28 czerwca
wtorek
Leona, Ireneusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Europejskie supermocarstwo?

Ocena: 0
1062

W stosunkach pomiędzy Unią Europejską i USA niespodziewanie zapanował kryzys. Australia zerwała bowiem umowę z firmą francuską na dostawę łodzi podwodnych i zbuduje własne, dzięki pomocy USA i Wielkiej Brytanii.

fot. PAP/EPA/FREDERICK FLORIN / POOL

Anglosaska opcja jest bardziej korzystna, ponieważ łodzie będą z napędem atomowym, podczas gdy francuskie miały być z napędem klasycznym, spalinowo-elektrycznym. Zerwanie umowy tak wyprowadziło prezydenta Macrona z równowagi, że Francja wezwała swoich ambasadorów w USA i Australii na „konsultacje” do Paryża. Taki krok nigdy wcześniej nie miał miejsca.

Działania anglosaskich mocarstw były mało dyplomatyczne, strona francuska o całej sprawie dowiedziała się kilka godzin przed ogłoszeniem unieważnienia umowy. Francja ciągle ma posiadłości na Pacyfiku i Oceanie Indyjskim, ale nie została zaproszona do trójstronnego przymierza zrzeszającego Australię, Wielką Brytanię i USA (nazwanego AUKUS od angielskich skrótów nazw państw uczestników). Niemniej podobne zdarzenia miały już miejsce w przeszłości. W istocie rzeczy unieważnianie kontraktów na dostawy broni nie jest wyjątkowym wydarzeniem. Wystarczy przypomnieć jeszcze bardziej obcesowe zerwanie umowy na dostawę śmigłowców Airbus H2250M Caracal przez Polskę. Owszem, rozmiar kontraktu z naszym krajem stanowił zaledwie jedną dziesiątą sumy, którą Francuzi mieli otrzymać od Australii, niemniej o żadnym odwoływaniu ambasadora nie było mowy.

 


STRATEGICZNA AUTONOMIA

Pod względem siły gospodarczej – mierząc w kategoriach realnych, czyli po uwzględnieniu różnic w poziomach cen – Unia Europejska jest tylko nieznacznie słabsza od USA. Pod innymi względami Unia także dorównuje amerykańskiej potędze, jeśli jej nie przewyższa – na przykład całkowita liczba ludności jest wyższa w UE niż w USA, 445 mln wobec 330 mln. Natomiast w jednym zakresie UE jest karłem – siły wojskowej. Niemniej tę słabość da się przezwyciężyć, ponieważ europejski przemysł zbrojeniowy może pochwalić się dużymi osiągnięciami. W grę wchodziłyby wydatki rzędu kilku bilionów euro w trakcie najbliższych dekad, stąd konieczna byłaby daleko idąca mobilizacja europejskich społeczeństw. Taki wysiłek jest możliwy, pod warunkiem że Europejczycy poczują się osamotnieni i zagrożeni.

W tym zakresie prezydentura Donalda Trumpa stanowiła wielki przełom. Na każdym kroku głośno podkreślał prymat interesu narodowego Ameryki nad międzynarodowymi zobowiązaniami wynikającymi z licznych sojuszów. Nieustannie posługiwał się sloganem „America First” (Ameryka [zawsze] na pierwszym miejscu), co w połączeniu z tyradami pod adresem europejskich przywódców podkopało zaufanie do sojuszu z USA. Nagle Europejczycy stanęli z jednej strony oko w oko z możliwością „śmierci mózgowej” NATO, a z drugiej wobec rosnącego zagrożenia ze strony Rosji.

Brexit także przyczynił się do wzrostu poczucia niepewności i bez wątpienia osłabił potencjał ekonomiczny i wojskowy Unii. Niemniej wyjście Wielkiej Brytanii spowodowało zniknięcie „wielkiego hamulcowego” w zakresie tworzenia europejskiej siły zbrojnej. Tak jak obawiał się prezydent de Gaulle, Wielka Brytania jest nastawiona bardzo proamerykańsko i bardzo dbała o to, żeby UE nie sprawiała kłopotu Waszyngtonowi.

Po Brexicie integracja sił zbrojnych UE jest dużo łatwiejsza. Powstały zatem warunki do tego, żeby UE uzyskała „strategiczną autonomię”, czyli stała się suwerennym podmiotem na arenie międzynarodowej i na równi z USA odgrywała rolę supermocarstwa.

 


AMERICA IS BACK

Na przeszkodzie stanęła jednak wygrana Joe Bidena i jego obietnica, że „America Is Back”, czyli że Waszyngton powraca do starych dobrych czasów, w których sojusz transatlantycki stanowił podstawę amerykańskiej polityki zagranicznej. Nikt tego publicznie nie powiedział, ale z punktu widzenia europejskich elit, które za punkt honoru stawiają sobie wydobycie się spod amerykańskiej kurateli, był to niekorzystny obrót spraw i stąd pojawiła się konieczność podważenia wiarygodności polityki spod znaku „America Is Back”.

Oczywiście, każde państwo działa zgodnie ze swoim interesem narodowym (wiele wskazuje na to, że Polska jest tu wielkim wyjątkiem). Zatem powrót do starych obyczajów wcale nie oznacza zastąpienia dbałości o własne interesy polityką bezinteresownej miłości. Chodzi o inne rozłożenie akcentów, większe branie pod uwagę tego, jak inni postrzegają kroki podejmowane przez USA.

Ale prezydentura Trumpa zupełnie zmieniła optykę. Działania, które przed laty uszłyby Ameryce na sucho, dziś już niekoniecznie są traktowane pobłażliwie. Europejscy politycy przyglądają się przez lupę, czy dany krok jest naprawdę odejściem od polityki „America First”. Tak było na przykład w przypadku wycofywania się USA z Afganistanu, kiedy to amerykańską skrajną nieudolność przedstawiono jako celowe działania. Tak też jest w przypadku powołania sojuszu AUKUS i unieważnienia umowy z Francją. Fakt ten stał się znakomitą okazją do podsycania antyamerykańskich resentymentów, podważania wiarygodności USA jako sojusznika i gwaranta niepodległości krajów członkowskich NATO.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 28 czerwca

Wtorek, XIII Tydzień zwykły - wspomnienie św. Ireneusza, biskupa i męczennika
Prowadź mnie, Panie, w swej sprawiedliwości
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 8, 23-27
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter