23 października
poniedziałek
Marleny, Seweryna, Igi
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Komunistyczna monarchia

Ocena: 0
294

Władze Korei Północnej twierdzą, że CIA szykowało zamach na Kim Dzong Una, ale udało się zniweczyć te plany i teraz KRLD zamierza zniszczyć CIA. To zupełnie nierealne, ale Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna zbroi się na potęgę.

Kim Dzong Un ogląda pocisk pocisk przygotowywany do wystrzelenia. Fot. PAP/EPA/KCNA

To najbardziej zamknięty dziś kraj na świecie. Wiadomości, jakie o nim mamy, pochodzą głównie od nielicznych uciekinierów, którzy przedostali się za granicę, najczęściej do Chin. Turyści – bo i tacy goszczą w Korei Północnej – widzą zazwyczaj tylko to, co zechcą im pokazać władze, i nie mają możliwości swobodnej rozmowy z miejscową ludnością. W efekcie badacze KRLD zachowują się po trochu jak sowietolodzy, którzy sytuację polityczną w Związku Radzieckim oceniali, obserwując główną trybunę honorową podczas pochodu pierwszomajowego. Gdzie kto na niej stał – bliżej czy dalej sekretarza generalnego – pozwalało wyciągnąć wnioski na temat rzeczywistej pozycji w kraju. Teraz studiujący sytuację w KRLD przyglądają się, kto stoi koło Kim Dzong Una.

Oczywiście, KRLD publikuje też własne informacje. Wynika z nich, że Korea Północna jest kwitnącym krajem, w którym panuje powszechna zgoda. Mało kto wie, że obok Partii Pracujących Korei, a więc głównej siły politycznej, są też dwie mniejsze: Socjaldemokratyczna Partia Korei i Partia Młodych Przyjaciół Niebiańskiej Drogi (lokalne wyznanie religijne, w przeszłości bardzo liczebne). A więc jest tam pluralizm! Ale pluralizm specyficzny, bo i tak władzę niepodzielnie sprawuje jeden ród, który w 1946 r. zapoczątkował Wielki Wódz, towarzysz Kim Ir Sen. Zmarł on w 1994 r., ale Wielkim Wodzem pozostanie na wieki. Jego zaś następcy, Kom Dzong Il oraz obecny przywódca Kim Dzong Un, też mają władzę niemal absolutną.

 

Królewski ród...

Kiedy pod koniec istnienia PRL odwiedziła Koreę Północną polska delegacja, jeden z jej członków opowiadał później, jak zwiedzali muzeum prezentów dla Kim Ir Sena – Wystawę Przyjaźni Międzynarodowej. W 150 salach jest blisko 200 tys. prezentów, m.in. głowa niedźwiedzia podarowana przez komunistycznego przywódcę Rumunii Nicolae Ceausescu, walizka z krokodylej skóry oferowana przez przywódcę Kuby Fidela Castro oraz metalowy posąg jeźdźca podarowany przez prezydenta Libii Muammara Kadafiego. Delegację oprowadzał północnokoreański generał.

– Po wyjściu spytał mnie, czy mi się podobało. Uśmiechnąłem się uprzejmie i powiedziałem, że to bardzo interesujące muzeum. A on odparł: „Przez lata Korea była pod obcym panowaniem i musieliśmy dawać prezenty obcym władcom. A teraz my mamy Wielkiego Wodza i cały świat daje mu prezenty” – opowiadał uczestnik tamtej delegacji.

Faktycznie, ród Kimów jest jakby odpowiednikiem rodu królewskiego, a może nawet ważniejszym niż królewski. Zaczęło się od Kim Ir Sena, czczonego jako Wielki Wódz. Jego matka została obdarzona tytułem „Matka Korei”, jego brat to „Bojownik Rewolucji”, a pierwsza żona – „Matka Rewolucji”. Sam Wielki Wódz stworzył ideologię dżucze, która jest specyficzną odmianą autarkicznego (czyli zapewniającego samowystarczalność) komunizmu; jej wprowadzonym po śmierci Wielkiego Wodza ważnym elementem jest songun – oznaczający, że najważniejsza jest armia i jej potrzeby.

Kiedy zmarł Kim Ir Sen, zastąpił go najstarszy syn, Drogi Przywódca Kim Dzong Il. W roku 2011, po jego śmierci, stery Korei Północnej przejął Kim Dzong Un, którego dwaj starsi bracia uważani byli za czarne owce rodziny. W lutym 2017 r. najstarszy, Kim Dzong Nam, zmarł zagadkową śmiercią na lotnisku w malezyjskiej stolicy Kuala Lumpur, zapewne zamordowany przez agentów Północy.

Posągi założyciela dynastii Kim Ir Sena stawiano wszędzie. I starannie budowano przekaz mówiący o jego ogromnej mądrości i wielkich sukcesach. Jak to robiono, widać na przykładzie dziejów syna. Kim Dzong Il faktycznie urodził się w obozie dla uchodźców koreańskich koło Chabarowska w ZSRR; według przekazów oficjalnych stało się to jednak w tajnym obozie partyzanckim na Górze Baekdu w Korei, skąd jego ojciec kierował walką z Japończykami. Góra ta otoczona jest niemal religijną czcią.

Jego z kolei syn, Kim Dzong Un, dysponuje bogactwem szacowanym na 5 mld dolarów. Czy to prawda, nie ma pewności. Podobno pieniądze te znajdują się na kontach w ponad dwustu zagranicznych bankach. Podobno północnokoreański lider wydaje rocznie 650 mln dolarów tylko na swoje potrzeby, z czego 33 mln na alkohole, co by oznaczało, że dziennie wypija trunki za 90 tys. dolarów. Ale znów – takie są przypuszczenia, bo nikt z zagranicy nie ma dostępu do otoczenia Marszałka Republiki.

 

…i zwykli ludzie

Tymczasem zwykli obywatele mają się w Korei Północnej bardzo źle. Według międzynarodowych agencji pomocowych, od połowy lat 90. zmarły tam 2 mln ludzi w związku z brakiem żywności spowodowanym nieurodzajami i katastrofami naturalnymi oraz fatalnym zarządzaniem. Niewiele pomagała pomoc zagraniczna.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły

- Reklama -