9 lutego
czwartek
Apolonii, Eryki, Cyryla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Media a tożsamość

Ocena: 0
2584

– Dziennikarstwo, które równa się misji publicznej, zginęło przysypane prochami XX wieku – o gorzkich wnioskach z analizy obecnej sytuacji mediów w Polsce i za granicą przedstawia Eryk Mistewicz w rozmowie z Eweliną Steczkowską

Z Erykiem Mistewiczem rozmawia Ewelina Steczkowska

 

Media w Polsce przez długi czas opowiadały się po jednej stronie konfliktu politycznego i przyczyniły się do głębokiego podziału w społeczeństwie. Czy mogą dziś odegrać rolę w pojednaniu narodowym?

Nie ma już w Polsce mediów takich, o jakich Pani myśli, zadając to pytanie. Nie ma mediów odpowiedzialnych, uczciwych, budujących wspólnotę, wzmacniających autorytety, szanujących odbiorców, mediów, które czegoś by ich uczyły, coś ważnego przekazywały. I to przekazywały dogłębnie, w sposób zrozumiały i nie posuwały się do zamiany sceny publicznej w gonitwę błahostek. Nie ma takich mediów, po które sięgałoby się z ciekawością, choćby po nieoczekiwane opinie. Dziś wiadomo, co kto powie, co kto napisze. A autorów, którzy operują wiedzą – a nie tylko takich, którym wydaje się, że coś wiedzą – jest naprawdę niewielu.

Dziś media bardziej chyba nawet niż za czasów PRL przypominają organa partyjne. Gromadzą swoją widownię, swoich czytelników, którym przekazują wyłącznie jeden obraz świata. Im bardziej podkręcą okładkę, tytuły tekstów, tezy, tym bardziej trafiają w zapotrzebowanie tych, którzy takie tytuły kupują. Jeśli w ogóle ktoś jeszcze kupuje gazety i czasopisma, a nie korzysta z sieci.

Prawdziwych mediów nie ma też dlatego, że nie ma państwa, które byłoby rozumne na tyle, że traktowałoby tytuły prasowe na równi z filharmonią czy radiofonią. Po prostu dotowałoby tytuły poważne, jak dzieje się to np. we Francji, i to niezależnie od tego, kto aktualnie rządzi: od prawa do lewa.

 

Ale co to znaczy, że mediów nie ma, skoro widzimy gazety w kioskach?

Dziś media znikają. Nakłady wielkich niegdyś polskich tygodników mają dziś jedną dziesiątą dawnych sprzedaży. Media muszą walczyć, a nie szukać pojednania, które to pojednanie zresztą dziś ani politykom, ani liderom opinii nie jest do niczego potrzebne. Żaden redaktor naczelny żadnego z największych tytułów prasowych w Polsce nie jest zainteresowany pojednaniem, zgodą, prezentacją czytelnikom choćby zrównoważonego obrazu świata. Im bardziej ten obraz wynaturzony, spatologizowany, zdiabolizowany, tym bardziej trafia w potrzebę gazety, która potwierdza obraz świata, jaki został w nas zbudowany, także poprzez media. Tym większy nakład udaje się sprzedać, a z tego przecież naczelni są rozliczani, a nie z jakiejś nie do końca zdefiniowanej misji publicznej. Dziennikarstwo, które równa się misji publicznej, zginęło przysypane prochami XX wieku. Rzeczywiście, gdy nie ma mediów, trudniej jest mówić o pojednaniu, ale też o szukaniu przestrzeni wspólnej.

 

Od kiedy trwa ten destrukcyjny proces?

Trudno mi wskazać szczególny moment. Nie jest on pochodną wyłącznie wojny polsko-polskiej, ale także np. obniżającego się poziomu edukacji szkolnej w ostatnich 25 latach. Dziś nasze dzieci muszą przeczytać w roku szkolnym jedną, czasami dwie lektury, a czasami wystarczy, że przeczytają ich omówienie. Cóż z tego, że za chwilę w Polsce będziemy mieli może nawet i 80 proc. populacji z tytułem magistra, skoro większość tej populacji nie ma żadnej wiedzy?

Media nie są dziś ani lepsze, ani gorsze od reszty usług edukacyjnych, rozwojowych, nad którymi pieczę sprawuje państwo. Państwo tymczasem podczas ostatnich 25 lat nieustannie oddaje je rynkowi. Społeczeństwo intelektualnie ubożeje. Skala regresu intelektualnego jest porażająca. Media publiczne, szczególnie Telewizja Polska, wycofuje się właśnie z ambitnych planów. „Pegaz” znika z anteny głównej, a to tylko jeden z przykładów.

 

Wspominał Pan o dofinansowywaniu mediów przez państwo. We Francji dzieje się tak niezależnie od linii politycznej danego tytułu?

Tak, ważne jest, aby tytuł był poważny, wówczas jest dotowany. Mądre państwo rozumie, że wysokojakościowe media są potrzebne do budowania tożsamości, wspólnoty; że lepiej mieć mądre społeczeństwo niż społeczeństwo żyjące błahostkami.

Media katolickie nie biegną, nie krzyczą,
nie przedrzeźniają rzeczywistości,
nie karykaturują jej

Mądre państwo może więc określić, jakie są warunki otrzymania subwencji. Jeśli medium je spełnia, jeśli podejmuje ważkie tematy, inwestuje w pracę nad poważnymi tematami, istotnymi z punktu widzenia np. tożsamości narodowej, budowania wspólnoty, rozwoju, wówczas otrzymuje wsparcie. Mądre państwo promuje także kulturalny język, nie akceptuje wulgaryzmów, niezależnie od tego, czy pojawiają się w części redakcyjnej, czy komentatorskiej pisma. Oczywiście, zawsze będą takie media jak „Nie” w Polsce czy „Le Canard Enchaine” we Francji, które za nic mają sprawy państwa, ale też państwo nie ma żadnego interesu, aby je wspomóc przed zniknięciem z rynku.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 9 lutego

Czwartek, V tydzień zwykły
Przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo,
które ma moc zbawić dusze wasze.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mk 7, 24-30
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Nowenna przed świętem Matki Bożej z Lourdes cz.2

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter