4 czerwca
czwartek
Kwiryny, Franciszka
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Robotnik jedenastej godziny

Ocena: 4.76667
2483

Pod figurką Chrystusa Frasobliwego starannie wyryte wyznanie: „Jezu, ufam Tobie na zawsze”. A pod Matką Bożą z Dzieciątkiem: „Matko Pięknej Miłości, proszę, daj mi Twoje serce”.

fot. Paweł Leska

Kapliczki są piękne: z jasnego drewna, mają koronkowo rzeźbione daszki, strzeliste wieżyczki zwieńczone krzyżami, a niektóre – po bokach – kolumienki. Misterna robota. W nich: Maryja Królowa Wszechświata, Pieta, Chrystus Ukrzyżowany i Chrystus Frasobliwy. Modlitwy są zawsze podpisane: Zb. Ważydrąg. Kapliczki można zobaczyć na autorskich wystawach artysty, rozpoznać w otoczeniu prywatnych domów – albo ich tropem dotrzeć do samego twórcy.

Zbigniew Ważydrąg mieszka w Jasieniu Brzeskim, między Bochnią a Tarnowem. Drewniany dom po rodzicach wypełnił obrazami, rzeźbami, książkami, fotografiami, pamiątkami po przyjaciołach. To pełne ciepła siedlisko – trochę galeria, trochę muzeum. Stodołę artysta zamienił na pracownię, w połowie malarską, w połowie rzeźbiarską.

– Kiedy zrozumiałem, że mam swoje miejsce na świecie i że to jest właśnie ten mój dom, poczułem spokój – mówi. Wyjechał stąd na początku lat 70., na studia w elitarnej krakowskiej ASP. To był ogromny przeskok dla chłopaka z niezamożnej chłopskiej rodziny, absolwenta tarnowskiego technikum mechanicznego. Studiował długo, zmieniał wydziały: z rzeźby na konserwację, a potem malarstwo. Miał dużo szczęścia: uczył się u znakomitych mistrzów – Jerzego Nowosielskiego, Tadeusza Łakomskiego, Juliusza Joniaka; dyplom otrzymał w pracowni Włodzimierza Buczka. Później były warsztaty z Jonaszem Sternem i pobyt w Paryżu, gdzie poznał Jana Lebensteina. Podróże artystyczne do Szwecji, Niemiec, Izraela, ponad czterdzieści wystaw indywidualnych i kilka wydanych tomików wierszy. Eksperymentował z formą. Fascynacje Nowosielskim, Chagallem, Picassem czy Roualtem do dziś widać w jego obrazach. Jerzy Nowosielski porównał jego rysunki do prac Brunona Schulza, podkreślając nawet, że sferę „nieświadomego” przekazują „bardziej bezpośrednio i bliżej naszej, współczesnej [wrażliwości]” .

Krajobraz duszy

Obrazy są niczym fotografia duszy artysty. Intensywność kolorów, zmagania z kreską, organizacja przestrzeni obrazu są tropami, przez które malarz opowiada siebie. Tak jest z obrazami Zbigniewa Ważydrąga. Niektóre działają kojąco, jak te z wiejskimi chatami, których okna rozświetla ciepłe światło, z pejzażami miast otulonych łagodnym światłem księżyca, czy z cytrynową rybą znad jeziora Genezaret. Widać w nich, że artysta kocha życie, świat, ludzi. Lubi z nimi pobyć, posłuchać, popatrzeć na nich uważnie. To, co przemijające zatrzymuje na czarno-białych i kolorowych fotografiach: pejzaże, chłopskie chaty niczym ze skansenu i portrety okolicznych mieszkańców.

Pamiątki po przyjaciołach i mistrzach artysty robią wrażenie. Na przykład te po ks. Janie Twardowskim, do którego Zbyszek często jeździł do Warszawy – zaczęło się od wywiadu dla miesięcznika „List”, potem były już tylko prywatne spotkania, uprzywilejowany czas. Kiedyś powiedział ks. Twardowskiemu, że jest dla niego jak ojciec. „Aż tak?” – zdziwił się ksiądz. Kiedy Zbyszek po raz pierwszy trafił na trudne leczenie do szpitala, miał ze sobą tylko wiersze ks. Twardowskiego. – One mnie trzymały – mówi. Zostały mu po księdzu-poecie stare, nieco sfatygowane trzewiki, jakieś listy, fotografie miejsc, w których się spotykali, tomiki wierszy. I krzyż, który Zbyszek zrobił na jakieś dwa lata przed śmiercią ks. Jana. Na rozpiętych ramionach zapisał jego wiersz, który bardzo lubi: „Patrzę Jezus na brzegu/ wydawał się łatwy/ taki do serca na co dzień/ Mówił: Przyjdź/ czekam/ tylko nie licz na cuda/ do mnie się idzie przez ogień”.

Są też pamiątki po o. Janie Górze OP, z którym Zbyszek współpracował, przemieszkując u dominikanów a to w Poznaniu, a to na Jamnej. Zaczęło się przed laty od przypadkowego spotkania po którejś z wystaw Zbyszka, którą zobaczył o. Góra i zagadnął: „Zrobisz dla mnie Chrystusa Frasobliwego”. „Jakiego?” – zapytał Zbyszek. „O, takiego” – objaśnił dominikanin, trzymając dłoń na wysokości jednego metra.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 czerwca

Czwartek, IX Tydzień zwykły
+ święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana
Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Rdz 22,9-18 lub Hbr 10,4-10; Ps 40,7-11b.17; Mt 26,36-42
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter