28 maja
poniedziałek
Jaromira, Justa, Justyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zobaczyć Boga

Ocena: 0
1226

Kiedy na całe miasto rozbrzmiewają słowa Jezusa: „Syn Człowieczy musi zostać uwielbiony”, przechodzą ciarki. W Poznaniu jest tak już od 20 lat.

fot. arch. Misterium Męki Pańskiej w Poznaniu

Po widowisku Misterium Męki Pańskiej każdy wraca z poznańskiej Cytadeli wyciszony, w skupieniu. Nikt się nie przepycha, choć wylewają się tłumy – nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Misterium zyskało popularność tak szybko, że trudno nie dopatrzeć się w tym akceptacji „z góry”.

– Od początku lat 90. śpiewałem w chórze Polihymnia i najgłębiej przeżywałem zawsze pieśni pasyjne – wspomina Artur Piotrowski, pomysłodawca i reżyser widowiska. – Wykonując je, miałem przed oczami obrazy Męki Pańskiej. W tym czasie odbyłem pielgrzymkę do Ziemi Świętej, podczas której pobrzmiewały mi słowa Jana Pawła II: „Bądźcie świadkami Chrystusa”. Wtedy też zaczynałem robić swoje pierwsze filmy. To wszystko doprowadziło mnie do pomysłu na widowisko poświęcone Męce Pańskiej. W 1998 r. wystawiliśmy je po raz pierwszy.

   
Poza aktorami przy Misterium pracuje 800 osób: scenografów, operatorów dźwięku i światła oraz nagłośnienia, budowniczych rusztowań; w chórze śpiewa 300 osób. Drogę krzyżową oświetlają harcerze, którzy podczas Ostatniej Wieczerzy rozdają 1000 bochenków chleba.
W scenie finałowej występują aktorzy teatru tańca. Misterium to także przepiękna gra dźwięku i światła. Reflektory lotnicze i utwory pasyjne wykonane przez Poznański Chór „Polihymnia” dopełniają całości.
W finale zza Golgoty wyłania się ogromny obraz Jezusa Miłosiernego o wielkości 12x28 m.
 

Było to 3 kwietnia, w piątek. Zgromadzeni w amfiteatrze na Cytadeli ledwo się pomieścili; rok później część osób nie zdołała wejść, dlatego od 2000 r. Misterium zaczęto wystawiać w plenerze – na placu przy Dzwonie Pokoju. Termin zmieniono też z piątku na sobotę, by dać szansę widzom z całej Polski. Z czasem rozbudowywała się scenografia, udoskonalano nagłośnienie, przybywało aktorów i statystów – przez 20 lat przewinęło się ich pięć tysięcy!

Są tacy, jak Tadeusz Nowak, którzy grają od początku. – Przygotowania do Misterium zaczynają u mnie Wielki Post, sprawiają, że pamiętam, co jest w tym okresie ważne. Za każdym razem swoją rolę przeżywam równie mocno. Zdarza się, że po spektaklu podchodzą do mnie ludzie i ubliżają mi. Ale taka rola Kajfasza – mówi.

Tomasz Kilarski w 2016 i 2017 r. grał Judasza. – To trudna rola, która wniosła we mnie świadomość, jak to jest zdradzić i być zdradzonym – bo Judasz zdradził także sam siebie. Po nagraniu playbacku wciąż nie mogłem wyjść z roli – krzyczałem i płakałem, że dopuściłem się zdrady. Ta rola mnie nawróciła!

Po jednym z pierwszych wystawień Marysia Dec wspominała, że podczas grania w Misterium docierało do niej, że na Jezusa nie krzyczał jakiś tam tłum, nie ktoś tam skazywał Go na śmierć. – To wszystko nie działo się tylko kiedyś, ale rozgrywa się i dzisiaj, każdego dnia – stwierdza.

Już trzeci rok w widowisku biorą udział więźniowie z aresztu w nieodległych Koziegłowach. – Myślałem o tym od lat, ale zmobilizował mnie dopiero Rok Miłosierdzia – mówi Artur Piotrowski. – Chciałem, jak św. Jan Bosco, zabrać więźniów na jednodniowy spacer. Jeśli chociaż w tych kilku więźniach, którzy statystowali w Misterium, zaszła zmiana, warto było.

O Janie, odsiadującym zabójstwo, pisaliśmy w „Idziemy” rok temu. Udział w widowisku zaczął od własnej przemiany w konfesjonale.

Zmiany zachodzą nie tylko w aktorach i statystach. Na stronie internetowej Misterium pewna kobieta wspomina, że podczas widowiska słyszała za sobą szept. Sądziła, że to mama tłumaczy dziecku sens scen. Jakież było jej zdumienie, kiedy odkryła, że to nastolatka objaśnia ewangeliczne sceny swoim kolegom. Inna przyznała, że dotychczas w Boga wierzyła, ale Go nie kochała. To, co zobaczyła, wyzwoliło w niej miłość i wdzięczność. „Nareszcie doceniłam to, co dla nas zrobił” – napisała szesnastolatka.

„Pod koniec, kiedy zmartwychwstały Jezus kroczył po scenie w stronę swej Matki, w sercu zagościło ogromne ciepło, pokój, nadzieja. Pomyślałam: »Chyba tak będzie w niebie«” – pisze ktoś. Uczestnicy podkreślają atmosferę jedności i braterstwa na Misterium.

– Misterium chce odpowiadać na duchową i artystyczną potrzebę ludzi nie tylko wierzących – mówi Artur Piotrowski. – Chciałbym, by każdy mógł się zatrzymać i pochylić nad tajemnicą męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.

– Życzę, aby to wspólne przeżywanie stawało się z roku na rok doświadczeniem zataczającym coraz szersze kręgi wśród mieszkańców Poznania, Wielkopolski i całego kraju – mówi abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański i przewodniczący episkopatu. Czegóż więcej życzyć twórcom Misterium!

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły