12 grudnia
wtorek
Dagmary, Aleksandra, Ady
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rodzice-łabędzie

Ocena: 0
842

Na czas przedstawień teatralnych zmieniają się w łabędzie, żaby, lisy, piratów, księżniczki i damy dworu, złe macochy i rozbójników. Po to, by wspomóc budowę przedszkola

fot. Radek Molenda / Idziemy

Występują publicznie na scenie, śpiewając przy tym i tańcząc, mimo, że są ludźmi zapracowanymi, często na odpowiedzialnych, eksponowanych stanowiskach. Jednak czują się przede wszystkim rodzicami – czasem nawet szóstki dzieci. Łączy ich – jak mówią – szczęście, że ich dzieci chodziły lub chodzą do Katolickiego Przedszkola nr 210, prowadzonego przez Zgromadzenie Sióstr Sług Jezusa w Warszawie przy ul. Teresińskiej. Mają też wspólny cel: sprawić, by podobne szczęście miało jak najwięcej innych rodziców. W tym celu założyli grupę „7 Milionów”, a w jej ramach zespół teatralny – Scenę Rodzinną.

 

Gramy dla dzieci

Spotykają się raz w tygodniu na próby, ćwiczą z zaproszonymi, zawodowymi aktorami, grę aktorską, dykcję, ruch sceniczny. I jest ich wielu. Przy wystawianych w tym sezonie „Dzikich łabędziach” według H.Ch. Andersena pracowało łącznie 40 rodziców, a na scenie pojawia się 25 z nich. Sami wybierają i adaptują na scenę najlepsze bajki; kostiumy wypożyczają z teatrów lub szyją samodzielnie. Także ich dziełem są scenografie. A wszystko zaczęło się ponad 20 lat temu, gdy postanowili, że chcą swoim pociechom dawać na kolejne Dni Dziecka coś szczególnego, co bawiąc niesie dobre przesłanie. I że takim niematerialnym prezentem może być wystawiony przez nich spektakl. Co roku więc od stycznia do premiery 1 czerwca przygotowują dla swoich przedszkolaków kolejne sztuki.

Nie sztuką jest wziąć kredyt,
zbudować przedszkole prywatne,
a potem pobrać wysokie czesne

– Przełomowy był rok 2013, kiedy powstała idea budowy nowej, dwa razy większej placówki. I siostry sług Jezusa założyły w tym celu Fundację Ancilla. Obliczono, że na budowę potrzeba 7 mln zł. Stąd nazwa naszej grupy. Jednocześnie doszliśmy do wniosku, że jesteśmy już na tyle dobrzy, by wyjść z naszymi przedstawieniami poza przedszkole, do innych dzieci, a przy okazji pomóc Ancilli w zbieraniu potrzebnej kwoty – wspomina Sylwia Górecka, mama Amelki, Gabrysi i Kacpra.

Pani Sylwia w „Dzikich łabędziach” – historii o zamienionych przez złą macochę w łabędzie braciach-królewiczach i próbującej ich uratować siostrze Elizie – jest jedną z dam dworu. Scena Rodzinna od 2013 r. wystawiła także – i zagrała nie tylko zbierając cegiełki na budowę, ale także w domach dziecka, w hospicjum warszawskim, dla dzieci z ubogich rodzin – m.in. „Kopciuszka”, „Piotrusia Pana” oraz „Ali Babę i 40 rozbójników”.

 

Przedszkole warte budowy

Scena Rodzinna gromadzi rodziców nie tylko obecnych, ale i dawnych przedszkolaków. To dlatego, że oprócz zamiłowania do teatru widzą oni głęboki sens pomocy przedszkolu, które istnieje już od 1918 r. – Wtedy była to ochronka dla sierot wojennych, która w 1940 r. przekształciła się w przedszkole. Władzom PRL nie podobało się jednak, że przedszkole prowadzą siostry zakonne. W latach 60. placówkę upaństwowiono i przekazano Caritas, a kadra świecka była tak dobierana, by z przedszkola wykorzenić wszelkie przejawy wiary. W 1989 r. budynek, a raczej jego część, został przez siostry sług Jezusa odzyskany od państwa jako chlew. I do dziś przedszkole jest na tyle małe, że jest w nim miejsce dla 82 dzieci, a rodziców chętnych do zapisania pociech jest corocznie dwa razy więcej – tłumaczy dyrektor przedszkola s. Elżbieta Mazur. A przedszkole nr 210 ma wśród rodziców znakomitą opinię. Jest – jak mówią – miejscem, w którym dziecko buduje swoją wartość, kształtuje miłość i szacunek do drugiego człowieka odbiera odbiera wychowanie religijno-patriotyczne. – Ważne jest także to, że jest to przedszkole sprofilowane, z poranną modlitwą itd., a jednocześnie publiczne. Przyjmujemy z Warszawy i spoza miasta dzieci rodzin, których nie stać jest na katolicką edukację prywatną – dodaje. Dlatego i siostry, i rodzice robią, co mogą, by budowa ruszyła jak najszybciej. Pieką i rozprowadzają ciastka, przygotowują palemki wielkanocne, szukają sponsorów i dbają o nagłośnienie sprawy, a nade wszystko grają. Cały dochód z cegiełek-biletów na spektakle oraz sprzedawanych przy okazji łakoci idzie na konto Ancilli.

Rodzice-łabędzie wystawiali „Dzikie łabędzie” już m.in. w Łazienkach Królewskich, w „Dobrym Miejscu”, na scenach Oratorium św. Jana Bosko przy ul. Kawęczyńskiej i u pijarów na Siekierkach. Najbliższe spektakle: 30 września o godz. 12 w Okęckiej Sali Widowiskowej przy ul. 1 Sierpnia 36a oraz 1 października o godz. 12.45 w Wilanowskim Centrum Kultury przy ul. Kolegiackiej 3. Chętnie, za jakiś datek na Fundację Ancilla, dadzą się zaprosić na występ w domu kultury, parafii albo w firmie dla dzieci pracowników. – Nie sztuką jest wziąć kredyt, zbudować przedszkole prywatne, a potem pobrać wysokie czesne, by inwestycja się zwróciła. To jest przedszkole publiczne! Robimy to dla innych, bo warto – kończy Małgorzata Tyszkiewicz, mama Niny i Tosi.

 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Współtworzył w Lyonie kwartalnik „Chemin Neuf” (potem „FOI”). W „Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Od lutego 2017 r. członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A.



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły