29 lutego
czwartek
Lecha, Lutoslawa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Polak dla Fryburga

Ocena: 0
577

„Projekt, który posłałem, był zrobiony z rutyny, na mocy zyskanej wprawy” – zapisał w notatniku Józef Mehoffer. Taki był początek dzieła jego życia: witraży do katedry we Fryburgu.

fot. Patryk Jezierski/MNK

Biskup Mikołaj to ważny święty dla mieszkańców Fryburga – miasta, które oparło się reformacji i do dziś jest stolicą szwajcarskiego katolicyzmu. Patronuje diecezji, miastu i gotyckiej katedrze. Świątynię budowano ponad dwieście lat (1283–1490). Pod koniec XIX w. Bractwo Najświętszego Sakramentu zdecydowało o udekorowaniu jej witrażami. Ogłoszono konkurs, na który przysłano 47 prac z najlepszych europejskich pracowni. Główną nagrodę otrzymał polski malarz Józef Mehoffer.

 


 

CÓŻ ZA DZIEŁA SĄ NA ŚWIECIE

Mehoffer miał wówczas zaledwie 26 lat. Był absolwentem krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych i, obok Stanisława Wyspiańskiego, jednym z najzdolniejszych uczniów Jana Matejki. Miał za sobą monumentalne realizacje. Z Wyspiańskim wykonali na podstawie projektu Matejki polichromię w prezbiterium kościoła Mariackiego i witraż ze scenami z życia Matki Bożej na chórze tej świątyni. Uczył się malarstwa w Wiedniu i paryskich akademiach, poznawał nowe tendencje w sztuce, podróżował. Zachwycały go gotyckie katedry w Rouen, Amiens, Beauvais i Strasburgu. O tej ostatniej pisał: „Nie mogę rysować ani malować, jestem tak przejęty tym arcydziełem, że nie mogłem się zdobyć na nic – chyba na bezsilne bójcie się Boga: cóż za dzieła są na świecie”. Za kilka lat to jego witraże będą zapierać dech w piersiach.

Pracę na konkurs przygotował pospiesznie, bo myśli miał zajęte projektami witraża do katedry we Lwowie i polichromii w katedrze wawelskiej. Przedstawił apostołów jako prostych galilejskich rybaków, w chwilach pełnych emocji: Piotr jest załamany zdradą, o której przypomina mu kogut na kolumnie; Jan, ubrany w czerwoną tunikę i biały płaszcz, przeżywa zachwyt; Jakub walczy z czarnoksiężnikiem Hermogenesem, za nim widać mury Jerozolimy, tyle że mają one znajome kształty: Barbakan, Baszta Pasamoników, Wieża Mariacka, wzgórze wawelskie; Andrzej w szacie skazańca adoruje Krzyż słowami umieszczonymi w tondzie: „O bona Crux”. Artysta potraktował te sceny jako układ barwnych plam, wypełniony bogatą symboliką i motywami dekoracyjnymi.

 


 

NAPRAWDĘ GENIALNE

Przewodniczący jury prof. Rahn po ogłoszeniu werdyktu powiedział: „Jasne było już na pierwszy rzut oka, że mieliśmy przed sobą tylko jedno dzieło naprawdę genialne: to Mehoffera”. Projekt wyróżniał się „siłą wyrazu, żywością rysunku, śmiałością kompozycji i intensywnym, nasyconym kolorem”. Podkreślano zróżnicowanie charakterologiczne postaci, szczęśliwy wybór figur alegorycznych, wytworną artykulację architektoniczną i duże wartości dekoracyjne tła, które składają się na znakomitą całość, „żywo kontrastującą z otaczającą banalnością naszych dni”.

Nagroda przyznana Mehofferowi wyniosła 600 franków szwajcarskich; wyróżnienie otrzymał Aloys Balmer z Lucerny. Mehofferowi powierzono wykonanie projektów do czterech par okien, a do pozostałych – Balmerowi. Kiedy w listopadzie 1896 r. pierwszy witraż został osadzony, zdecydowano, że jedynym wykonawcą całości będzie Mehoffer, choć jego projekty były znacznie kosztowniejsze (250 frs) od witraży Balmera (160 frs). Okna, każde wysokie na 7 m, łącznie miały powierzchnię 120 mkw.

Mehoffer przygotował kartony, czyli projekty w skali 1:1, ale też latami jeździł do Fryburga, by pilnować ich realizacji. A były to wspaniałe dzieła: Matka Boża Zwycięska, Najświętszy Sakrament, Męczennicy. Za to ostatnie otrzymał w 1900 r. złoty medal na Światowej Wystawie w Paryżu. To jedna z najpiękniejszych prac artysty. Na dwóch parach witraży czworo świętych, którzy zginęli za odmowę wyrzeczenia się wiary chrześcijańskiej, ukazanych w chwili heroicznej decyzji. U góry czarne kruki nadlatują na żer, u dołu święci w agonii: przeszyty strzałami Sebastian, przebity włócznią Maurycy, bezwładne ciała Katarzyny Aleksandryjskiej i Barbary – wszyscy w gęstwinie splątanych roślin.

 


 

PIĘKNY JAK SZOPKA KRAKOWSKA

Cała twórczość Mehoffera przesiąknięta była polskością, fryburskie witraże także. Świętą Barbarę przedstawił w „sarmackiej” sukni i – jak wcześniej św. Jakuba – na tle Krakowa, tyle że jej więzienną wieżą jest Baszta Stolarzy. Ale najbardziej „polskim” witrażem wśród szwajcarskich jest Hołd Trzech Króli, piękny niczym szopka krakowska: Matka Boża w stroju polskiej chłopki, nad Nią anioł trzymający banderolę „Gloria in excelsis Deo”, obok królowie w baśniowych strojach i olbrzymia gwiazda, taka, z jaką wędrowali po domach kolędnicy. W dolnej części okna Herod przykucnął nad zwłokami pomordowanych dzieci, obok stoi śmierć z kosą i wije się wąż, którego przygarnia do siebie szatan.

Do 1918 r. Mehoffer przygotował kolejne projekty: Święci i święte, Diakoni i biskupi, Błogosławiony Mikołaj z Flue. Każdy to arcydzieło, łączące w sobie polski styl narodowy i art nouveau, pełne odniesień do sztuki dawnej i ikonografii chrześcijańskiej, nasycone kolorami, dekoracyjne. Pisano o nich: „Kompozycja jest wręcz wspaniała (…), harmonia rysunku i barw czynią z tego zespołu dzieło doskonałe”.

 


 

MIGOTLIWY CHAOS

W 1918 r., po zakończeniu prac przy witrażach w nawie, Mehoffer przyjął kolejne zlecenie, na zaprojektowanie pięciu witraży do trzynastometrowych okien prezbiterium. Suma ich powierzchni wynosiła 124 mkw. Jako pierwszy miał powstać Bóg Ojciec, środkowy z cyklu trzech witraży Trójcy Świętej. Jak uważa Tadeusz Adamowicz, autor monografii witraży fryburskich, był on ripostą na witraż Wyspiańskiego z krakowskiej bazyliki franciszkanów. Monumentalną Twarz Boga obramowuje napis „Je suis celui qui suis” – „Jestem, który jestem” – aniołowie, planety, gwiazdy, słońce i księżyc. W tle trójkąt z trzema diademami, symbolizujący Trójcę Świętą. U dołu gorejący krzew, tablice Dekalogu, popiersie Mojżesza i Arka Przymierza strzeżona przez dwa anioły. Niezwykła kompozycja, złożona z drobnych elementów, które sprawiają wrażenie migotliwego chaosu. Mehoffer stworzył go już w nowym stylu art déco. Nad kolejnymi kartonami: Syn Boży, Duch Święty oraz przedstawiającymi dzieje religijne i polityczne Fryburga, pracował do 1936 r.

Mehoffer namalował ponad pół tysiąca obrazów. Tworzył polichromie (ta z kaplicy Szafrańców w katedrze wawelskiej uznawana jest za perłę polskiej polichromii), witraże, grafikę artystyczną i użytkową, ilustrował książki, projektował banknoty. Był profesorem zwyczajnym krakowskiej ASP i trzykrotnie jej rektorem. Ale niewątpliwie dziełem jego życia były fryburskie witraże, które tworzył przez 41 lat. Przyniosły mu międzynarodową sławę, uznawane są za arcydzieło europejskiej sztuki witrażowniczej.

Krakowskie Muzeum Narodowe od niedawna posiada wszystkie 21 kartonów z projektami tych witraży. Trzy można oglądać w Galerii Sztuki Polskiej XX i XXI w. W Domu Mehoffera znajduje się kilka studiów do szwajcarskich witraży. Warto je zobaczyć, ale też na pewno warto wybrać się do Fryburga i samemu sprawdzić w katedrze św. Mikołaja, czy wciąż dzieła Mehoffera „żywo kontrastują z banalnością naszych dni”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 29 lutego

Czwartek, II Tydzień Wielkiego Postu
Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże
i wydają owoc dzięki swojej wytrwałości.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Łk 16, 19-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Nowenna zawierzenia woli Bożej - o. Dolindo

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter