19 sierpnia
niedziela
Boleslawa, Juliana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Klerycy w kamasze

Ocena: 0
993

Dziesiątki księży i seminarzystów dostały na Białorusi wezwania do wojska. Okazało się, że mimo wszystko w tym roku do armii nie pójdą. Nie wiadomo jednak, co będzie w przyszłości.

Procesja Bożego Ciała w Mińsku, fot. PAP/EPA/TATYANA ZENKOVICH

Chodzi głównie o katolików – około dwudziestu seminarzystów z Grodna i grupę kleryków z Pińska. Ale wezwania dostało również kilkudziesięciu studentów prawosławnego seminarium duchownego z Żyrowicz koło Słonimia. To pierwszy taki przypadek na Białorusi. Cytowany przez Radio Swoboda rzecznik ministerstwa obrony oznajmił, że resort działa „w ramach obowiązującego prawa”. – Jeśli nie ma podstaw do odroczenia służby wojskowej, to wysyłane są wezwania – mówił.

Do tej pory funkcjonujące na Białorusi Kościoły i związki wyznaniowe nie miały większych problemów ze służbą wojskową swoich duchownych. Co jednak wcale nie oznacza, że nie było i nie ma konfliktów z władzami.

 

Kraj prawosławnych i katolików

Jeśli chodzi o liczbę wiernych poszczególnych wyznań na Białorusi, informacje są bardzo różne, nierzadko sprzeczne. Według badań przeprowadzonych przez Centrum Informatyczno-Analityczne przy Prezydencie Republiki Białoruś, spośród 95,5 proc. obywateli tego kraju określających się jako wierzący prawosławnych jest 83 proc., a katolików ok. 10 proc.; wśród tych ostatnich dominują Polacy, ale są też i katolicy Białorusini. Sam Kościół katolicki podaje inne liczby – że wiernych jest 1,4 mln, czyli prawie 15 proc. społeczeństwa. Być może dwie trzecie z nich to Polacy, a pozostali – Białorusini.

Życie religijne na Białorusi uległo totalnemu spustoszeniu za czasów ZSRR, przy czym na wschodzie kraju czasy te trwały ponad ćwierć wieku lat dłużej, niż na zachodzie. Co prawda, po upadku Związku Radzieckiego nastąpiło żywiołowe odrodzenie religii, ale brakowało też duchownych, a cerkwie i kościoły były mocno zniszczone. W 1960 r. w Białoruskiej SRR było 191 parafii katolickich ze 102 duchownymi, w 1985 r. zaś – jedynie 96 parafii i 52 księży. Dopiero 25 lipca 1989 r. papież Jan Paweł II wyznaczył administratorem apostolskim Mińska i całej Białorusi nowo wyświęconego bp. Tadeusza Kondrusiewicza. Później, przez wiele lat, Kościołem kierował kard. Kazimierz Świątek, a obecnie – jako przewodniczący Konferencji Episkopatu Białorusi – ponownie Tadeusz Kondrusiewicz, już arcybiskup. Przez minione lata sytuacja zmieniła się diametralnie – dziś Kościół na Białorusi ma cztery diecezje i ponad 600 parafii, z sześcioma biskupami i ponad czterystu kapłanami. Do rozpadu ZSRR jedyne katolickie seminarium duchowne funkcjonowało w Rydze. W niepodległej Białorusi powstały nowe seminaria. Jednak i tak około jednej trzeciej księży pochodzi z zagranicy, głównie z Polski.

Białoruski Kościół Prawosławny podlega Patriarchatowi Moskiewskiemu, jako jego Egzarchat; ma 15 diecezji i ponad półtora tysiąca parafii, w których posługuje ponad 1600 duchownych. Na jego czele stoi metropolita miński i zasławski Paweł, patriarszy egzarcha całej Białorusi.

 

Skąd kłopoty?

Skąd obecny spór na linii Kościoły – państwo białoruskie? W przypadku katolików sytuacja jest dość jasna.

– To cześć rozgrywki przeciwko Kościołowi katolickiemu. Po prostu demonstracja, co może się stać, jeżeli władza się zdenerwuje. Ostatnio zwierzchnik Kościoła rzymskokatolickiego kilkakrotnie krytycznie się wypowiadał, biskupi skarżyli się też papieżowi na porządki w Białorusi – powiedział tygodnikowi „Idziemy” Andrzej Poczobut, dziennikarz i członek Zarządu Głównego Związku Polaków na Białorusi. – Zakładam, że skończy się na demonstracji i ostatecznie sytuacja się załagodzi – dodał.

Podobnie mówi białoruski politolog Walery Karbalewicz. – Od dłuższego czasu co rusz ujawniały się rozmaite nieporozumienia na linii władze – hierarcha katolicka – mówi w rozmowie z „Idziemy”. – Jednym z podstawowych problemów jest obecność księży z Polski, z czego władze są wyraźnie niezadowolone – dodaje.

Abp Kondrusiewicz kilkakrotnie wspominał ostatnio o coraz częstszych przejawach presji ze strony miejscowych władz. I chodzi przede wszystkim o polskich księży. Zdaniem pełnomocnika ds. religii i narodowości Leanida Hulaki, polscy księża, jadąc samochodami rzekomo bardzo często przekraczają dozwoloną prędkość, co bywa podstawą do wydalenia. Ale decyzje o konieczności wyjazdu wydawane są i z innych powodów. W 2017 r. po 28 latach służby musiał wyjechać ks. Sławomir Laskowski, proboszcz parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Homlu.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI