11 kwietnia
niedziela
Filipa, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Katolicy u władzy?

Ocena: 0
593

Patrząc na nową administrację USA, można powtórzyć za kard. Richelieu: „Boże broń nas przed przyjaciółmi, bo przed wrogami obronimy się sami”.

fot. Gage Skidmore/CC BY-SA 2.0/Link

„Z niecierpliwością oczekuję okazji do nawiązania współpracy z prezydentem Bidenem i jego administracją. (…) Jest on pierwszym od 60 lat prezydentem, który wyznaje wiarę katolicką. Pobożność i osobiste przeżycia pana Bidena, jego poruszające świadectwo o tym, jak wiara przyniosła mu pociechę w okresie, gdy był pogrążony w ciemnościach z powodu osobistej tragedii, jego długotrwałe przywiązanie do biblijnego nakazu, by troska o ubogich była na pierwszym miejscu – wszystko to napawa mnie nadzieją i inspiruje. (…) Niemniej nie mogę nie zauważyć, że nasz nowy prezydent [podczas kampanii wyborczej – przyp. red.] przyrzekł dążyć do wcielenia w życie pewnych programów, które mogą promować zło moralne i zagrozić życiu ludzkiemu oraz godności ludzkiej osoby, specjalnie w zakresie przerywania ciąży, środków antykoncepcyjnych, małżeństwa i płci. Głębokie zaniepokojenie wywołują sprawy swobodnej działalności Kościoła i wolności jego wyznawców do życia zgodnego z ich sumieniem” – napisał abp José Horacio Gómez, przewodniczący amerykańskiej Konferencji Episkopatu, w oświadczeniu z okazji objęcia urzędu prezydenta USA przez Joe Bidena.

 


POLITYKA Z MEXICO CITY

Niestety, obawy te ziściły się już w pierwszych godzinach urzędowania Bidena. Jakby w okresie pandemii nie było ważniejszych spraw, prezydent ogłosił koniec z tzw. polityką z Mexico City. W ramach tej polityki, zapoczątkowanej przez Ronalda Reagana, w odpowiedzi na wnioski organizowanej przez ONZ Międzynarodowej Konferencji na temat Ludności i Rozwoju, która odbyła się w mieście Meksyk (stąd jej nazwa) w 1984 r., fundusze federalne nie mogą być przeznaczane na finansowanie aborcji poza granicami USA. Jest to zmiana na pozór drobna, niemniej istotna, ponieważ w wielu przypadkach sprawa ta jest powiązana ze stawianiem warunku propagowania aborcji w krajach, którym USA udzielają pomocy finansowej i technicznej. Tak długo jak polityka z Mexico City jest w mocy, taka „sprzedaż wiązana” jest niemożliwa. Joe Biden szeroko otworzył drzwi do wywierania presji w tym zakresie na kraje rozwijające się.

Ta sprawa ma także znaczenie symboliczne, niejako jest papierkiem lakmusowym obrazującym stosunek prezydenta do cywilizacji śmierci. Tradycyjnie prezydenci z ramienia Partii Republikańskiej stosują się do polityki z Mexico City, a z Partii Demokratycznej – wprost przeciwnie. Prezydent Donald Trump stosował się do niej. Jego poprzednik nie. Teraz Biden potwierdził swą przynależność do zwolenników cywilizacji śmierci.

 


PROMOCJA TRANSPŁCIOWOŚCI

Stanowisko Bidena w kwestiach moralnych podkreśliła także jego kolejna decyzja, też podjęta w pierwszym dniu urzędowania, o wzięciu w „obronę” osób, które odczuwają dysforię płciową. Do niedawna to zjawisko znane było jako „zaburzenie tożsamości płciowej”, dziś za żadne zaburzenie poczytywane być już nie może, bo tak w 2013 r. orzekło Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. Obecnie osoba, najczęściej nastoletnia, która odczuwa niedopasowanie swej tożsamości płciowej do płci rozpoznanej w chwili urodzenia, nie powinna już być poddana leczeniu, ale wręcz zachęcona do dopasowania swego wyglądu do postrzeganej tożsamości.

Aby przypadkiem osoba z dysforią płciową nie czuła się w jakikolwiek sposób prześladowana, prezydent Biden wydał rozporządzenie o zwalczaniu dyskryminacji na podstawie czyjejś tożsamości płciowej lub orientacji seksualnej. Rozporządzenie to ma niezwykle szerokie implikacje, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że zagadnienie tożsamości płciowej jest niesłychanie złożone. Komplikacje wynikają z obalenia tradycyjnego, aczkolwiek popartego naukowo pojęcia, że mamy do czynienia z dwiema płciami.

Na skutek rewolucji gender już w tej chwili rozpoznaje się ponad 100 tożsamości płciowych: od takich, w ramach których człowiek nie identyfikuje się z żadną płcią (ang. agender), poprzez osoby, które identyfikują się z obiema płciami naraz (ang. androgyne), po na przykład osoby, które identyfikują się ze zwierzęciem czy zupełnie fikcyjną istotą. Brzmi to jak żart czy też opowiastka rodem z domu wariatów, ale (niestety!) sprawa jest całkiem poważna. Wyobraźmy sobie na przykład sytuację nauczyciela, który ma do czynienia z uczniem identyfikującym się z psem i żąda, aby go nie wywoływać po imieniu i nazwisku, tylko do niego szczekać. Zgodnie z tym rozporządzeniem nauczyciel, który nie zastosuje się do żądania ucznia, może zostać uznany za osobę dyskryminującą tego ucznia.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 11 kwietnia

Druga Niedziela Wielkanocna - Miłosierdzia Bożego
«Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 20, 19-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Dar zmartwychwstałego Jezusa (komentarz tygodnika Idziemy)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter