22 kwietnia
czwartek
Kai, Leonii, Sotera
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sercem do serca

Ocena: 0
7452
Zrezygnowali z występów w mediach, koncertów, aplauzu publiczności i sławy po to, by śpiewać umierającym w hospicjum?
Marek i Dorota Choszczykowie, małżeństwo z 17-letnim stażem i trojgiem dorastających dzieci, w swojej muzycznej działalności zatoczyli koło. Ona – absolwentka Wydziału Jazzu i Piosenki Państwowej Szkoły Muzycznej II st. im. F. Chopina w Warszawie, on – człowiek renesansu, gitarzysta, a przede wszystkim obrotny menedżer. Gdy umierał w 2005 r. Jan Paweł II, założyli zespół muzyczny „Eo Nomine”. Weszli w środowisko tzw. muzyków chrześcijańskich i zaczęli koncertować po całej Polsce, by oddawać hołd papieżowi i popularyzować poprzez piosenki jego nauczanie. – Po trzech latach jednak zniechęciliśmy się, widząc, że to środowisko niekoniecznie żyje tym, o czym gra i śpiewa – wspominają.

Choszczykowie chcieli się jednak muzycznie realizować. Tak powstała grupa „Kavaa” z wokalistką Kavą, która w swojej muzyce profesjonalnie łączy pop, soul i jazz. Zadebiutowali w 2008 r. z singlem „To nasze lato” i potem albumem „Po prostu tak”. Potem były trasy koncertowe, dziesiątki wizyt i występów w ogólnopolskich mediach, po których pozostały liczne ślady na YouTube. Były artykuły prasowe, współpraca z tuzami polskiej sceny, a nawet programu w TV – pozornie własny – „Klinika sukcesu”. Jednak w listopadzie 2009 r., kiedy wydawało się, że drzwi do kariery są otwarte, „Kavaa” definitywnie zawiesiła działalność.

– To prawda, że w pewnym momencie miałam ochotę być celebrytką. Nieważne, czy jako Dorota Choszczyk, czy jako Kava, byle mnie rozpoznawali. Nawet zaczęłam się dziwić, że ludzie nie rzucają się na mnie, prosząc o autografy. I to był moment, kiedy zrozumiałam, że nie tego tak naprawdę chcemy, że nie idziemy w dobrym kierunku. Zapytałam Marka: czy tego akurat chce od nas Bóg? I odkryłam, że bardziej czuję się sobą jako Dorota w czasie modlitwy uwielbienia przed Najświętszym Sakramentem, niż jako Kava w telewizji – wspomina Dorota. – To był także moment oprzytomnienia, że w tej branży popularność się kupuje. Kiedy przestaliśmy pchać własne pieniądze w promocję zespołu, skończyło się też zainteresowanie mediów. A przecież prezentowaliśmy kawał dobrej muzyki. To także był znak, że Bóg ma dla nas inne plany – dodaje z uśmiechem Marek.

Pierwszy po reaktywacji „Eo Nomine” koncert odbył się, symbolicznie, w dniu beatyfikacji Jana Pawła II. Ale to nie był już ten sam zespół: nie popisywał się, ale zapraszał do wspólnej modlitwy i – jak dawniej – przekazywał nauczania Jana Pawła II. Do tego Choszczykowie całkowicie postawili na Opatrzność Bożą, żyjąc jedynie z tego, co ktoś im dał w związku z koncertami, które grali od czasu do czasu. Wciąż jednak szukali swojej drogi. Znaleźli ją w posłudze ludziom, dla których ich dawne dokonania ani blichtr tego świata nie miały już żadnego znaczenia.

W sierpniu 2013 r., kiedy mama Marka umierała w Hospicjum Opatrzności Bożej w Wołominie, przychodzili do niej i przy okazji do innych konających pacjentów, by modlić się swoim śpiewem przy nich i za nich. I odkryli, że to jest to!

– I znowu Jan Paweł II okazał się idealny, ponieważ pokazał, jak godnie można żyć i umierać, w pełnym pokoju i z uśmiechem na twarzy odchodzić. I tak właśnie ci ludzie odchodzą. Czy również za sprawą naszego śpiewu? To wie tylko Bóg. Ale staramy się, by nasze uwielbienie Boga stało się także ich uwielbieniem w chwili przejścia do innego życia – tłumaczy Marek.

Przyjeżdżają, chodzą z pokoju do pokoju, przystają przy każdym łóżku, śpiewają trzy, cztery piosenki, i to najczęściej wystarczy. Jeśli pacjent lub jego rodzina sobie tego nie życzą, wychodzą. Ale personel mówi, że otwierają serca i kruszą skały. I umierających, i ich rodzin. Nieraz płyną łzy. Czasem Marek z Dorotą modlą się nad kimś w stanie agonalnym, od lat obrażonym na Boga. I zdarza się, że ta osoba „wraca do żywych”, jej stan poprawia się na tyle, że prosi o księdza, spowiada się, przyjmuje sakramenty, i wtedy umiera.

Choszczykowie do wołomińskiego hospicjum jeżdżą tylko raz w tygodniu. Chcieliby częściej i nie tylko tam, jednak – jak mówią – mają tylko tyle pieniędzy, by wlewać benzynę do samochodu i jechać. Wszystkie przychody z koncertów przeznaczają na swoją hospicyjną działalność, dlatego zależy im, by dawać tych koncertów jak najwięcej. Ich posługę docenia ks. Piotr Krakowiak SAC, Krajowy Duszpasterz Hospicjów, dając im znakomite referencje i zachęcając m.in. proboszczów, by wspierali dzieło pomocy hospicjom poprzez zapraszanie „Eo Nomine” do ich ośrodków, a także darowiznę na ich działania.

Każdy, kto chciałby zaprosić zespół na koncert połączony ze świadectwami z posługi w hospicjum jest proszony o kontakt na Facebooku „Eo Nomine”, e-mailem: kluczyklidia@gmail.com lub telefonicznie: 601 660 880.

Radek Molenda
fot. arch. rodziny Choszczyków
Idziemy nr 1 (433), 5 stycznia 2014 r.



PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 22 kwietnia

Czwartek, III Tydzień Wielkanocny
Dzień Powszedni
«Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki».
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 6, 44-51
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter