12 grudnia
środa
Dagmary, Aleksandra, Ady
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Choroba służby zdrowia

Ocena: 0
1876

– Choroba polskiego systemu ochrony zdrowia jest wypadkową działań kolejnych ekip rządzących – mówi dr Małgorzata Gałązka-Sobotka

fot. arch. CKP

Z dr Małgorzatą Gałązką-Sobotką, dyrektorem Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia na Uczelni Łazarskiego, rozmawia Irena Świerdzewska

 

Kolejki do specjalistów i szpitali, strajkujący rezydenci. Co jest powodem choroby polskiego systemu służby zdrowia? Czy tylko niska składka PKB na ochronę zdrowia?

Choroba polskiego systemu ochrony zdrowia jest wypadkową działań kolejnych ekip rządzących, które zdrowie postrzegały przede wszystkim jako źródło niechcianych i nieefektywnych wydatków. Dzisiejszy stan jest konsekwencją 27 lat, w których zaniechaliśmy wielu działań; mamy wieloletnie zaniedbania w zakresie edukacji i profilaktyki zdrowotnej. Zaniechaliśmy też stworzenia systemu szybkiej diagnostyki i reagowania na chorobę. Przez lata nie dopracowaliśmy się systemu elektronicznej dokumentacji medycznej, który pozwalałby na integrację wiedzy na temat pacjenta, by w oparciu o kompleksową informację podejmować szybkie decyzje diagnostyczne czy terapeutyczne.

W Polsce mamy ustawę o zdrowiu publicznym dopiero od dwóch lat. Sytuacja powoli się zmienia, ale potrzeba jeszcze wielu lat pracy, aby zdrowie, a nie jego naprawa, stały się priorytetem w działaniach regulatorów i samych obywateli. Dzisiaj największym wyzwaniem jest przede wszystkim starzejące się społeczeństwo.

Dowodów na chorobę systemu ochrony zdrowia jest wiele: pomimo wzrostu nakładów na opiekę po stronie NFZ równie szybko rosną koszty ZUS – w ostatnich latach budżet państwa musi dokładać do kasy ZUS ponad 7 mld zł rocznie, aby pokryć koszty zwolnień lekarskich. Szybko przyrasta liczba świadczeń realizowanych w trybie pilnym, a nie planowym. Zaczynamy się przekształcać w system medycyny ratunkowej a nie prewencyjnej, który właściwie zarządza kapitałem zdrowia poprzez zdolność do przewidywania i planowania opieki.

Pacjenci niemogący się dostać na czas do lekarza to konsekwencja zaniechań związanych z ograniczaniem liczby miejsc na studiach medycznych oraz brakiem planowania strategicznego rozwoju kadr medycznych. Średnia wieku lekarza specjalisty sięga 55 lat, również wysoka jest średnia wieku pielęgniarki. Już do roku 2020 z uprawnień emerytalnych będzie mogło skorzystać ponad 45 tys. pielęgniarek.

 

Wielu doświadczonych lekarzy wyjeżdża do pracy za granicę. Dlaczego kształcimy kadry medyczne dla innych krajów w UE?

Medycyna jak w soczewce skupia problem systemu kształcenia. Jestem przeciwna warunkom studiowania na medycynie innym niż na pozostałych kierunkach; byłoby to dyskryminujące. Ale trzeba powiedzieć jasno: mamy system edukacji wyższej finansowanej ze środków publicznych, a to generuje ryzyko kształcenia absolwentów, którzy wyjadą do pracy do USA czy Europy Zachodniej.

Trzeba przeprowadzić dyskusję, na ile studia powinny być odpłatne albo oparte na systemie stypendialnym – dostajemy stypendium na bezpłatne studia, ale warunkiem jego uzyskania jest deklaracja pracy w Polsce przez określony czas. Najlepiej rozwinięte systemy kształcenia na świecie, czyli anglosaski i amerykański, które takie rozwiązania stosują, nie mają studiów bezpłatnych. Za studia się płaci, a chcąc obniżyć czesne, zabiega się o stypendium. Fundatorem może być uczelnia, szpital, fundacja czy samorząd lokalny.

 

Jaki sens ma utrzymywanie opłacanego przez ministerstwo zdrowia stanowiska rezydenta, który nie ma motywacji do pracy, bo i tak nie zostanie zatrudniony w oddziale?

Rezydenci podkreślali, że rezydentura też wymaga korekty, a nawet likwidacji. W tej kadencji rządu został powołany w MZ zespół, który miał opracować plan zmian w instytucji rezydentury. Niestety, z zaproponowanych przez rezydentów pomysłów resort nie skorzystał. Do rozważenia jest wyjście z formuły rezydentury finansowanej przez państwo i przejście do rezydentury, którą finansuje świadczeniodawca. Te rozwiązania są do wprowadzenia pod warunkiem, że nowy model kształcenia kadr będzie miał właściwy model finansowania. Istnieje ryzyko, że bez dobrej regulacji dyrekcja może przeznaczyć dodatkowe środki na inne cele lub zaniechać do kształcenia, powielając krótkowzroczność w planowaniu bezpieczeństwa kadrowego.

 

A co można poprawić w funkcjonowaniu służby zdrowia w ramach obecnych uwarunkowań?

Najpilniejszym zadaniem jest jasne zdefiniowanie celów zdrowotnych, wskaźników wyników, jakie chcemy osiągnąć za rok, trzy, pięć lat, które staną się ramą dla wszystkich uczestników tego rynku, ukierunkują działania i pomogą lepiej alokować środki na poziomie kraju, regionu, gminy. Przy realizacji tych celów niezbędne będzie wdrożenie elektronicznej informacji medycznej oraz rozbudowa systemu monitoringu i kontroli świadczeń. Z perspektywy pacjenta kluczowe jest odczuwalne zwiększenie dostępności, które dokonać się może tylko poprzez stały nacisk na zmniejszanie nieuzasadnionych hospitalizacji, które pochłaniają ogromne pieniądze. W to miejsce pacjenci oczekują sprawnej opieki ambulatoryjnej, gwarantującej szybką diagnostykę i plan leczenia. A tak się stanie tylko wówczas, gdy porady specjalistyczne zostaną lepiej wycenione, dyrektorom szpitali i placówek specjalistycznych zagwarantuje się szanse na zatrudnienie odpowiedniej liczby specjalistów i podtrzymanie motywacji lekarzy do pracy w poradniach. Musimy liczyć się bowiem z faktem, że stworzenie silnej opieki podstawowej, która powinna być fundamentem systemu, wzorem Holendrów, Anglików czy Niemców – będzie wymagało czasu. Szpital powinien być dostępny dla procedur, których nie można wykonać w innych warunkach. Zapotrzebowanie na łóżka szpitalne nie będzie malało ze względu na rosnące potrzeby osób starszych, ale ich wykorzystanie powinno być jak najbardziej efektywne. Poza tym trzeba systematycznie zwiększać nakłady i zakres działań profilaktycznych, prewencyjnych i screeningowych pacjentów (badania przesiewowe), aby szybko wykryć chorobę i działać, co pozwoli obniżyć koszty leczenia i interwencji.

Czy to się da zrobić bez dodatkowych środków? Wątpię, polski system wymaga większych środków, aby móc się modernizować i zwiększać swoją efektywność.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -