3 grudnia
czwartek
Franciszka, Ksawerego, Kasjana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Białoruski dyktator walczy o władzę

Ocena: 0
630

 

A Kreml, choć bez wielkiego entuzjazmu, uznał oficjalny wynik białoruskich wyborów. W rosyjskich mediach pojawiły się dość rzetelne relacje o sytuacji na Białorusi, a niektórzy prokremlowscy politycy krytykowali Łukaszenkę – ale w sumie jednak Władimir Putin może być zadowolony. Jako jedyny zdecydowanie popierający białoruskiego dyktatora (gratulacje z powodu wygranej napłynęły do Mińska z niewielu krajów: Chin, Mołdawii, Kazachstanu, Armenii i Azerbejdżanu, republik środkowoazjatyckich, a także z Turcji, Wenezueli oraz Wietnamu) może się cieszyć, że Łukaszenka słabnie i że znów mogą go spotkać sankcje unijne, amerykańskie i kanadyjskie, a w efekcie – że będzie na jego, Putina, łasce.

 


NARÓD SIĘ ZMIENIŁ

Przez 26 lat sprawowania władzy Łukaszenka podporządkował sobie rząd, parlament i sądy. Wszystkie wybory przebiegały ściśle pod jego kontrolą, w wielu przypadkach jako „bezalternatywne”, czyli na jedno miejsce w parlamencie czy lokalnej radzie przypadał jeden kandydat. Co prawda nie powstała żadna formalna „partia władzy”, ale takie ugrupowanie, choć nieformalne, istnieje. To ludzie władzy, od samej góry – administracji prezydenta i rządu – do dołu, do miasteczek i wiosek.

Łukaszenka doprowadził też do rozbicia i marginalizacji opozycji – od konserwatywnego Białoruskiego Frontu Ludowego po wrogich reżimowi komunistów. Ostatnia próba wywalczenia jakiejś zmiany miała na Białorusi miejsce w 2010 r. Wtedy to, po sfałszowanych wyborach, opozycja zorganizowała dużą demonstrację. Jednak gdy protestujący doszli pod siedzibę rządu, zostali rozgonieni i pobici przez milicję. Czołowi przywódcy opozycji na kilka lat trafili do więzień. Zachód nałożył sankcje na białoruskie władze.

Przez lata Białorusini cieszyli się, że mają względny spokój (np. w porównaniu z Rosją, gdzie bywały i wojny, i akty terrorystyczne), wypłaty pensji i emerytur (choć niskie, to jednak regularne) i ogrzane zimą mieszkania. Ale to już nie wystarcza. Co więcej, Białoruś znajduje się w trudnej sytuacji gospodarczej. Łączny dług przedsiębiorstw i firm już jest większy od rocznego PKB kraju. Do maja długi w gospodarce kraju przekroczyły równowartość około 260 mld zł.

W 2018 r. wzrost PKB Białorusi wyniósł 3 proc., w 2019 r. już tylko 1,2 proc., a Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje, że w tym spadek PKB wyniesie aż 6 proc. Gdyby nie „kroplówka” finansowa z Rosji, sytuacja byłaby jeszcze gorsza. Mińsk czerpie zyski np. z tego, że kupuje rosyjską ropę o 17 proc. taniej, niż wynosi cena rynkowa. Ale Rosjanie chcą z tego wsparcia się wycofać.

Tymczasem obywatele Białorusi chcieliby żyć w normalnym, demokratycznym, rozwijającym się kraju. Łukaszenko „zabetonował” system, do którego dostać się można, tylko usilnie i aktywnie wykazując swoje dla niego poparcie. Co z tego, że można kupić wszystko, skoro przy niższych pensjach jest drożej niż w sąsiedniej Polsce (poza chlebem i wódką)? Bez wiz można jechać do Rosji, ale na Zachód potrzebne są wizy. To działa w obie strony. Ilu Polaków przyjedzie do pięknego, historycznego Grodna, skoro potrzebna jest wiza albo przynajmniej specjalna przepustka, a podróż przez granicę jest uciążliwa? Ruch turystyczny musi więc być ograniczony.

Chęć życia w demokratycznym kraju oznacza też chęć swobodnego zrzeszania się i wolności słowa. Tymczasem od 15 lat Związek Polaków na Białorusi – organizacja grupująca obywateli Białorusi – działa nielegalnie, z trudem tolerowany. Jego oficjalnie uznawana, łukaszenkowska namiastka przejęła kilkanaście Domów Polskich i wynajmuje je na cele komercyjne, nie robiąc nic…

 


 

POCZĄTEK KOŃCA

Przez pierwsze dziesięć lat rządów Łukaszenki opozycja przekonywała, że on wkrótce odejdzie. Potem przestała tak mówić. Wydawało się, że Białoruś pozostanie swoistym skansenem, w którym stoją pomniki Lenina, herb i flaga są niemal identyczne z sowieckimi, gospodarka jest na wpół państwowa, a ludzie przytakują władzy. Ale młodzi ludzie nie chcą już żyć w skansenie. I dali temu wyraz.

Łukaszenka był dyrektorem sowchozu (odpowiednik polskiego PGR) i rządzi Białorusią jak dużym sowchozem. Zatrzymał się gdzieś w XX w., gdy białoruskie społeczeństwo znalazło się już w wieku XXI. Owszem, może siłą stłumić protesty, ale na dłuższą metę tak funkcjonować się nie da. Jego upadek zaczął się teraz.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 3 grudnia

Czwartek, I Tydzień Adwentu
+ Wspomnienie św. Franciszka Ksawerego
Szukajcie Pana, gdy można Go znaleźć,
wzywajcie Go, gdy jest blisko.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Iz 26,1-6; Ps 118,1 i 8-9,19-21,25-27a; Mt 7,21.24-27
+ Komentarz do czytań1 (Bractwo Słowa Bożego)
+ Komentarz do czytań2 (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter