23 lipca
poniedziałek
Stwosza, Bogny, Brygidy
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Polski wieczernik

Ocena: 0
1400

Na scenę Teatru Oratorium działającego przy bazylice przy ul. Kawęczyńskiej lada dzień trafi adaptacja sztuki „Wieczernik” Ernesta Brylla – współczesnego dramatu narodowego, czyli gatunku, którego dziś ze świecą szukać na deskach polskich teatrów.

fot. Radek Molenda / Idziemy

Tym ważniejszego, że stworzonego w 1984 roku jako odpowiedź poety na wydarzenia stanu wojennego.

„Wieczernik” wyreżyserowany rok później przez Andrzeja Wajdę w surowym wnętrzu niedokończonego jeszcze kościoła Miłosierdzia Bożego przy warszawskiej ulicy Żytniej ukazywał apostołów w dzień zmartwychwstania, tyle że żyjących we współczesnej Polsce. Dlatego ściągał na Żytnią tłumy. Stał się dla ówczesnych warszawiaków manifestem wolności i nadziei, ale także autorefleksji nad duchową kondycją apostołów – zmaltretowanych komunizmem, schowanych przed światem w „Wieczerniku” Polaków AD 1985.

Bryll swoich bohaterów nie oszczędził. Mamy tu Tomasza, który nie widział w Jezusie Boga, więc boi się spotkania z Nim, bo nie wie, co Mu powie. Mamy Piotra, który zaparł się Jezusa, i innych, których zabrakło pod krzyżem Pana. Mamy też podekscytowaną Marię Magdalenę z nowiną: „Widziałam Go! Zmartwychwstał!” i Nieznajomego (sic!) – upostaciowanie ducha dzisiejszego świata, który dyskutuje z apostołami i przekonuje ich: „To zmartwychwstanie nie jest dla Was! Jeśli nawet było zmartwychwstanie, to nie dla tej ziemi, ale dla innych, szczęśliwszych narodów. Takich, które nie mają powodów, by o zwykłych rzeczach mówić przez proroków, i walczyć, i umierać za nic rok po roku. Bo tu życiem płacą za słowa, które w innych krajach są banałem”.

„Wieczernik” stał się więc dramatem polskich sumień: naszego zwątpienia, kompleksów, braku wiary w Boga, zatracenia w gonieniu za tym, co nowe, za pozorną wolnością. Nie dziw więc, że w Polsce pookrągłostołowej nie było dla tego dramatu miejsca na deskach profesjonalnych teatrów. I nie ma tego miejsca do dziś.

Na szczęście sztuka ta zawsze była bardzo doceniana przez sceny amatorskie. W kwietniu 2017 roku jednorazowo została pokazana w parafii Najczystszego Serca Maryi przy placu Szembeka, a obecnie można ją zobaczyć w Teatrze Oratorium, w adaptacji Krzysztofa Tchórzewskiego – w skróconej wersji jako „Sceny z Wieczernika”.

Jak współcześni Jezusowi dwa tysiące lat temu w Wieczerniku, tak dziś my sami możemy przejrzeć się w „Scenach z Wieczernika”. Mówią nie tylko o Bożym zmartwychwstaniu, ale przede wszystkim o nas, naszej wierze, życiowych postawach i wyborach. Nie zapominając, by na skierowany do Marii Magdaleny zarzut Nieznajomego, że „w tym kraju tylko kona się powolutku”, widz usłyszał: „Właśnie dlatego tu Bóg zmartwychwstał”.

W spektaklu zobaczymy m.in. Ewę Dałkowską, Marcina Kwaśnego i Radosława Pazurę.

Premiera „Scen z Wieczernika” odbędzie się 28 lutego o godz. 19 w Teatrze Oratorium, ul. Kawęczyńska 53. Kolejne wystawienia (o tej samej godzinie) 5, 6, 7, 18 i 23 marca oraz 19 i 20 kwietnia. Rezerwacja biletów: SMS na nr: 504 307 407, e-mail: teatroratorium@gmail.com. Honorowym patronatem „Sceny z Wieczernika” objął burmistrz Pragi-Północ Wojciech Zabłocki.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Współtworzył w Lyonie kwartalnik „Chemin Neuf” (potem „FOI”). W „Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Od lutego 2017 r. członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A.

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI