20 maja
niedziela
Bazylego, Bernardyna, Aleksandra
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Być albo nie być

Ocena: 0
2269

W Izraelu, wbrew pozorom, jest całkiem sporo ludzi, którzy Polskę akceptują, cenią i mają o niej wiedzę.

Skoro od lat pisuję w tym miejscu o różnych sprawach chrześcijańsko-żydowskich i polsko-żydowskich, trudno, żebym nie odniosła się do kwestii przyjętej w piątek 26 stycznia ustawy (nowelizacji), która wprowadza karę za sformułowanie „polskie obozy śmierci”. Można powiedzieć: nareszcie! Zgodnie z ustawą, każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne, będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”.

„Ta ustawa nie ma podstaw, jestem jej zdecydowanie przeciwny. Nikt nie może zmienić historii, a Holokaust nie może być negowany” – miał powiedzieć Benjamin Netanjahu, o czym poinformowała Polska Agencja Prasowa. Ale kto neguje?!

Izraelski premier poinstruował też izraelskiego ambasadora w Warszawie, by spotkał się z premierem Morawieckim i zaapelował o wycofanie projektu ustawy. Izraelski MSZ wydał zaś oświadczenie, w którym prosi o zmianę projektu ustawy; rzecznik ministerstwa Emmanuel Najszon zapowiedział, że skontaktuje się ono w tej sprawie z polskim rządem, „wysyłając bardzo jasny przekaz”. „Nikt nie może zmieniać prawdy historycznej i nie ma tu miejsca na edukowanie rodzin osób, które przeżyły Holokaust” – powiedział Najszon. O czym on mówi, można by zapytać?

Nie wiemy, jaki jest faktyczny rozmiar burzy rozpętanej w Izraelu, co tam jest dyplomatycznym chwytem, w jakiej skali zastosowanym i w jakim celu podejmowanym. Jeżeli jednak dochodzą stamtąd głosy, że „nowa ustawa przyjęta w Polsce jest próbą zaprzeczenia udziału wielu polskich obywateli w Holokauście” – jak napisał na Twitterze b. minister finansów Jair Lapid (podaję za PAP), to powinniśmy chyba zapytać o pracę, jaka przez nasz rząd i jego agendy została – lub raczej nie została – wykonana. O filmy edukacyjne o Polsce i jej żydowskich obywatelach, o wywiady w izraelskich gazetach i stacjach telewizyjnych z uratowanymi przez Polaków obywatelami Izraela, o wykłady i debaty na izraelskich uniwersytetach i tak dalej. Sprawa wlecze się od lat! W Polsce nie brakuje osób, które mogłyby w Izraelu prezentować temat nie tylko po angielsku, ale także po hebrajsku.

Mamy naprawdę wiele do powiedzenia w tej sprawie, i to bez ukrywania trudnych sytuacji, bo nie one wyznaczają pozycję Polski w opowieści o Holokauście. Edukacja na ten temat nie może oznaczać jednowymiarowego spojrzenia i zgody na nieprawdę, a tym byłaby akceptacja przez Polskę sformułowania „polskie obozy śmierci”. Nie możemy już więcej popełniać błędów promocyjnych, bo to jest być albo nie być dla naszej przyszłości. W Izraelu, wbrew pozorom, jest całkiem sporo ludzi, którzy Polskę akceptują, cenią i mają o niej wiedzę. To powinien być nasz partner strategiczny!

I to powinna to być praca, którą codziennie zaczynamy od nowa.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły