16 czerwca
niedziela
Aliny, Benona, Anety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Malarze Pana Boga

Ocena: 0
11173
Tadeusz Molga, tak jak jego ojciec Jan, całe życie poświęcił malarstwu sakralnemu.
Pracownię Tadeusza Molgi na warszawskiej Saskiej Kępie zalewa wiosenne światło.

– Naturalne światło jest niezbędne do malowania – opowiada artysta, kładąc kolejnymi pociągnięciami pędzla błękitną barwę na suknię Matki Bożej. Wizerunek według włoskiego malarza z XVII w. zamówiony został do kaplicy w Brnie. Wiele prac trafia do innych krajów, czasem nawet na inny kontynent. Tadeusz Molga malował już obraz do katedry w San Salvador, gdzie wisi w miejscu spoczynku abp. Oskara Arnulfa Romera, zamordowanego w 1980 r. w trakcie odprawiania Mszy Świętej.

– Szczególnym jednak przeżyciem była praca nad wizerunkiem zdjęcia Chrystusa z krzyża dla jednej z kaplic w Nigerii – opowiada malarz. – Zacząłem pracę w Środę Popielcową, skończyłem w Wielką Sobotę. To było jak swoiste rekolekcje.


Z PODKRAKOWSKIEJ WSI


W atmosferze „malarskiej” wzrastał przez całe życie. Jego ojciec Jan był znanym malarzem, Tadeusz odziedziczył po nim pracownię. – W wakacje, kiedy tata malował wnętrza kościołów, zabierał mnie do pomocy. Zgrzytałem zębami, bo koledzy wyjeżdżali wtedy na kolonie i obozy – wspomina z uśmiechem Tadeusz Molga. – Pomagałem malować ornamenty na ścianach, na przykład w kościele w Klembowie.

Malowidła Jana Molgi zdobią również kościoły w Latowiczu, Najświętszego Zbawiciela w Warszawie i w Zerzniu, gdzie powstały stacje Drogi Krzyżowej, w kościele św. Stanisława Kostki, gdzie namalowany jest św. Tadeusz i Matka Boża Bolesna, a także w bazylice Najświętszego Serca Jezusowego na Kawęczyńskiej, gdzie spod jego ręki wyszła scena ukrzyżowania Chrystusa. – Tata bardzo dużo malował na Dolnym Śląsku, gdzie po zmianie granic wiele kościołów poniemieckich znalazło się na terytorium Polski, między innymi w Oleśnicy, Legnicy, Kamiennej Górze – opowiada artysta.

Jan Molga (1917-2001) pochodził z bardzo biednej podkrakowskiej wsi. Rodzina nie była w stanie utrzymać się z uprawy pola, musiała szukać dodatkowego źródła zarobku. – Dziadek prowadził we wsi sklepik, obaj z tatą dorabiali jako cieśle. Tata pasąc krowy czy gęsi marzył, żeby zostać malarzem – mówi Tadeusz Molga. – W tamtych międzywojennych latach szukał mecenasa, który pomógłby sfinansować studia malarskie. Bezskutecznie.

W końcu w Istebnej na Śląsku Cieszyńskim znalazł warsztat prof. Konarzewskiego, zajmujący się malowaniem świątyń. Pierwsze kroki przyszły malarz stawiał jako pomocnik, aż w końcu stanął przed wielkim zadaniem. Wybuchła II wojna światowa. Malarze rozpierzchli się i trzeba było dokończyć podjęte przez pracownię poważne przedsięwzięcia. To był pierwszy sukces malarski Jana Molgi. Już po wojnie zgłosił się na krakowską Akademię Sztuk Pięknych. Po skończeniu uczelni, w poszukiwaniu pracy, trafił do Warszawy. Zatrudnił się w Teatrze Ludowym, w pracowni scenograficznej, jako malarz dekorator. Do lat 60. pracował w teatrach: po Ludowym był Teatr Dramatyczny. W końcu zdecydował się na samodzielną pracę malarza.


Z TATY NA SYNA


– Urodziłem się w poranek święta Zmartwychwstania, jako najmłodsze, czwarte dziecko w rodzinie – opowiada swoje losy Tadeusz Molga. – Tata twierdził, że wszyscy mamy talent. Ostatecznie bracia rozwinęli zainteresowania techniczne, siostra została nauczycielką. Nie garnąłem się do malowania. Kolega z liceum, który chciał zdawać na ASP, zaczął przychodzić do taty na konsultacje. Dopiero wtedy zacząłem rysować i malować.

Pierwsze podejście na wydział malarski zakończyło się fiaskiem. Zdał na historię sztuki na ATK, a potem trafił na konserwację sztuki na warszawskiej ASP. – Początkowo byłem bardzo niezadowolony, potem doceniłem te studia – mówi. Mógł poznać od kuchni warsztat sztuki malarskiej, choć znaczą jego część wyniósł przecież z domu. Pracę dyplomową wykonywał w kościele Bernardynów na Czerniakowie.

– Wtedy, w latach 80., konserwowałem dwa freski w prezbiterium – wspomina. Ta praca miała z góry założony podwójny skutek. – „Jeśli odnowimy część malowideł, to będzie zachęta dla władz, by zgodziły się na dotacje na dalszą konserwację”, inspirował mnie mój promotor prof. Stanisław Stawicki – wspomina artysta. Kościół otrzymał dotacje, a Tadeusz Molga mógł pracować tam przez kilka lat jako członek zespołu konserwatorskiego. – Popołudniami malowałem obrazy w domu. Z biegiem czasu stawałem się coraz bardziej aktywny jako malarz niż jako konserwator – opowiada. Malował wtedy martwe natury, kopie, ale w niedużym formacie. – Tata próbował mnie dopingować. Śmiał się, że maluję „znaczki pocztowe” i powinienem wziąć się za duże obrazy – wspomina.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 15 czerwca

"Niech wasza mowa będzie: tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi"

Dziś w Kościele: sobota, X tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 2 Kor 5,14-21; Ps 103 (102),1b-2.3-4.8-9.11-12; Mt 5,33-37.
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

* Owoce Ducha Świętego (cykl SalveNet)
miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wspaniałomyślność, łaskawość, wierność, skromność, wstrzemięźliwość, czystość



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

JAN PAWEŁ II MÓWIŁ DO NAS

Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II w czerwcu 1979 roku do Polski zmieniła trwale naszą ojczyznę i nas samych. Co wtedy papież chciał nam przekazać? Co zapamiętaliśmy?
+ 2 czerwca: Warszawa - Okęcie i Plac Zwycięstwa (1)
+ 3 czerwca: Warszawa i Gniezno (2)
+ 4 czerwca: Czestochowa (3)
+ 5 czerwca: Czestochowa (4)
+ 6 czerwca: ostatni dzień w Częstochowie i Kraków (5)
+ 7 czerwca: Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Oświęcim-Brzezinka (6)
+ 8 czerwca: Nowy Targ, Kraków (7)
+ 9 czerwca: Kraków, Nowa Huta, Kraków (8)
+ 10 czerwca: Kraków i pożegnanie z ojczyzną (9)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -