18 listopada
poniedziałek
Romana, Klaudyny, Karoliny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sztuka prawdziwa

Ocena: 0
660

To jedna z bardzo nielicznych imprez kulturalnych tego rodzaju. Jarmark Jagielloński organizowany w Lublinie od XV w. prezentuje autentyczne rękodzieło z różnych stron naszego kraju i Europy. I jednocześnie daje możliwość poznania tajemnic dawnego rzemiosła.

Fot. Katarzyna Kasjanowicz / Idziemy

Nie jest już zjawiskiem stricte handlowym. W większym stopniu stanowi przestrzeń spotkania kultur, w której można dotknąć często już zapomnianych tradycji. Rokrocznie Jarmark Jagielloński odwiedza przeszło 100 tys. miłośników folkloru.

 


ROZMACH I TRADYCJA

W dobie globalizacji i zalewu europejskich rynków jednakowymi towarami produkowanymi masowo takie wydarzenie to rzadka szansa nabycia ponadczasowych ręcznych wyrobów. Misterne wycinanki z Litwy i Białorusi, tak inne od polskich, łowickie hafty, kurpiowskie koronki, choinkowe ozdoby z papieru i słomy, pełna artystycznego rozmachu węgierska ceramika i ta egzotyczna z Krymu, unikalne janowskie tkaniny dwuosnowowe, rzeźby, wyjątkowy wybór pisanek oraz innej plastyki obrzędowej, biżuteria, dawne, słowiańskie lalki dobrych życzeń – motanki, które do dziś robi się jeszcze tylko na Ukrainie i szczątkowo w Białorusi – to jedynie ułamek tego, co można było obejrzeć i nabyć na blisko 160 stoiskach w dniach 16-18 sierpnia w Lublinie.

Asortyment tyleż oryginalny, co wyselekcjonowany. Twórcy w znacznej większości mogą poszczycić się licznymi wyróżnieniami za warsztat oraz certyfikatami świadczącymi o autentyczności wyrobów. Ale Jarmark Jagielloński to nie tylko możliwość wartościowych zakupów i bezcennych rozmów z artystami. To również pokazy tkactwa, garncarstwa, koronki klockowej czy tajników pracy kowala, a także okazja, by posłuchać śpiewu i gry na tradycyjnych instrumentach – czasem zupełnie nieoczekiwanie, bez zapowiedzi. W tym roku ważnym punktem była promocja wyrobów pszczelich i tematyczna edukacja.

 


STARE I NOWE W SYMBIOZIE

Choć jarmark propaguje tradycyjną sztukę i rzemiosło, nie ogranicza się tylko do prezentacji przedmiotów rodem ze skansenu. Wielu twórców łączy dawne techniki z nowymi inspiracjami, jak Klaidas Navickas z Litwy, który wystawiał swoje filigranowe wycinanki wraz z drzeworytami. Wyjaśnił, że szczególnie zależy mu na ocaleniu ginącej techniki drzeworytu. Częściej jednak niż do starych wzorów sięga do własnej wyobraźni i tak odtworzył w niespotykany sposób różne sceny biblijne.

Podobny klucz w twórczości ma Volha Palunisa z Białorusi, która wykonuje bardzo oryginalne wycinanki. Tą sztuką zajmowała się już jej babcia urodzona na dawnych polskich ziemiach, a następnie mama – ale tylko ona jest z wykształcenia artystką. Palunisa chętnie sięga po papier zróżnicowany pod względem faktury, często z gotowym nadrukiem, co daje przestrzenne efekty. Pokazuje też swoje eksperymenty z tłem, na którym naklejone są wycinanki. Subtelne pejzaże to kopie grafik innego artysty białoruskiego. Volha opowiada, że drzewa i chata na rysunkach przypominają rodzinne strony jej babci. Nic dziwnego, ponieważ powstały 40 km od tamtej wioski. Z rozmowy z Palunisą dowiaduję się, że każda wycinanka coś symbolizuje, sukces, kobiecą intuicję, zdrowie.

Symbolika sztuki ludowej uderza też w rozmowie z Maryną Kurukchi z Ukrainy, prezentującą barwną ceramikę krymskotatarską. Tu także niemal każdy przedmiot ma znaczenie. Uświadamia to boleśnie, jak mała jest dziś świadomość odbiorcy polskiej sztuki ludowej pokazywanej w przestrzeni wyjętej z kontekstu Cepelii.

 


PERŁY POLSKIE

Swoje wyroby pokazywała też wybitna, wszechstronna, utytułowana artystka z Kurpiowszczyzny i promotorka tradycji kurpiowskiej – Czesława Lewandowska. Można było podziwiać również ginącą sztukę tkactwa z jedynej w Polsce Izby Tkactwa Dwuosnowowego w Janowie. Teresa Pryzmont, która swoją drogę twórczą rozpoczęła w 1974 r. od współpracy z Cepelią Białystok, zauważyła, że szkołą w Janowie zaczynają interesować się młode osoby, a do niej samej na naukę warsztatu już szósty rok z rzędu przyjeżdża grupa Japonek.

Obrazy ukazujące dawną wieś i jedyne w swoim rodzaju pisanki pokazała inna wybitna artystka z ziemi chełmskiej – Stanisława Mąka. Jej prace posiadają prywatni kolekcjonerzy i placówki muzealne. Sceny pasyjne, które przenosi na skorupki jaj, to miniatury prawdziwego malarstwa. I tylko żal, że na wydarzenie tej rangi, trzeba czekać cały rok.

To jedna z bardzo nielicznych imprez kulturalnych tego rodzaju. Jarmark Jagielloński organizowany w Lublinie od XV w. prezentuje autentyczne rękodzieło z różnych stron naszego kraju i Europy. I jednocześnie daje możliwość poznania tajemnic dawnego rzemiosła.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 listopada

Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła.
Dziś w Kościele:
+ poniedziałek, XXXIII tydzień zwykły, wspomnienie obowiązkowe bł. Karoliny Kózkówny,dziewicy i męczennicy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 1Mch 1,10-15.41-43.54-57.62-64; Ps 119,53.61.134.150.155.158; Łk 18,35-43
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -