29 maja
piątek
Magdaleny, Bogumily, Urszuli
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

W oczekiwaniu na śmierć

Ocena: 0
3244
Co dzieje się w duszy człowieka, który czeka na śmierć? Co zmienia w myśleniu świadomość nieuchronnie zbliżającego się kresu? Próbę odpowiedzi na to niełatwe pytanie podjęli twórcy spektaklu "Noc całego życia", będącego zapisem ostatnich godzin z życia Janusza Korczaka - lekarza, pisarza, wychowawcy i publicysty.
Nie, to nie jest kolejny spektakl biograficzny, ukazujący postać słynnego społecznika w chwale. Nie jest to też spektakl o rewolucji w wychowaniu. Wręcz przeciwnie, daty i fakty odgrywają tu rolę zdecydowanie drugorzędną. To, co najważniejsze – duchowa sylwetka człowieka wyłania się chaotycznie z mroku i mgły. Akcja dramatu balansuje na pograniczu jawy i snu. Sceny z życia Korczaka pojawiają się jedna po drugiej. W ostatnich godzinach nawiedzają go żywi i umarli. We własnym pokoju Korczak toczy wyimaginowane dysputy ze słynnym wariatem warszawskiego getta, nieżyjącym już Rubinsztajnem, ze starymi znajomymi, współpracownikami, a nawet z rzymskim cesarzem i filozofem, Markiem Aureliuszem.

Zza historii Starego Doktora wyłania się groza tamtych dni. Przed oczami widza przesuwa się korowód tragicznych, wygłodniałych mieszkańców getta – pogrzebanych za życia obywateli świata skazanego na zagładę. Upornie radosne występy kabaretu w Dzielnicy Zamkniętej, gdzie konferansjer wita widzów słowami „Dobry wieczór, trupy!”, a tancerki śpiewają o kromce chleba z masłem, która jest szczytem ich marzeń, przypominają średniowieczne przedstawienia Danse Macabre.

Motyw zbliżającej się śmierci powraca w spektaklu jak bumerang, a poszczególni bohaterowie przyjmują ją każdy na swój sposób. Mamy więc ucieczkę w szaleństwo błazna Rubinsztajna, rozpaczliwą próbę ocalenia własnych dzieci przez umierające już matki czy próbę zagłuszenia grozy śmiechem twórców kabaretu. I mamy postać Korczaka, który jako jedyny ma możliwość ratunku po drugiej stronie muru, znalezienia azylu. Heroiczny wybór, jakiego dokonał, nie powinien widza dziwić. Ze scen spektaklu wyłania się postać człowieka przez całe życie zmagającego się z przeciwnościami, lekarza, który zamiast odwiedzać zamożnych chorych w ich apartamentach wolał tułać się po dzielnicach biedy, by nieść pomoc naprawdę potrzebującym. Jakie życie, taka śmierć, jak mówią słowa piosenki. Nie dziwi nic.

Spektakl „Noc całego życia” w reżyserii Szymona Szurmieja jest hołdem, jaki Teatr Żydowski im. Estery Rachel i Idy Kamińskich oddał Januszowi Korczakowi w Roku Korczaka, w 70. rocznicę jego śmierci i 100. rocznicę założenia warszawskiego Domu Sierot.


„Noc całego życia”,
reżyseria: Szymon Szurmiej,
scenariusz: Ryszard Marek Groński,
obsada: Jerzy Walczak, Piotr Sierecki, Piotr Chomik i inni.

Iwona Świerżewska
Idziemy nr 50 (379), 9 grudnia 2012 r.

fot. Andrzej Wencel


PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 29 maja

Piątek, VII Tydzień Wielkanocny
+ Wspomnienie św. Urszuli Ledóchowskiej, dziewicy
Błogosław, duszo moja, Pana *
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Dz 25,13-21;Ps 103,1b-2.11-12.19-20b;J 21,15-19
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter