11 kwietnia
niedziela
Filipa, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ideologia a interesy

Ocena: 0
671

Polityka i medycyna mają ze sobą wiele wspólnego. Po pierwsze, wszyscy Polacy doskonale znają tajniki i jednej, i drugiej dziedziny. Po drugie, w obu przypadkach naczelna zasada głosi: nie szkodzić!

fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS

Biden formalnie zostanie gospodarzem Białego Domu 20 stycznia

W medycynie nie wolno szkodzić pacjentowi, w polityce zaś – interesowi narodowemu. Rządy przychodzą i odchodzą, ale w sprawnie rządzonych krajach wszystkie partie zawsze mają na uwadze rację stanu. W Wielkiej Brytanii, Niemczech i Francji sprawą drugorzędną jest to, czy rządzi lewica, czy prawica – nadrzędny jest interes narodowy. Różnice programowe w pierwszym rzędzie dotyczą spraw wewnętrznych, „podziału łupów” pomiędzy elitę i „szarego obywatela”. Wszyscy są natomiast praktycznie zgodni co do tego, że koniecznością jest poszerzanie wpływów, znaczenia i bogactwa kraju.

Polska tradycja leży na dokładnie przeciwnym biegunie rozumienia istoty roli państwa i polityki międzynarodowej. Od wieków ważniejszy jest interes partykularny od ogólnopaństwowego. Bieżąca wojna polsko-polska jest tego pożałowania godnego stanu rzeczy najnowszym rozdziałem. Z tego względu w polskiej polityce zagranicznej brak jakiejkolwiek ciągłości.

 


AMERYKAŃSKA PERSPEKTYWA

Dla PiS liczą się tylko Stany Zjednoczone, Unia Europejska zaś jest postrzegana jako przeciwnik. Dla PO sprawy mają się całkiem odwrotnie. Z tego powodu ani tu, ani tam nie mamy żadnych wpływów, podczas gdy w interesie narodowym kraju wielkości Polski i o jej położeniu geograficznym leży utrzymywanie dobrych stosunków z obiema potęgami, nie mówiąc o Pekinie. Oczywiście, w wielu sprawach polska prawica zawsze będzie mieć odrębne zdanie od europejskiej i amerykańskiej lewicy (nie mówiąc o komunistycznych Chinach), a lewica odwrotnie, niemniej ze wszystkimi światowymi potęgami mamy wspólne interesy i te należy realizować bez względu na różnice ideologiczne. Gdy to leżało w interesie USA, Richard Nixon nawiązał stosunki z ChRL, Ronald Reagan zaś rozmawiał z Gorbaczowem – mimo tego, że obaj mieli antykomunistyczne poglądy. Przykłady można mnożyć.

Tymczasem w polskiej polityce zagranicznej nie interesy, ale ideologia odgrywa dominującą rolę. Doskonałymi tego przykładami są wypowiedzi polityków PiS po ostatnich wyborach w USA. Zamiast złożyć Joemu Bidenowi gratulacje z okazji zwycięstwa, pogratulowano mu udanej kampanii wyborczej. Dziesięć dni po wyborach polski prezydent nadal podkreślał, że proces wyborczy w USA jeszcze się nie zakończył. 23 listopada administracja Donalda Trumpa rozpoczęła proces przygotowywania ekipy Bidena do przejęcia przez nią władzy, a dzień później polski minister spraw zagranicznych obwieścił, że uznanie zwycięstwa demokraty zależy od „rozwoju sytuacji politycznej i prawnej” w USA.

Z czysto prawnego punktu widzenia Biden staje się prezydentem elektem dopiero po głosowaniu elektorów i obejmuje urząd 20 stycznia, niemniej prawie wszyscy przywódcy świata już go traktują jak głowę państwa i nawiązują bliskie kontakty z jego współpracownikami. Na przykład Borys Johnson złożył gratulacje Bidenowi już 8 listopada. Niezwłocznie po tym brytyjski minister spraw zagranicznych wyraził chęć nawiązania ścisłej współpracy z nową administracją. Henry Temple, lepiej znany jako lord Palmerston, 1 marca 1848 r. podczas posiedzenia brytyjskiego parlamentu powiedział: „My nie mamy wiecznych sojuszników ani wiecznych wrogów. Wieczne i ciągłe są nasze interesy i naszym obowiązkiem jest ich bronić”. Te zdania najlepiej oddają anglosaski stosunek do spraw międzynarodowych i biorąc pod uwagę, że ta maksyma doskonale sprawdza się w życiu, rodzimi politycy mogliby wykazywać mniej ideologicznego zacietrzewienia.

Joe Biden i Partia Demokratyczna w sprawach moralnych reprezentują poglądy określane jako kultura śmierci i z tego powodu Polska stanie się obiektem ataków. Kandydat Biden już to zapowiedział, gdy 21 września wpisem na Twitterze wyraził solidarność ze stanowiskiem Ursuli von der Leyen w sprawie osób LGBTQ+. Można przypuszczać, że jego administracja będzie mocniej promować ideologię gender i wspierać działania spod znaku LGBTQ+ i antify na forum międzynarodowym niż we własnym kraju, ponieważ to pierwsze grozi dużo mniejszymi ujemnymi konsekwencjami politycznymi. Zresztą, trudno byłoby stwierdzić, że obecna przedstawicielka administracji Trumpa w Warszawie stoi po stronie wartości uznawanych za katolickie i konserwatywne. Co do PiS i jego chęci obrony tych wartości, to też można mieć zastrzeżenia.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 11 kwietnia

Druga Niedziela Wielkanocna - Miłosierdzia Bożego
«Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 20, 19-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Dar zmartwychwstałego Jezusa (komentarz tygodnika Idziemy)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter