25 października
poniedziałek
Darii, Wilhelminy, Bonifacego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Batalia o Turów

Ocena: 0
475

Polsko-czeski spór o kopalnię węgla brunatnego Turów wydaje się nie mieć końca, choć obie strony od dawna zapewniają, że są bardzo bliskie porozumienia.

fot. Wolkenkratzer / praca własna / CC BY-SA 4.0 / link

Dolaniem oliwy do ognia było orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, wydane na wniosek Pragi: Polska powinna Turów zamknąć, a jeśli tego nie uczyni, ma płacić kary w rekordowej wysokości pół miliona euro dziennie.

Turów to gigantyczna niecka o powierzchni zbliżonej do miasta średniej wielkości, takiego jak Kołobrzeg czy Przasnysz, w której metodą odkrywkową wydobywany jest węgiel brunatny. To oczywiste, że sięganie do coraz głębszych pokładów tego paliwa wpływa negatywnie na środowisko. I tak twierdzą Czesi. Ale węgiel wydobywany jest tu od blisko trzystu lat i jak dotąd nie przyniosło to żadnych drastycznych skutków dla regionu.

Gdyby Turów zamknąć, pracę straciłoby – łącznie z elektrownią i firmami wspierającymi kopalnię – blisko 5 tys. ludzi. Polska straciłaby 7 proc. energii. Dodatkowo jest to energia tania, więc w skali kraju ceny energii elektrycznej mogłyby wzrosnąć o kilka procent.

Jedno jest pewne: z Czechami trzeba koniecznie dojść do porozumienia. I to jak najszybciej. Nawet jeśli ostatnie rozmowy zostały zerwane.

 


TRZY WIEKI KOPALNI

Już w XVII w. w tym regionie ludzie ze zdumieniem obserwowali pożary płytko zalegających złóż węgla brunatnego. Skoro odkryli łatwe do pozyskania paliwo, zaczęli z niego korzystać. W 1740 r. rozpoczęto wydobywanie węgla, a w XIX w. w okolicach Zittau (Żytawa) i Reichenau (Bogatynia, dziś po stronie polskiej) istniało już blisko sto małych, prywatnych kopalń podziemnych i wyrobisk odkrywkowych. Po 1890 r. nastąpiła stopniowa likwidacja drobnych zakładów – powstawały większe, zwane gwarectwami. W 1904 r. regularną eksploatację metodą odkrywkową na skalę przemysłową rozpoczęła Spółka Akcyjna „Herkules”.

Po II wojnie światowej, w latach 1945–1947, zakłady pracowały pod nadzorem administracji sowieckiej. 18 czerwca 1947 r. kopalnia zwana pierwotnie „Graniczna” przeszła na własność państwa polskiego. Ustanowiona na Nysie Łużyckiej granica rozdzieliła jednolity wcześniej organizm zakładów: po polskiej stronie została kopalnia, po drugiej – elektrownia, warsztaty naprawcze i magazyny.

Ostatecznie kopalnia nazwana została „Turów”. W roku 1958 postanowiono ją rozbudować, a w roku 1965 zakończona została budowa Kombinatu „Turów”. Przedsiębiorstwo rozwijało się i wydobywało węgiel przede wszystkim na potrzeby zbudowanej Elektrowni Turów o mocy 2000 MW. Na początku lat 90. rozpoczęto program modernizacyjny.

Nie wchodząc w skomplikowane szczegóły zmian prawnych, wypada podkreślić, że od 2010 r. PGE Kopalnia Węgla Brunatnego Turów SA stała się jednym z oddziałów spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna SA. Według danych samej kopalni roczne wydobycie to ok. 8 mln ton węgla, a powierzchnia odkrywki wynosi 2487 ha. Budowa geologiczna tego złoża węgla brunatnego jest niezwykle skomplikowana, co bardzo utrudnia prace. Wydobycie prowadzone jest na jedenastu ogromnych koparkach wieloczerpakowych i trzech zwałowarkach, połączonych ze sobą wielokilometrowym układem ciągów przenośników taśmowych.

 


CZESI: ZABIERACIE NAM WODĘ

Jeśli popatrzeć na mapę, widać wyraźnie, że kopalnia zajmuje sporą część „worka” – polskiego terytorium leżącego wzdłuż Nysy Łużyckiej i wcinającego się w głąb Czech. Czesi dowodzą, że przez kopalnię tracą wodę. Ma ona po prostu odpływać na stronę polską wskutek ciągłego pogłębiania kopalnianej niecki.

Jak pisał czeski portal Denik.cz, szczególnie zagrożone obniżaniem się poziomu wód gruntowych są wioski Uhelná i Václavice. Milan Starca ze Stowarzyszenia Sąsiedzkiego Uhelná twierdzi, że w jego wiosce poziom wody obniża się o kilka metrów rocznie.

– Nigdy nie domagaliśmy się natychmiastowego zakończenia wydobycia w Turowie – mówił szef kraju (odpowiednik województwa) libereckiego Martin Puta w rozmowie z radiem Deutsche Welle. – Jesteśmy świadomi, że przejście z węgla na źródła odnawialne nie może nastąpić od razu, że wymaga czasu. Chcieliśmy tylko rozwiać obawy dotyczące pogorszenia się stanu środowiska naturalnego po czeskiej stronie, gdy wydobycie zbliży się do [czeskiej] granicy. Mówiliśmy o utracie wody, hałasie, zwiększonym zapyleniu. Dyskusji o naszych propozycjach jednak się nie doczekaliśmy. Słyszeliśmy jedynie, że kopalnia nie będzie miała żadnego wpływu na czeskie terytorium – wskazał.

Czego więc chcą Czesi? Mówił o tym szczegółowo minister środowiska tego kraju Richard Brabec. Domagają się rekompensaty finansowej. Powinny bowiem zostać utworzone nowe źródła wody pitnej dla okolicznych gmin i miasteczek. Polska otrzymała więc listę projektów, które – zdaniem Czechów – powinniśmy sfinansować. Nasi południowi sąsiedzi chcą też, by Polska zbudowała tzw. ścianę filtracyjną w kopalni. Powinna ona zapobiec dalszemu spływaniu wody z terenu Czech do kopalni, a więc i opadaniu wody w studniach. Chcą również, by w miarę zbliżania się kopalni do czeskiej granicy postawione zostały osłony zmniejszające przedostawanie się do Czech pyłów i innych zanieczyszczeń, powstających podczas wydobycia.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 października

Poniedziałek, XXX Tydzień zwykły
Dzień Powszedni
Słowo Twoje, Panie, jest prawdą,
uświęć nas w prawdzie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 13,10-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter