22 października
poniedziałek
Halki, Filipa, Salomei
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Lato migrantów. Kto ich przyjmuje, a kto deportuje?

Ocena: 4.9
799

Hiszpania stała się w ostatnich miesiącach nie tylko najpopularniejszym kierunkiem turystycznym w Europie. Odwiedzany rocznie przez ponad 80 mln urlopowiczów kraj coraz śmielej szturmują też afrykańscy migranci.

fot. PAP/EPA/JUAN HERRERO

Rzecz jest niemal sensacyjna: 23 sierpnia Madryt wydalił 116 migrantów, którzy dzień wcześniej wdarli się do Ceuty, hiszpańskiej enklawy w Afryce Północnej. Decyzja może być przełomowa dla polityki Hiszpanii, która uznawana była w ostatnim czasie za prymusa w sprawach migrantów. Szef włoskiego MSW Mateo Salvini podsumował deportację migrantówdo Maroka krótko: „Gdybym ja to zrobił, zaraz nazwaliby mnie faszystą”.

Pedro Sanchez, który został premierem Hiszpanii 2 czerwca, ma równie krótki staż u sterów państwowych, co wicepremier Salvini, ale znacznie lepszy wizerunek u władz Unii Europejskiej. Przywódca Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE) nigdy bowiem nie groził Komisji Europejskiej, niemal zawsze zgadzał się z jej kierownictwem i wtórował mu w wypowiedziach „o konieczności zwalczania populistów” i przeciwników UE w jej własnym łonie. Sanchez nigdy też, w przeciwieństwie do Salviniego, nie był wrogo nastawiony do nielegalnych migrantów pokonujących masowo Morze Śródziemne.


Protesty przeciw przyjmowaniu uchodźców we Włoszech, fot. PAP/EPA/CLAUDIO PERI

Tymczasem, obejmujący kilkanaście godzin przed Sanchezem funkcję wicepremiera Włoch Salvini, lider Ligi Północnej, już na starcie nie udawał, że będzie akceptował politykę otwartych drzwi dla nielegalnych przybyszów. W połowie czerwca odmówił przyjęcia przez Rzym statku Aquarius z ponad 600 afrykańskimi pasażerami. Skrytykował też Maltę za niechęć do ugoszczenia tej jednostki i nie szczędził słów krytyki władzom UE za brak pomysłu na zatrzymanie niekontrolowanego napływu obywateli spoza strefy Schengen. Trwający kilkanaście godzin impas rozwiązał wówczas Sanchez. Nowy szef hiszpańskiego rządu zaoferował pomoc w przyjęciu niechcianego statku. „Anty-Salvini” z Madrytu szybko też zyskał sobie ciepłe słowa od szefa KE Jean-Claude’a Junckera, a także prezydenta Francji Emmanuela Macrona i niemieckiej kanclerz Angeli Merkel.

 

Pupil Brukseli

Głównym problemem Pedro Sancheza jest brak wystarczającego poparcia w hiszpańskim parlamencie. W 350-osobowym Kongresie Deputowanych socjaliści mają zaledwie 84 miejsca i długą listę krytyków, co potwierdziła większość głosowań. Dotychczas „pupil Brukseli”, jak nazywany jest przez część mediów Sanchez, nie zdołał uzyskać poparcia deputowanych w sprawie projektu budżetu. Za jeden z kluczowych tematów uznał jednak kwestię przyjmowania migrantów. Już w pierwszych dniach po sformowaniu swojego gabinetu Sanchez zapowiedział, że jednym z jego priorytetów będzie właśnie otwartość na nielegalnych migrantów. Kryzys wokół Aquariusa i przyjęcie przez Madryt blisko połowy pasażerów tego statku potwierdziły, że szef PSOE chce być wierny danemu słowu. Mało tego, w połowie czerwca szef hiszpańskiego MSW Fernando Grande-Marlaska zapowiedział, że nowy gabinet opowiada się za przywróceniem obowiązkowych kwot relokacji uchodźców na terenie UE. Potwierdził też swój plan usunięcia drutu kolczastego z ogrodzeń na granicy hiszpańsko-marokańskiej w Ceucie i Melilli.

Plany rządu Sancheza, jednego z nielicznych socjalistycznych rządów w Europie, nie przypadły do gustu ani hiszpańskim żandarmom strzegącym granicy w obu enklawach, ani lokalnym władzom.

 

Atmosfera buntu

Regionalny rząd w Melilli zagroził, że w sytuacji usuwania przez Madryt zasieków z ogrodzeń granicznych będzie odsyłać do kontynentalnej Hiszpanii wszystkich nielegalnych migrantów złapanych na swoim terytorium. Z kolei rząd Ceuty zażądał od Sancheza natychmiastowych działań po tym, jak 21 sierpnia grupa 116 migrantów z państw Afryki Subsaharyjskiej sforsowała ogrodzenia graniczne z Marokiem i wdarła się do enklawy. Premier regionu Juan Jesus Vivas zaapelował o przysłanie dodatkowych sił policyjnych do ochrony masowo pokonywanej przez Afrykańczyków granicy.

Podkreślał, że lokalny ośrodek dla migrantów, tzw. CETI, który ma zdolność przyjmowania 500 osób, jest przepełniony. Obecnie znajduje się w nim 1200 migrantów. Przypomniał też, iż w ciągu zaledwie miesiąca doszło do dwóch masowych wtargnięć Afrykańczyków, którzy, w trakcie pokonywania granicy, atakowali funkcjonariuszy hiszpańskiej żandarmerii palonym wapnem i kwasem solnym – byli więc dobrze zorganizowani i przygotowani do ataku. Łącznie w obu tych zdarzeniach rannych zostało kilkunastu policjantów.

Reakcja Hiszpanii na żądanie premiera Ceuty była natychmiastowa. Kilka godzin po apelu szefa regionalnego gabinetu Madryt wydał dyspozycje w sprawie wydalenia nielegalnych przybyszów do Maroka. Zwrot migrantów wynikał m.in. z niedopełnienia obowiązków przez marokańskich funkcjonariuszy, którzy, z powodu obchodzonego przez muzułmanów Święta Ofiarowania, w niewystarczający sposób chronili granicę. Jak poinformował rząd w Madrycie, hiszpańska policja przekazała Rabatowi w dziesięcioosobowych grupach nielegalnych migrantów marokańskich, na podstawie dwustronnego porozumienia o ochronie granic z 1992 r.

Hiszpańscy komentatorzy wskazują, że sierpniowe wydalenie migrantów może być oznaką zmiany polityki migracyjnej gabinetu Sancheza. Przypominają też o drastycznie rosnącej liczbie nielegalnych przybyszów. Ze statystyk MSW w Madrycie wynik bowiem, że w tym roku nielegalnie do Hiszpanii dostało się 29,6 tys. migrantów, czyli ponad dwa razy więcej niż w okresie styczeń-lipiec 2017 r. Do samej tylko Ceuty wtargnęło w tym roku blisko 1400 obcokrajowców – bez ważnych dokumentów, oczywiście.

 

Wyprzedziła Włochy

Hiszpania stała się w tym roku głównym celem nielegalnych migrantów przez Morze Śródziemne. Dotychczas w tym dziwnym wyścigu prowadziły Włochy. Z danych Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (OIM) wynika, że tylko pomiędzy 1 stycznia a 15 lipca tego roku na terytorium Hiszpanii dostało się wodą ponad 18 tys. migrantów z Afryki.

Przypływali oni z wybrzeży Maroka i Algierii.

W tym samym czasie z Libii do Italii przybyło morzem 17,8 tys. osób. Zmianę szlaku potwierdzają również dane z pierwszej połowy lipca, kiedy to do Hiszpanii przypłynęło z Afryki Północnej 2940 nielegalnych migrantów, podczas gdy w tym samym okresie do Włoch przybyło wodą 1250 osób. Jak szacuje OIM, w tym roku do Hiszpanii przybyło 35 proc. wszystkich nielegalnych migrantów próbujących przez Morze Śródziemne dostać się na terytorium państw UE . Przed rokiem odsetek ten wynosił zaledwie 11 proc.

Zmiana kierunku, według ekspertów, podyktowana jest krótszą trasą, jaką muszą pokonać migranci. Mniejszy jest też odsetek osób ginących podczas przeprawy.

– W tym roku podczas próby przepłynięcia Morza Śródziemnego zginęły już 1449 osoby, z których 1104 na szlaku centralnym do Włoch, 294 – na zachodnim wiodącym do Hiszpanii, a 45 na wschodnim, pomiędzy Turcją a Grecją. Widać więc wyraźnie, że trasa morska do Hiszpanii jest bezpieczniejsza od tej do Italii” – poinformował w lipcu rzecznik prasowy OIM Joel Millman.

 

Migrant, czyli Marokańczyk

Wraz z inwazją nielegalnych migrantów i powszechniej publikowanymi statystykami dotyczącymi przybyszów runął budowany w mediach mit o obywatelach państw biednej Czarnej Afryki jako głównej grupie uchodźców docierających wodą do Hiszpanii.

– Telewizyjne obrazy są mylące. Ukazują bowiem głównie imigrantów z państw Afryki Subsaharyjskiej, wysiadających z łodzi u brzegu Andaluzji. Tymczasem wśród przybyszów przeważają biali. To głównie Marokańczycy – ujawnił wydawany w Madrycie dziennik „El Confidencial”.

Stołeczna gazeta, powołując się na dane MSW, wskazała, że w latach 2016 i 2017 stosunkowo zamożne, jak na Afrykę, Maroko było krajem, którego obywatele najliczniej przypływali do Hiszpanii bez ważnych dokumentów. W 2016 r. dotarło ich 3,4 tys., a rok później już prawie 6 tys. Dla porównania, w tych samych latach przypłynęło do Hiszpanii odpowiednio 2,7 tys. i 4,2 tys. obywateli Gwinei, 1 tys. i 2,8 tys. mieszkańców Gambii oraz 1,1 tys. i 3,8 tys. osób z Wybrzeża Kości Słoniowej.

Wraz z napływem Marokańczyków zmienia się struktura społeczna Hiszpanii, w której już 2,5 proc. obywateli stanowią Afrykańczycy. Migracja ma też wpływ na szybko rosnącą liczbę wyznawców islamu, oscylującą na poziomie bliskim 2 mln osób. Muzułmanie dominują już w Melilli, a lada dzień zaczną przeważać wśród populacji Ceuty. W skali całego kraju nasila się też przewaga posiadających paszport Hiszpanii muzułmanów nad wyznawcami islamu z zagranicy. Szacuje się, że ośmiu na dziesięciu mieszkających dziś w Hiszpanii muzułmanów stanowią osoby urodzone w tym kraju, bądź w Maroku. Wśród pochodzących z tego kraju rezydentów obywatelstwo Hiszpanii ma już blisko 0,9 mln osób.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane komentarze



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -