26 stycznia
wtorek
Tymoteusza, Michała, Tytusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Oprzeć się na Jezusie

Ocena: 0
521

Tyle wieków czekano na Mesjasza i oto jest tu, nad brzegiem Jordanu.

fot. archiwum

Wiemy, że gdy się pojawił, rozpoznali go tylko niektórzy. Dziś w ewangelii ukazuje go swoim uczniom Jan Chrzciciel, wielki i mądry prorok, cieszący się autorytetem i szacunkiem wielu współczesnych sobie ludzi. Po raz pierwszy spotkał Jezusa w swoim rodzinnym domu, do którego zawitała Maryja, by pomóc swojej krewnej Elżbiecie, jego matce, był wtedy pod jej sercem. „Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie” (Łk 1, 44). Już wtedy Chrzciciel był wrażliwy na obecność Boga. Dziś tym rozpoznaniem dzieli się ze swoimi uczniami, których przygotowywał na to spotkanie. Nie związał ich z sobą, nie stworzył kółka wzajemnej adoracji, nie karmił swoich ambicji, oddał ich w ręce prawdziwego Zbawiciela. Pamiętał o swojej misji, dobrze odczytał swoje powołanie i był mu wierny. A oni tak byli wsłuchani w nauczanie proroka, że gdy usłyszeli o Jezusie świadectwo wydane przez swojego nauczyciela, nie mieli wątpliwości, z Kim mają pozostać. Mocne. Jan traci relacje dla Jezusa i ukazuje, po co przyszedł na ziemię, kto dla niego jest najważniejszy, która relacja powinna być na pierwszym miejscu. Uczniowie pozornie tracą swego mentora, ale zmiana jest tak duża, a przygotowanie na ten moment tak dojrzałe, że zapominają powiedzieć dziękuję, po prostu odchodzą.

Wskazać na Jezusa swoim życiem, być mocno przywiązanym do relacji z Bogiem, na Nim oprzeć swój sens i głębię – to bardzo trudne. Przekonują się o tym kapłani, osoby życia konsekrowanego, rodzice, nauczyciele i współczesne w tym świecie samozwańcze autorytety, gdy mają „oddać” swoich uczniów. Nie jestem w stanie dać człowiekowi takiego szczęścia, jakie daje Bóg. Nie mam takiego daru, by wypełnić serca innych poczuciem sensu, zawsze w czymś zawiodę, prędzej czy później. Tylko Bóg, tylko On, gdy zostanie okrzyknięty Mesjaszem, przychodzi z darem pokoju. Z tej nauki rodzi się także wniosek, że i ja nie wypełnię swojego serca drugim człowiekiem. To trudne doświadczenie, serwowane sobie samemu, by człowiek w relacji ze mną wypełnił moje oczekiwania, wyleczył rany. Choć trzeba dodać, że w wielu sytuacjach życia i mną, i wielu ludźmi Bóg może się posłużyć, tak też czyni, ale tylko do pewnego momentu.

Bóg wciąż przychodzi i pozwala się poznać. Mówił przez proroków, że przyjdzie Mesjasz. Maryi objawił się przez słowa archanioła Gabriela, do Józefa przyszedł we śnie. Światu objawił się w stajence betlejemskiej w osobach pasterzy i mędrców ze Wschodu. Objawia się dziś każdemu, ale nie każdy chce Go poznać. Mamy wybór. Co pomaga i co przeszkadza w tym poznaniu? Odpowiedzi można udzielić bardzo wielu. Ja podam jedną z nich, zaczerpniętą z Pisma Świętego: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5, 8).

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest diecezjalnym duszpasterzem młodzieży i dyrektorem Wydziału Duszpasterstwa Młodzieży w diecezji warszawsko-praskiej

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 stycznia

Wtorek, III Tydzień zwykły
+ Wspomnienie Świętych biskupów Tymoteusza i Tytusa
Pan mnie posłał, abym ubogim głosił dobrą nowinę, więźniom głosił wolność.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Mk 3,31-35 lub Łk 10,1-9
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter