21 listopada
wtorek
Alberta, Janusza, Konrada
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nawrócenie po śledztwie

Ocena: 0
722

„Sprawa Chrystusa”, kolejny film amerykański afirmujący wiarę chrześcijańską, został oparty na faktach.

fot. Rafael

Pisałem kilkakrotnie w „Idziemy”, że w Hollywood, zdominowanym przez lewicowe i ateistyczne środowiska, trudno zebrać fundusze na tego rodzaju produkcje oraz na ich promocję i dystrybucję. Potwierdzają to autorzy i producenci takich dzieł. Jednak od czasu pamiętnej „Pasji” Mela Gibsona filmy tego typu (lepsze lub gorsze) stale są realizowane. Świadczy to o tym, że ukształtowało się pewnego rodzaju zapotrzebowanie na filmy „chrześcijańskie”.

Scenariusz „Sprawy Chrystusa” został napisany na podstawie bestsellerowej książki dziennikarza wielkiego dziennika „Chicago Tribune”. Akcja filmu rozgrywa się na początku lat 80. XX w., kiedy to Lee Strobel, uznany i nagradzany dziennikarz i autor książek, musiał zmierzyć się z trudną sytuacją rodzinną. Wyznający ateizm i wierzący tylko w realne dowody naukowe bohater postanawia udowodnić kochającej żonie, która pod wpływem zbiegu dramatycznych wypadków nawróciła się w Kościele baptystów, że wiara w Jezusa jest fikcją. Podejmuje zatem kolejne dziennikarskie śledztwo, mające tym razem charakter dociekań naukowych. Oglądamy jego kolejne rozmowy z biblistami, historykami i archeologami, którzy przedstawiają mu niezbite dowody na historyczność i autentyczność śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Swoje prywatne dociekana Lee łączy z dziennikarskim śledztwem w sprawie postrzelenia policjanta, uwieńczone nieoczekiwanym dla niego rozwiązaniem. Wszystkie te okoliczności podważają niezłomną wiarę bohatera filmu w ateistyczny światopogląd, co owocuje nawróceniem, przyjęciem chrztu w Kościele baptystów, napisaniem książki o tych wydarzeniach oraz – co najważniejsze – poświęceniem się jako pastor wraz z żoną pracy apostolskiej.

Filmowi trudno odmówić wiarygodności, jednak od strony artystycznej wydaje się on bardzo przeciętny. Przypomina szlachetną czytankę, a nie wyzwalający wielkie emocje obraz, jak było w przypadku „Pasji”. Obsada nie składa się z hollywoodzkich aktorów z najwyższej półki, z wyjątkiem Faye Dunaway (gwiazdy lat 60. i 70. XX w.), która gra tu niewielki, ale wyrazisty epizod jako profesor psychologii, wypytująca bohatera o jego trudne relacje z ojcem. Film warto jednak obejrzeć, choćby z uwagi na wartość poznawczą odnośnie do siły apostolstwa pastorów Kościoła baptystów w Stanach Zjednoczonych.

 

„Sprawa Chrystusa” („The Case for Christ”), USA, 2017. Reżyseria: Jon Gunn. Wykonawcy: Mike Vogel, Erica Christensen, Faye Dunaway, Robert Forster, Frankie Faison i inni. Dystrybucja: Rafael

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, publicysta kulturalny, krytyk filmowy. Pracował w pismach filmowo-telewizyjnych, tygodnikach "Ekran" i "Antena". Współpracował z pismami "Express Wieczorny", "Kurier Polski", "Życie". Obecnie pracuje w dziale kulturalnym tygodnika "Idziemy" i współpracuje z tygodnikiem "Najwyższy Czas".



SALON DZIENNIKARSKI



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły