7 kwietnia
wtorek
Rufina, Celestyna, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Uratuj Słowo

Ocena: 0
1776

Napisałabym apel, ale go nie napiszę, bo apele już nic nie załatwiają.

fot. pixabay.com / CC0

Nie będę komentować wystąpień polityków i odnosić się do słów innych komentatorów. Przed nami pełen głębokiej Tajemnicy piękny czas – czystych intencji, czystego słowa, czystych uczuć. Czas Słowa, które mieszka między nami, a w Adwencie przypomina, jak zamieszkało. Słowa, które było na początku i które jest. Chętnie napisałabym apel do katolickiej braci, żeby przynajmniej na ten niezwykły czas powstrzymała się od wzajemnych ironii, złośliwości i szyderstwa (formuła „katolicka brać” oznacza, oczywiście, społeczność płci obojga, ale na wszelki wypadek wolę to wyjaśnić, żeby nie odpierać potem zarzutów o jedno lub drugie odchylenie). Napisałabym apel, ale go nie napiszę, bo apele już nic nie załatwiają. Mówiąc szczerze, nie wiem, co jeszcze załatwia, czyli co jeszcze dociera do ludzi i ma jakąkolwiek szansę cokolwiek im wyjaśnić, do czegokolwiek przekonać. Żyjemy w czasach tak rozszalałego indywidualizmu, że każdy, kto publicznie – i niepublicznie – zabiera głos, „musi” mieć rację, musi ją wyłożyć do końca, musi ją zaakcentować, jeśli przypadkiem jakiś inny mówca/dyskutant/interlokutor miał uwagi, i musi – „ale ja muszę dodać”, słyszymy często w różnych audycjach typu „gadające głowy” – absolutnie odciąć się od głosu, który by tę jego rację interpretował po swojemu. Skoro nic po apelach i wezwaniach, cóż pozostaje?

Pozostają wiara i rozum, choć o ten towar bardzo dziś trudno. Wszędzie pełno emocji – także wywoływanych, manipulowanych, sterowanych. Zacytuję wybitną francuską filozof Chantal Delsol, której wypowiedź przytacza kard. Robert Sarah w głośnej już najnowszej książce „Wieczór się zbliża i dzień się już chyli”. Otóż w rozdziale o nienawiści, szyderstwie i cynizmie cytuje on: „Użycie sarkazmu i niszczenie czyjejś reputacji, poczucia własnej wartości, a więc poniekąd duszy, może okazać się cięższe i okrutniejsze od użycia nagiej przemocy. Blizny ciała są często płytsze niż blizny duszy. Podobnie banalizacja zachowania, które wcześniej uznawane było za poważne przewinienie, umożliwia pewniejszą redystrybucję hierarchii wartości niż jakakolwiek groźba fizyczna” (za Chantal Delsol, „Nienawiść do świata. Totalitaryzmy i ponowoczesność”, przekład Marek Chojnacki, PAX 2017).

Uczymy się – w zasadzie od małego – od świata, że sarkazm i ironia to jest właśnie broń, i to niemal szlachetna, bo zintelektualizowana. I co z tego? Co komu z intelektu, jeśli nie służy on dobrej sprawie?

I doprawdy nie chodzi mi o posłów i posłanki oraz inne osoby publiczne, pseudoartystów i publicystów, którzy nie tylko bez żenady, ale wręcz z premedytacją posługują się tym orężem, psując świat, niszcząc go w imię tylko i wyłącznie własnego ja. Chodzi o nas, którzy uważamy się za chrześcijan i którzy też psujemy świat, zamiast go ratować. A podobno wiemy, że „na początku było Słowo”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"

- Reklama -
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 7 kwietnia


«Co masz uczynić, czyń prędzej!»

Dziś w Kościele: Wtorek w Wielkim Tygodniu
Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 49,1-6; Ps 71,1-6b.15.17; J 13,21-33.36-38
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ "Ziarna Słowa" Jana Pawła II

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter