7 października
piątek
Marii, Marka, Mirelli
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Komentarze do czytań - Niedziela, XX Tydzień zwykły

Ocena: 4.86667
697

Jakże często czyjaś wiara, proste przejawy religijności czy ewangeliczna motywacja czynów wywołują drwiny i wrogość. Na pierwszy rzut oka może nam się wydawać, że jest to sprawa poglądów każdego człowieka, ale niekiedy nieproporcjonalna siła tej wrogości sugeruje, że może być ona inspirowana przez wroga zbawienia ludzkiego – szatana.

-teksty czytań-

Fot. pixabay.com/CCO

komentarze Bractwa Słowa Bożego,
autor: o. Dariusz Pielak SVD

Pierwsze czytanie: Jr 38, 4-6. 8-10

Epizod uwięzienia Jeremiasza w cysternie jest jednym z najbardziej znanych wydarzeń w życiu proroka. Jego prorocka posługa naznaczona byłam tragizmem od samego początku. Już w chwili powołania usłyszał on słowa: „Oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną (…) przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi (Jr 1, 18). 

Konflikt Jeremiasza z władzami świeckimi i religijnymi oraz z narodem był następstwem głoszonego przez niego słowa Bożego. Jeremiasz przez wiele lat piętnował grzechy ludu i władz, obnażał powierzchowność wiary narodu i oderwanie się od Boga i od Jego przykazań. Nie była to łatwa misja, a Jeremiasz był przecież tylko człowiekiem. Dlatego w chwili słabości skarży się: „Biada mi matko moja, żeś mnie porodziła, męża skargi i niezgody dla całego kraju” (Jr 15, 10). Ale nie mógł nie głosić nawet najtrudniejszych prawd, bo każda próba milczenia powodowała cierpienie, które prorok opisuje następująco: „Wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem” (Jr 20, 9). 

Końcowa faza jego działalności przypadła na okres oblężenia Jerozolimy przez wojska babilońskie króla Nabuchodonozora. Prorok otrzymał wtedy od Boga polecenie wezwania obrońców świętego miasta do poddania się. Żądanie to wydawało się obrońcom absurdalne. Ciągle wierzyli, że pomoże im Bóg i sąsiedzi. Nic takiego jednak nie nastąpiło i miasto ostatecznie upadło i zostało zburzone, a ludność częściowo wybita, a częściowo wywieziona do niewoli. Poddanie miasta prawdopodobnie uchroniłoby je od tego strasznego losu. 

Słowo Jezusa również czasami bywa bardzo wymagające. Nie ociągajmy się jednak z jego wypełnieniem, bo jest ono dla nas zbawienne.

Psalm responsoryjny: Ps 40, 2-3. 4. 18

„Z nadzieją czekałem na Pana, a On się pochylił nade mną”. Jak wiele pocieszenia zawarte jest w wyrażeniu „pochylić się nad”. Kiedy mówimy, że ktoś pochylił się nad czyimś nieszczęściem, to mamy na uwadze, że będącemu w potrzebie człowiekowi zostało okazane współczucie i że poświęcono mu tyle czasu, uwagi i środków, na ile tylko było to możliwe i konieczne. Autor naszego psalmu dziękuje Bogu za takie właśnie głębokie pochylenie się Stwórcy nad nim w bardzo trudnej dla niego sytuacji. Swoje doświadczenie Bożej opieki opisuje on w bardzo sugestywnych obrazach. Od przebywania „w dole zagłady” i „w błotnym grzęzawisku” przychodzi on do poczucia, że jego stopy umieszczone są na skale, a z jego szczęśliwego serca wyrywa się dziękczynna pieśń. 

Pozostaje sobie tylko życzyć, aby takie doświadczenie wybawienia stało się także naszym udziałem, abyśmy mogli powtórzyć za autorem anonimowego czterowiersza:
Żadne słowo nie wyrazi, 
Żaden język nie wypowie. 
Tylko ten, co sam doświadczył
Wie, co winien Jezusowi.

Drugie czytanie: Hbr 12, 1-4 

Wielki poeta i bard, Edward Stachura, śpiewał: „Wędrówką jedną życie jest człowieka”. Święty Paweł używa określenia dużo bardziej intensywnego: życie to bieg. Będąc już w podeszłym wieku, pisał on: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem” (2 Tm 4, 7). Nie chodzi jednak o intensywność w sensie codziennego zabiegania w walce o byt, ale o intensywność naszego życia chrześcijańskiego. Ta intensywność jest nie tyle związana z szybkością, co z determinacją i entuzjazmem, jakie wkładamy w nasze naśladowanie Chrystusa. 

Również i List do Hebrajczyków wzywa nas do tego wytrwałego chrześcijańskiego biegu. W tym biegu nie jesteśmy sami, bo mamy „dokoła siebie mnóstwo świadków”, a wpatrzeni jesteśmy w lidera naszego peletonu, czyli w Jezusa, „który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala”. To właśnie On, Jego słowo i Jego łaska pomagają nam, abyśmy uwolnili się od tego, co nas na drodze zatrzymuje i odciąga od biegu za Jezusem, czyli od naszych niepotrzebnych fascynacji i ambicji, a przede wszystkim od grzechów. 

Kto kiedykolwiek biegał, wie, że to zajęcie związane jest niekiedy z bólem i zmęczeniem. Jest to analogia do naszych życiowych krzyży i niepowodzeń. Jednak i tu dzisiejsze czytanie przychodzi nam z pomocą. Nasz Mistrz i Nauczyciel zamiast radości przecierpiał krzyż. Ale nie oznaczało to dla Niego przegranej, bo przecież ostatecznie „zasiadł po prawicy tronu Boga”. Niech przykład Jezusa zawsze pomaga nam zachowywać ducha wiary, nadziei i miłości.

Ewangelia: Łk 12, 49-53

Jezus w dzisiejszej Ewangelii pokazuje nam swoje Oblicze w sposób, do którego nie przywykliśmy. Zazwyczaj wyobrażamy sobie Jezusa jako Boga miłości, dobra i pokoju. Skąd zatem bierze się ten brutalny konflikt, o którym On mówi w dzisiejszej Ewangelii? Od razu musimy zastrzec, że choć jest to konflikt realny, to nie jest on zamierzony przez Jezusa. Natomiast Jezus jest świadomy jego istnienia, świadomy, że jest on nieunikniony, a nawet pragnie, żeby on już się rozpoczął. 
W rzeczywistości konflikt ten został zapowiedziany już w raju, kiedy po upadku pierwszych ludzi Pan Bóg zwrócił się do szatana: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje i potomstwo jej” (Rdz 3, 15). Ta nieprzyjaźń rozgrywa się wprost na naszych oczach. Jakże często czyjaś wiara, proste przejawy religijności czy ewangeliczna motywacja czynów wywołują drwiny i wrogość. Na pierwszy rzut oka może nam się wydawać, że jest to sprawa poglądów każdego człowieka, ale niekiedy nieproporcjonalna siła tej wrogości sugeruje, że może być ona inspirowana przez wroga zbawienia ludzkiego – szatana. 
Najobszerniej ten konflikt opisany jest w Księdze Apokalipsy. Tam właśnie zmartwychwstały Chrystus otwiera księgę zapieczętowaną siedmioma pieczęciami i inicjuje proces, który doprowadzi do zwycięstwa królestwa Bożego. 

Nam, chrześcijanom, potrzebna jest taka właśnie szeroka wizja tego konfliktu, abyśmy umieli czytać otaczającą nas rzeczywistość i nigdy nie tracili nadziei na Bożą obecność.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 7 października

Piątek, XXVII tydzień zwykły, wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej
Dał pokarm bogobojnym, *
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 11, 15-26
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter