4 lutego
sobota
Andrzeja, Weroniki, Joanny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Komentarze do czytań - Poniedziałek, II Tydzień Adwentu

Ocena: 5
508

Jak dobrze mieć takich ludzi, którzy poniosą, zaprowadzą do Jezusa, najlepszego Lekarza, gdy u człowieka słabnie siła woli i płomień wiary ledwie się tli…

-teksty czytań-

Fot. pixabay.com/CCO

komentarze Bractwa Słowa Bożego,
autor: s. Maria Faustyna Ciborowska ISMM

Pierwsze czytanie: Iz 35, 1-10

Dzisiejsze słowa z Księgi Izajasza odsłaniają rąbek tajemnicy nowego stworzenia. W tym krótkim fragmencie jest aż ponad dziesięć określeń radości i tyleż samo wyrażeń opisujących przedziwną, dokonującą się przemianę tego, co martwe, w życiodajną siłę. Odnieść można wrażenie, że oto na bezkresnym stepie, w przestrzeniach spalonej od słońca ziemi, która przestała wydawać owoce, nagle cały świat pachnie wiosną. Wśród tych, którzy są bliscy śmierci, ktoś nagle wesoło wykrzykuje ze wszystkich sił: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg… przychodzi… On sam przychodzi, by was zbawić! (Iz 35, 4).

To prorockie wezwanie zawiera w sobie przewodnią myśl. Zdania, które występują przed i po nim, stanowią już tylko rozwinięcie tematu. Autor ukazał niezwykle istotną dla nas treść wiary. Oto dzięki przyjściu Boga na świat w Jego własnej Osobie to, co martwe, przykre, a czego obrazami są: pustynia, spieczona ziemia, osłabłe ręce, omdlałe kolana, ślepota itd. – wszystko na nowo tryśnie życiem i zdrowiem. Izajasz bardzo wyraźnie podkreśla to osobiste przybycie Boga, używając hebrajskiego zaimka dzierżawczego: hu, które oznacza samego siebie (w. 4).

Tam gdzie jest Bóg, tam jest po prostu życie, radość i szczęście. Dlatego przyjdź Panie Jezu! Marana Tha!

Psalm responsoryjny: Ps 85 (84), 9ab i 10. 11-12. 13-14

Psalm 85 zawiera kilka wątków. Wśród nich są zmagania autora o zaufanie Bożemu miłosierdziu. Z jednej strony jest on świadkiem działania Bożej łaski i przebaczenia, ponieważ wyznaje z wiarą: wyświadczyłeś łaskę, odmieniłeś los Jakuba (w. 2), zasłonę zapuściłeś na wszystkie ich grzechy (w. 3), powściągnąłeś całą swoją zapalczywość, odwróciłeś się od płomieni swojego gniewu (w. 4). Z drugiej jednak, jakby boi się, że Bóg już zawsze będzie trwał w gniewie i dlatego stawia pytania o Boże zmiłowanie: Czy wiecznie będziesz się na nas oburzał? (w. 6). Z początku można odnieść wrażenie, jakby psalm został napisany „na kolanie”, prędko, pod wpływem uczuć. Tymczasem między jego początkiem a dalszymi słowami wiele się wydarzyło: znowu niewierność, grzech, zdrada… Psalmista przeżywa poczucie winy i choć jednocześnie błaga o Boże przebaczenie, to znów miota się z pokusami nieufności. Ostatecznie przezwycięża próbę stanowczym postanowieniem, płynącym z pragnienia jego serca: Słuchać będę, co powie Bóg, Pan (w. 9).

Odtąd Psalmista już nie ufa sobie, ani nie idzie za szeptem ojca kłamstwa, lecz nadzieję pokłada w Bogu. Podkreśla: ’a? - zaprawdę, faktycznie, Jego zbawienna pomoc bliska jest dla bojaźliwych (hebr. lišk?n - mających respekt przed Bogiem, w. 10). Potwierdza, że to właśnie miłosierdzie Boże jest źródłem dobrobytu, pokoju i szczęścia na ziemi. Z całą mocą wyznaje, że dobroć Boga nigdy się nie kończy. Łaska i wierność się złączą (w. 11). W Biblii Hebrajskiej ponad dwadzieścia razy ?ese? występuje w połączeniu z ’emet, jako: ?ese? we ’emet, czyli łaska i wierność; miłość i wierność (np.: Rdz 47, 29; Wj 34, 6; Ps 25, 10 i wiele innych). Bóg nie ma bowiem miary w przebaczaniu grzechów, ilekroć grzesznik zwraca się ku Niemu ze skruchą. Dlatego Psalmista kończy swoją pieśń słowami: po śladach Jego kroków zbawienie (w. 14). Pragnie tym samym jeszcze dobitniej powtórzyć, że nie kierując się myśleniem czysto ludzkim, nie podążając za uczuciami, lecz idąc po Bożych drogach, osiągamy szczęście wieczne i pokój serca.

Ewangelia: Łk 5, 17-26

Dzisiejsza Ewangelia jest wielowątkowa. Nicią łączącą wszystkie kwestie jest Osoba Jezusa Chrystusa, ukazana jako Lekarz, w którym, idąc wiernie za greckim tekstem: była… moc Pańska, aby mógł go uzdrawiać (w. 17).
W centralnym miejscu znajduje się Chrystus. Naucza. Przy Nim siedzą słuchacze: faryzeusze i uczeni w Prawie. Przybyli licznie z Galilei, Judei i z Jerozolimy. Nie są oni jedynymi słuchaczami Nauczyciela z Nazaretu. Przy okazji wydarzenia z paralitykiem odsłania się jeszcze spory tłum ludzi, na tyle gęsto stojących obok siebie, że niosący paralityka w żaden konwencjonalny sposób nie mogli przedostać się do Jezusa.

Zdumiewa wiara mężczyzn, którzy niemało włożyli trudu, aby przynieść pacjenta. Najpierw nieśli go na łożu. Nie wiemy, jak długi odcinek drogi. Nie znamy wagi ciała chorego. Mogło być ich dwóch lub czterech. Z pewnością z ich strony podróż wymagała szczególnej uwagi, skupienia i dobrej współpracy. Greckie słowo kline (w. 18), czy też jego zdrobnienie klinidion, oznacza słomianą lub trzcinową matę (w. 19 i 24). To tłumaczy możliwość wzięcia ze sobą łóżka przez uzdrowionego.  

Następnie niosący niepełnosprawnego napotkali na poważną przeszkodę. Z powodu ogromnej ilości ludzi otaczających Jezusa w żaden sposób nie mogli wnieść paralityka do wnętrza budynku. Postanowili więc rozebrać dach i przez powałę spuścić chorego na sam środek, centralnie przed Jezusa. Z pewnością musieli pokonać w sobie skrępowanie i pragnienie zrobienia wszystkiego po cichu tak, by nie przeszkadzać w nauczaniu tłumów. Siłą rzeczy narobili hałasu i cała uwaga skupiła się na nich. Możliwe, że przy okazji usłyszeli pod swym adresem niechlubne komentarze. Jednak nie przestraszyli się. Dzięki ich determinacji i miłości do sparaliżowanego człowieka oraz wiary wyrażonej tak konkretnymi, odważnymi czynami, chory został przedstawiony Chrystusowi.

Jak dobrze mieć takich ludzi, którzy poniosą, zaprowadzą do Jezusa, najlepszego Lekarza, gdy u człowieka słabnie siła woli i płomień wiary ledwie się tli…

Jezus jednak, swoim zwyczajem i w tym wydarzeniu potrafi zaskoczyć. Najpierw odpuszcza grzechy choremu i to na widok nie jego, ale wiary tych, którzy przynieśli paralityka. W jak ciężkim fizycznym i duchowym położeniu był ten człowiek, że nie wypowiada ani jednego słowa, nie tylko werbalnie, ale i jakby milczy sercem. On już nie potrafi o siebie zawalczyć, błagać. Ratunku w Jezusie szukają dla niego inni. Dlatego najpierw Chrystus pragnie uleczyć duszę, a dopiero potem ciało tego człowieka. Wypowiada słowa uwolnienia i uzdrowienia: Człowieku, zostały odpuszczone ci twoje grzechy (Łk 5, 20). Greckie słowo hamartija oznacza chybić, nie trafić w cel. Paralityk nie chodził, nie siedział, był jak roślinka, gdyż jego dusza straciła z pola widzenia najwyższy Cel i była sparaliżowana grzechem. A wtedy człowiek jakby nie żyje. Nie rozwija się. Wegetuje.

Z tak opłakanego stanu może wyrwać chorego jedynie Jezus, gdyż tylko On ma władzę odpuszczania grzechów. Passivum theologicum – strona bierna czasownika: zostały odpuszczone, wskazuje na działanie samego Boga. Grzechy same się nie odpuściły, co może błędnie sugerować tłumaczenie: odpuszczają ci się. Sprawcą uwolnienia paralityka od jarzma grzechu jest Bóg. Grzechy zostały odpuszczone przez Niego.

Zapewne mężczyźni niosący chorego do Jezusa nie przewidywali takiego obrotu sprawy. Jak wielkie dobrodziejstwo i jak ogromne miłosierdzie wyświadczyli temu człowiekowi, zaprowadzając go do Chrystusa, nie bacząc na wszelkie przeszkody i ludzką opinię. Jakaż i dla nas płynie lekcja z dzisiejszej Ewangelii. Czasami szukamy psychologów, wybitnych psychiatrów, a już nie daj Boże bioenergoterapeutów, czy im podobnych, zamiast nakłonić pacjenta do odprawienia porządnej, może nawet generalnej spowiedzi, do pojednania z Bogiem i bliskimi, aby mogły się dziać cuda Bożego miłosierdzia także w ciele chorego. Wiele bowiem chorób ma podłoże somatyczne. Dusza wyraża się przez ciało. Często o tym zapominamy.

Dzisiejsza Ewangelia uwrażliwia nas na te problemy i daje kierunek postępowania. Czyż będziemy jak uczeni w Piśmie i faryzeusze buntować się na tę naukę? Czy raczej postąpimy jak tłum, który wielbił Boga…? Pierwszym krokiem do uzdrowienia fizycznego jest uporządkowanie spraw duchowych. Zechciejmy w tym świętym czasie Adwentu dobrze przygotować się do sakramentu spowiedzi świętej, aby kiedy Chrystus przez kapłana będzie mówić do nas formułę rozgrzeszenia, ciało również mogło doznać łaski uzdrowienia.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 lutego

Sobota, IV tydzień zwykły
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mk 6, 30-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter