatelskich, a tego – jak pamiętamy – nie można było przez wiele miesięcy powołać. Tak więc jeśli ktoś chciał utrudnić powoływanie i odwoływanie zarządów TVP, to znakomicie mu się to udało. Jeśli poprawka wejdzie w życie, czekają nas już za rok gigantyczne problemy z wyborem nowego składu KRRiT.

 

Może właśnie dlatego „poprawka Dziambora” będzie dla obozu władzy korzystna?

Pamiętajmy jednak, że to KRRiT ma wybierać i odwoływać zarządy telewizji i radia, więc będziemy mieli do czynienia z paraliżem obu tych ciał. Na marginesie: w poprawce mowa jest jedynie o powoływaniu członków KRRiT, więc kto ich w 2022 r. odwoła? Tak czy inaczej powoływanie i odwoływanie obecnego i kolejnych zarządów TVP i Polskiego Radia będzie wymagało bardzo głębokiego konsensusu politycznego.

 

Jaka będzie, Pana zdaniem, przyszłość tej nowelizacji?

Sądzę, że poprawkę Konfederacji do tej moim zdaniem zbędnej „LexTVN” przyjęto od razu z założeniem, że nie przejdzie dalej, ponieważ jest ewidentnie niekompletna. Kto powołuje radę nadzorczą TVP i PR i jaki ma być określony uchwałą Sejmu tryb wyboru członków KRRiT, skoro uchwała tego trybu nie określa? Bez ustalenia tego ta poprawka przepadnie albo obrośnie mnóstwem innych poprawek, co jeszcze bardziej zagmatwa zarządzanie mediami. Aż ktoś zada pytanie: czy z tak okrojonymi kompetencjami KRRiT czy RMN są w ogóle potrzebne?

 

Jak Pan generalnie ocenia zmiany – od 1993 r., kiedy powołano do życia KRRiT – w zarządzaniu mediami?

To majstrowanie przy mediach w naiwnym moim zdaniem przekonaniu, że jeśli ktoś politycznie podporządkuje sobie media, to będzie wygrywać w sondażach i wyborach. Może to się sprawdza w innych krajach, ale nie w Polsce. Przypomnijmy sobie wybory prezydenckie w 1990 r. Czegóż to telewizja nie robiła, by wypromować Tadeusza Mazowieckiego? I wybory przegrał. Nie jest żadnym odkryciem, że bezpośrednia zależność polityczna mediów szkodzi tym mediom.

W ustawie z 1993 r. o radiofonii i telewizji przewidywano, że Rada powołuje tylko rady nadzorcze, a skoro telewizja i radio są spółkami akcyjnymi Skarbu Państwa, a więc jednostkami prawa handlowego, to powinno być tak, że rada nadzorcza powołuje i odwołuje zarząd. Potem każda kolejna władza do tej zasady wprowadzała poprawki, stanowiące np. o tym, z przedstawicieli jakich środowisk – i przez kogo powołanych – ma się rada nadzorcza składać. I powoli odchodziło się od podstawy, że TVP i PR powinny być zarządzane tak, jak spółki akcyjne Skarbu Państwa.

 

Umocowanie KRRiT stanowią artykuły 213-215 Konstytucji RP.

Jeśli w 1993 r. zdecydowano się na powołanie KRRiT jako konstytucyjnego ciała, jej członkowie podlegali odpowiedzialności konstytucyjnej. To oznacza, że KRRiT jest organem właściwym w sprawach mediów i to do jej właściwości, a nie polityków, powinno należeć wszystko, co obecnie tak bardzo absorbuje uwagę opinii publicznej. Mamy awanturę o „LexTVN”, a tymczasem KRRiT ma władzę, której de facto nikt jej nie odebrał, bez wprowadzania jakiejkolwiek ustawy – ani jej późniejszej nowelizacji – by decydować o przedłużeniu lub nie koncesji tej czy innej stacji TV.

Przez lata, kiedy prokuratura wszczynała postępowania przeciw nadawcom, wielokrotnie mówiłem, że powinien brać w nich udział organ konstytucyjny, jakim jest KRRiT. To absolutnie ignorowano. Doprowadzono do tego, że KRRiT nikomu do niczego potrzebna nie była. W efekcie dziś mamy nic nie robiącą RMN, uchylającą się od swojego działania KRRiT, a teraz ma powstać nowa kombinacja, gwarantująca pozornie demokratyczny wybór władz mediów publicznych. Ale to tylko pozór.

Mam nadzieję, że przyjdzie opamiętanie i wrócimy do korzeni, ponieważ od jakiegoś czasu mamy zabawę w politykę, a nie kształtowanie mediów. A to jest sztuka, wielka umiejętność – dobrze zarządzać mediami.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz i publicysta, współtwórca "Idziemy" związany z tygodnikiem w latach 2005-2022. Były red. naczelny portalu idziemy.pl. radekmolenda7@gmail.com

 

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 13 kwietnia

Sobota, II Tydzień wielkanocny
Zmartwychwstał Chrystus, który wszystko stworzył
i zlitował się nad ludźmi.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): J 6, 16-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter