4 sierpnia
wtorek
Dominika, Protazego, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Komentarze do czytań - Środa, XIV Tydzień zwykły

Ocena: 5
445

Znając własne ograniczenia i zagrożenia, obudźmy w sobie wdzięczność dla Jezusa za wszystkie moce, którymi nas obdarza. A także wdzięczność dla apostołów za ich odwagę, bo oni byli pierwszymi, którzy odważyli się mówić o Królestwie Bożym.

-teksty czytań-

Fot. pixabay.com/CCO

komentarze Bractwa Słowa Bożego,
autor: Jacek Wójcik

Pierwsze czytanie: Oz 10, 1-3. 7-8. 12

Jest w nas coś takiego, że łatwo zapominamy o darach, którymi nas Bóg obsypuje. Im lepiej się dzieje, tym bardziej jesteśmy przekonani, że wszystko nam się należy. Zapominamy o przygodności naszego życia - że nasze istnienie jest nam darowane. Nie pamiętamy, że darem jest czas i każda osoba. Umyka naszej świadomości, że wszystkie materialne dobra są nam pożyczone. Ksiądz Prymas Wyszyński mawiał, że nie jesteśmy właścicielami żadnej rzeczy. Są one nam dane do użytku.

Może dojść do tego, że przestajemy się nawet Boga bać. Bezczelność zadufanych w sobie społeczności manifestuje się brakiem szacunku do życia, do płci i wszystkiego, co święte. Ten rodzaj pogaństwa w przypadku Narodu Wybranego obarczony był podwójną winą, bo zawierał w sobie odrzucenie Bożego prowadzenia. Takie odrzucenie powtarzamy również w kraju nad Wisłą. Bóg wierny człowiekowi nie traci jednak nadziei i za każdym razem obiecuje nowe rozdanie dobra. Zapewnia o gotowości rozpoczęcia wszystkiego jeszcze raz od nowa. On nas wciąż uczy, jak siać sprawiedliwość i jak zbierać miłość. Pragnie, żebyśmy nie przeoczyli czasu, w którym do nas przychodzi. Chcę Go szukać.

Psalm responsoryjny: Ps 105, 2-3.4-5.6-7

Próbuję sobie uzmysłowić, jaka jest moja pierwsza reakcja, gdy jestem pytany o moją wiarę. Moja standardowa odpowiedź brzmi – jestem katolikiem. Pytany dokładniej, co to oznacza, odpowiadam, że wierzę w to, co mówił Jezus i staram się wypełniać Jego wskazania. Ale nie potrafię otwarcie manifestować swojej radości z tego, że jestem wybrańcem Boga i że uważam to za wyróżnienie i zaszczyt.

Rozmyślam często o Panu, ale robię to albo sam, albo w gronie osób, które są do mnie podobne. Pamiętam o wielu cudownych zdarzeniach, które miały miejsce w moim życiu i o znakach, o których opowiedzieli mi moi bliscy i znajomi. Nie wiem, dlaczego nie umiem rozpowiadać o Jego cudach tym, którzy Go nie znają, chociaż zdarza się, że się zdradzę z moją radością, gdy mnie o to zapytają. Na co dzień skrywam moją radość za maską dystansu. Jakże daleko mi do entuzjazmu psalmisty.

Ewangelia: Mt 10, 1-7

Bóg każdego człowieka zna i wzywa po imieniu. Tak samo jak wezwał apostołów. Natomiast my zapominamy nawet imiona swoich przodków. Przyczynia się do tego burzliwa historia, ale także jesteśmy bardzo zajęci własnymi codziennymi sprawami. Nie mamy czasu, żeby spojrzeć wstecz i spróbować zrozumieć, co zawdzięczamy rodzicom i poprzednim pokoleniom. A bez refleksji nad ich pracą i zapobiegliwością nie potrafimy się zdobyć na poczucie wdzięczności. Nie zdobędziemy się też na świadomość własnego uczestnictwa w nurcie historii. Podobnie ma się rzecz z naszym stosunkiem do pierwszego rozesłania apostołów. Ciekawe, jakie odczucia budzą w nas te zdania. Czy rozpoznajemy w tej scenie początek drogi, którą sami podążamy? Jezus był ostrożny. Pomimo tego, że wyposażał uczniów w niezwykłą władzę, to nie wypuszczał ich na szerokie wody. Rozsyłał ich po dwóch po to, żeby się wspierali. Ograniczył też zakres ich działania do ludzi z tego samego kręgu wiary i kultury. Możemy odczytać wskazówkę Jezusa jako stosującą się również do nas, że w naszych staraniach w przekazywaniu depozytu wiary nie wystarczą tylko nasze dobre intencje. Potrzebna jest także rozumowa ocena naszych ograniczeń i różnic pomiędzy ludźmi. Każdy z nas do pewnego stopnia jest zakładnikiem kultury i środowiska, w którym wzrastał. Przekaz wiary domaga się tej ostrożności. Jest też w scenie rozesłania zadatek dramatu. Wśród uczniów wyposażonych w niezwykłe możliwości był Judasz. On również głosił, że bliskie jest królestwo niebieskie. On także leczył choroby i wypędzał złe duchy. A potem to wszystko zaprzepaścił. Dla nas jego dramat jest jak czerwone światło – mamy bardzo na siebie samych uważać, żeby nie przekreślić wszystkiego, w co Bóg nas wyposażył.

Znając własne ograniczenia i zagrożenia, obudźmy w sobie wdzięczność dla Jezusa za wszystkie moce, którymi nas obdarza. A także wdzięczność dla apostołów za ich odwagę, bo oni byli pierwszymi ludźmi, którzy odważyli się mówić o tym wszystkim, co nazywamy królestwem Bożym. Ja również jestem wezwany po imieniu. Oby nie brakło mi odwagi.

Warto w tym kontekście przywołać to, jak wspominał swoją własną drogę od lektora, przez diakona do kapłaństwa, ksiądz Prymas Wyszyński. Jak był przygotowywany do głoszenia zarówno od strony praktycznej jak i od strony pielęgnowania cnót. Chciał, żeby to, co będzie mówił innym, było zgodne z jego własnym życiem. Z pełną świadomością, że jest człowiekiem posłanym od Boga. Nauczanie było dla niego wyrazem duchowej potrzeby, wyrazem męki wewnętrznej człowieka, który nosi prawdę. (Kardynał Stefan Wyszyński Prymas Polski, List do moich kapłanów, część druga: Wspólnie z Kościołem, Éditions du Dialogue Paris, 1969, str. 68-69)

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 sierpnia

Wtorek, XVIII Tydzień zwykły
+ Wspomnienie św. Jana Marii Vianneya, prezbitera, patrona proboszczów i kapłanów
«Jeśli zaś ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Jr 30,1-2.12-15.18-22; Ps 102,16-21.29 i 22-23; Mt 15,1-2.10-14
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter