22 lutego
sobota
Marty, Malgorzaty, Piotra
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

"Nieplanowane" postrachem aborterów

Ocena: 0
405

Nader ciepło przyjęty przez widzów film z miejsca znalazł się pod huraganowym ostrzałem ze strony kręgów lewicowo-liberalnych. Propagatorzy nieograniczonej aborcji wytoczyli przeciw niemu najcięższą artylerię propagandową. Dlaczego?

fot. kadr z filmu "Nieplanowane"

Abby Johnson, bohaterka filmu „Nieplanowane”

Jerzy Wolak

Bo nie na żarty się przestraszyli – trudno znaleźć drugi taki film, który równie rzeczowo odsłaniałby całą prawdę o aborcji. Tego zaś aborterzy nie chcą – ponieważ prawda wyzwala. I niejednego widza może wyzwolić z proaborcyjnej mentalności.

Mało który z filmów wchodzących na ekrany od początku obecnego stulecia padł ofiarą tak zmasowanego ataku, jak goszczący w naszych kinach od listopada obraz Chucka Konzelmana i Cary’ego Solomona „Nieplanowane”. Portal IndieWire zaliczył go do grona jedenastu najniebezpieczniejszych filmów XXI w. I trudno się temu dziwić, skoro wywraca on na nice utrwalony w powszechnej świadomości obraz aborcji jako nieszkodliwego, niemalże kosmetycznego zabiegu, pokazując mechanizmy działania przemysłu aborcyjnego – w dodatku z perspektywy dyrektorki jednej z fabryk śmierci należącej do Planned Parenthood, czyli osoby, która wie, co mówi. Środowiska promujące aborcję i formujące aborcyjną mentalność natychmiast zmobilizowały aparat propagandowy celem jak najskuteczniejszej dyskredytacji rzeczonego dzieła.

Na „Nieplanowane” wylano morze pomyj, które – jak to pomyje – są mieszaniną: kłamstwa, półprawdy i manipulacji. Na bazie ledwo maskowanej (bądź niemaskowanej wcale) złej woli.

 


WYŁACZNIE DLA DOROSŁYCH

Na wstępie zarzucono dystrybutorowi, iż kieruje film do piętnastolatków (licząc na zysk z wycieczek szkolnych), podczas gdy w USA jest on rzekomo dostępny wyłącznie dla pełnoletnich. To nieprawda. Motion Picture Association of America zaszeregowało „Nieplanowane” do kategorii R, czyli Restricted, która wcale nie oznacza filmu przeznaczonego wyłącznie dla dorosłych, lecz tylko, że osobom poniżej siedemnastego roku życia w kinie musi towarzyszyć rodzic bądź inny dorosły opiekun, gdyż dany film zawiera treści przeznaczone dla dorosłych, przeto nakłania się rodziców do zapoznania się z dziełem, zanim pozwolą go oglądać dzieciom.

Twórcy filmu proponowali niższą cezurę wiekową, mianowicie PG-13, czyli ostrzeżenie dla rodziców, że niektóre treści mogą być nieodpowiednie dla dzieci poniżej trzynastego roku życia, i narzucenie ich dziełu kategorii R odebrali jako szykanę – próbę ograniczenia dystrybucji filmu.

Warto przy tym zauważyć, że wiele filmów opatrzonych kategorią R – nieporównanie przy tym brutalniejszych i na inne sposoby gorszących – wyświetla się w Polsce jako dopuszczalne od piętnastego roku życia (na przykład „Joker”, „Terminator” czy „Zabawa w pochowanego”), a nikt, zwłaszcza w kręgach lewicowo-liberalnych, na to się nie oburza – przeciwnie: ci sami redaktorzy, którzy pod niebiosa wychwalają twórców najohydniejszych i w okrucieństwie swym najbardziej perwersyjnych obrazów ociekających krwią i mózgiem, tu dopatrują się „przesytu drastycznych scen”.

To kłamstwo. W „Nieplanowane” jest tylko jedna scena, którą dałoby się określić takim mianem – scena rozrywania na kawałki dziecka w łonie matki za pomocą ssącej rury. I jeżeli może ona zaszokować współczesnego nastolatka, który z lubością zagryza popcornem sceny ćwiartowania ludzi łańcuchową piłą i nawiercania ich głów wiertarką udarową, to wyłącznie siłą zawartej w niej prawdy. A tego się twórcy filmu i dystrybutorzy nie boją. Ten film ma być wszak swoistą szczepionką głęboko zapadającą w świadomość i podświadomość – aby już nikt nie zgotował swemu dziecku takiego losu, jaki ujrzał na ekranie.

Dla dopełnienia miary absurdu ze strony lewicowych krytyków filmu „Nieplanowane” przypomnijmy, że te same środowiska, które oburzają się na zbyt niski przedział wiekowy dla tego filmu (15+), postulują wprowadzenie legalnej aborcji od piętnastego roku życia bez zgody rodziców.

 


NIEBEZPIECZNE TREŚCI

I jak się tu nie dopatrywać złej woli? Podobnie zresztą jak w zarzutach stawianych konspektowi zajęć szkolnych na podstawie treści filmu przygotowanemu przez dystrybutora, czyli – zdaniem krytykujących dzieło – „osobę niekompetentną, jeśli chodzi o opracowywanie treści nauczania”, co więcej, „bez śladu choćby konsultacji ze specjalistami od edukacji”.

To z kolei popis niechlujstwa wynikającego w równej mierze z ignorancji i arogancji. Piszące powyższe słowa publicystki portalu oko.press nie zadały sobie trudu, by sprawdzić, że Rafael Film zlecił opracowanie konspektu lekcji z filmem osobom jak najbardziej odpowiednim do tego zadania.

Są nimi Teresa Król (współtwórczyni programu wychowania do życia w rodzinie, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika „Wychowawca”, metodyk, autorka, współautorka i redaktorka serii podręczników „Wędrując ku dorosłości”, współpracownica ministra edukacji narodowej Mirosława Handkego) oraz Wojciech Jaroń (absolwent teologii rodziny na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, współpracownik Wydziału Duszpasterstwa Rodzin Archidiecezji Krakowskiej jako doradca życia rodzinnego, autor wielu książek na ten temat).

Rafael Film nie kryje, iż jego misją jest promowanie treści ewangelicznych i chrześcijański model edukacji. Przygotowywanie materiałów do dyskusji dla uczniów oraz nauczycieli i katechetów stanowi dlań działanie standardowe w przypadku wszystkich dystrybuowanych filmów. Przy tym nikt nikomu nie narzuca ani w żaden sposób nikogo nie nakłania do korzystania z nich. Materiały te są po prostu dostępne na stronie internetowej dystrybutora do pobrania przez każdego zainteresowanego. Zgodnie z należycie rozumianym prawem wyboru.

Na kanwie tegoż konspektu napastujący film i jego dystrybutora dopuszczają się jednak grubszej manipulacji, insynuując mianowicie nawoływanie do użycia przemocy. Konspekt zamyka bowiem następująca kwestia do rozważenia: „W filmie pojawia się informacja o tym, że w jednym z kościołów został zamordowany lekarz dokonujący aborcji. Nauczyciel zadaje pytanie do przemyślenia po skończonej lekcji: czy zamach może być skuteczną formą niszczenia zła?”.

Zaprawdę trzeba ogromnej dozy złej woli (albo totalnego braku elementarnej wiedzy), aby sądzić, że chrześcijanin może na tak postawione pytanie odpowiedzieć twierdząco. „Zło dobrem zwyciężaj!” – uczy i napomina św. Paweł (Rz 12,21).

 


DOSTAWCA ABORCJI

W bezpardonowym ataku na „Nieplanowane” sięgnięto jednak nawet do mitologii. Apologeci aborcji snują bowiem mityczną opowieść o Planned Parenthood jako o dobroczynnej organizacji, która niesie światu postęp i niestrudzenie działa na rzecz pożytku publicznego.

Podkreślają, że aborcje stanowią zaledwie 3,4 procenta świadczeń realizowanych przez Planned Parenthood. Nie wyszczególniają jednak, że owe 3,4 procenta to w samym roku 2017–2018 z górą 332 tysiące zabiegów aborcyjnych rocznie. Z górą 332 tysiące unicestwionych istnień ludzkich w ciągu dwunastu miesięcy. To tak, jakby każdego roku znikało z powierzchni ziemi miasto wielkości Lublina, Smoleńska czy Saint Louis. A od roku 1973 – kiedy w Stanach Zjednoczonych zalegalizowano aborcję – to już dobre kilkanaście milionów ludzkich istnień. Wskutek działań Planned Parenthood – zdaniem środowisk proaborcyjnych tak marginesowych, że w ogóle nie warto sobie tym głowy zawracać – w ciągu niespełna półwiecza unicestwiono populację sporego amerykańskiego stanu (coś pomiędzy Ohio, Illinois a Pensylwanią) bądź wcale niemałego kraju (jak choćby Rwanda, Gwinea, Zimbabwe czy Somalia). To już ludobójstwo, czy jeszcze brakuje?

Wszelkie wątpliwości co do misji Planned Parenthood rozwiewa wypowiedź Leany Wen. W styczniu 2019 roku ówczesna szefowa organizacji ogłosiła światu za pośrednictwem Twittera, iż „przede wszystkim naszą zasadniczą misją jest zapewnienie, ochrona i rozszerzanie dostępu do aborcji oraz troska o zdrowie reprodukcyjne. Nigdy się z tej walki nie wycofamy – to fundamentalne prawo człowieka…”.

I jak się mają do tego zapewnienia, że organizacja nad aborcję przedkłada adopcję – skoro ta ostatnia figuruje w jej rocznych raportach w kategorii „Inne usługi”, stanowiącej 1,1 procenta całej działalności? A z prostego wyliczenia wynika, że na każde skierowanie do adopcji wydane przez Planned Parenthood (których liczba notabene z roku na rok maleje) przypada 117 aborcji.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 22 lutego

Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego
Dziś w Kościele: sobota, VI tydzień zwykły, Święto katedry św. Piotra Apostoła
Czytania liturgiczne (rok A, II): 1P 5,1-4; Ps 23,1-6; Mt 16,13-19
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
SalveNet zaprasza na Duchową siłkę o. Szymona Janowskiego OFMCap.

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -