17 kwietnia
sobota
Rudolfa, Roberta
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Willmann o św. Janie

Ocena: 0
933

Obraz Willmanna „Męczeństwo św. Jana Ewangelisty” z kościoła Chrystusa Króla na stołecznym Targówku oglądać można na wystawie w dawnej Galerii Porczyńskich w Warszawie.

fot. Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Dzieło Michaela Willmanna powstało w 1662 r. dla kościoła klasztornego cystersów w Lubiążu, gdzie zdobiło południową ścianę nawy głównej. Obraz o imponujących rozmiarach, 309 × 391 cm, wchodzi w skład znanego cyklu „Męczeństwa apostołów”, który przyniósł śląskiemu Rembrandtowi sławę i uznanie. Nazywany jest także „Męczeństwem św. Jana w oleju”. W wyniku wojennych zawirowań obraz trafił w 1943 r. do Lubomierza, rok później do składnicy w Szklarskiej Porębie Średniej, a w 1945 r. został przewieziony do pałacu Paulinum w Jeleniej Górze. W 1952 r., wraz z wieloma innymi dziełami, został przewieziony do Warszawy, a następnie decyzją kurii metropolitalnej przekazany do kościoła na Targówku, ul. Tykocińska 27/35, gdzie zdobi lewą nawę.

Michael Willmann skomponował swoje dzieło w oparciu o miedzioryt Lucasa Vostermanna według Petera Paula Rubensa „Męczeństwo św. Wawrzyńca”, adaptując ten wzorzec do nowego tematu, na co wskazał A. Kozieł. W centrum kompozycji znajduje się ukazana do połowy postać obnażonego św. Jana, siedzącego w kotle, pod którym płonie ogień. Jego spokojna twarz jest wzniesiona do góry, a skute kajdanami ręce ma złożone w modlitewnym geście. Otaczają go męskie postaci ujęte w dynamicznych pozach: krzątający się przy kotle półnadzy oprawcy, wyżej żołnierze w hełmach i zbrojach, za balustradą dworzanie w strojnych szatach, a niektórzy w turbanach na głowie. Za świętym znajduje się najbardziej widoczna postać, która wychyla się i gestykuluje. Przy Janie z lewej strony znajduje się oprawca, który wpycha go głębiej do kotła. Poniżej widnieje przewrócony kosz, a obok niego po lewej przykucnięty mężczyzna, który wraz z drugim oprawcą roznieca ogień. Powyżej jest postać z wiązką drewna. W tle obrazu widać fragment architektury i niebo z żółto-różowymi obłokami. W lewym dolnym rogu widnieje herb opata lubiąskiego ze znakami A.A.L., czyli Ludovicus Abbas Lubensis, wskazując na jego fundację.

Całość kompozycji utrzymana jest w ciemnej, złocisto-ugrowej tonacji, ożywionej kolorowymi, ale stonowanymi plamami szat o czerwonym, błękitnym, zielonym i białym kolorze. Obraz znajduje się w drewnianej, profilowanej, polichromowanej i marmoryzowanej ramie z pozłacaną dekoracją zawierającą liście akantu. W zwieńczeniu jest kartusz z napisem: SANCTUS/JOHANNES, a u dołu ramy widać skrzyżowane gałązki laurowe na wstędze.

Willmann w obrazie nawiązał do przekazanego przez Tertuliana, a powielonego przez bł. Jakuba de Voragine w „Złotej legendzie” legendarnego opisu o torturowaniu Jana z rozkazu cesarza Domicjana we wrzącym oleju, z którego w cudowny sposób wyszedł nietknięty. Stąd uwydatnił spokój na twarzy Jana i jego rozmodlenie, gdyż według informacji Jan nie doznał uszczerbku na zdrowiu. Zgodnie z legendą akcja rozgrywa się w Rzymie przy Porta Latina, choć Pseudo-Abdiasz lokalizuje ten epizod w Efezie. Jan w kotle ukazany jest jako młodzieniec, a powinien być już w sędziwym wieku. Wiąże się to z legendą, że z tortur w kotle z rozgrzanym olejem podczas prześladowania za cesarza Domicjana Jan wyszedł odmłodzony. Być może mężczyzna nad Janem, który za pomocą gestów wydaje polecenia, to sam cesarz. Znajdująca się w tle architektura byłaby zatem Bramą Łacińską w Rzymie. Znajduje się tam dzisiaj tytularna rzymskokatolicka bazylika mniejsza św. Jana, a w niej mała kaplica z wizerunkiem św. Jana w oleju zbudowana przez Donato Bramantego w miejscu, gdzie miało odbyć się rzekome męczenie apostoła. Oczywiście legenda zawiera wątki fantastyczne i jest mało prawdopodobne, by św. Jan Ewangelista kiedykolwiek był w Rzymie. Motyw ten jednak wkomponowuje się tematycznie w cały cykl i wraz z pozostałymi dziełami wzmacnia przekaz o potrzebie świadectwa, gorliwej wiary, ufności i męstwa w obliczu przeżywanych trudności. Jeśli Jan z takim spokojem i zaufaniem przyjął cierpienie, to i wierni powinni brać z niego przykład.

Prof. Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu, otwierając warszawską wystawę „Willmann encore. Męczeństwa apostołów”, powiedział: „To jednak coś więcej niż popis maestrii barokowej. To największy pean na temat wiary, nadziei i miłości człowieka. Znoszą się tu świat pokoju z barbarzyństwem. Popatrzcie na świętego Bernarda czy Jana, gotowanego w miedzianej stągwi. Gdzie tu ból, skarga, rozpacz? Nie ma. Oni się nie buntują, oni nie czują tego okrucieństwa. Oni już są po drugiej stronie”.

Wystawa w dawnej Galerii Porczyńskich przy pl. Bankowym – dziś jest tu oddział Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego – otwarta będzie do 24 stycznia. Dostępna jest on-line na: https://maw.art.pl/.Na przełomie grudnia i stycznia, stosownie do sytuacji epidemiologicznej, planowane jest otwarcie dla zwiedzających muzeum wystawy z 18 dziełami Willmanna. Patronat medialny sprawuje nad nią tygodnik „Idziemy”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 kwietnia

Sobota, II Tydzień Wielkanocny
Dzień Powszedni
Oczy Pana zwrócone na bogobojnych.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 6, 16-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter