26 marca
wtorek
Larysy, Emanyela, Teodora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Krzycząc: Polska!

Ocena: 0
1464

Euforia i ból, dramat śmierci i radość zmartwychwstania towarzyszyły odzyskaniu niepodległości. O emocjach tamtego czasu opowiada wystawa „Krzycząc: Polska! Niepodległa 2018” w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Jerzy Hulewicz, "Szarża"; fot. Sylwia Gawrysiak/Idziemy

We foyer wita nas Józef Piłsudski w dostojnym posągu. Tym samym, który stał tutaj w 1938 r., kiedy prezydent Ignacy Mościcki z prezydentem Warszawy Stefanem Starzyńskim oddawali gmach społeczeństwu. Tak zaczyna się wystawa zamykająca jubileuszowy cykl „3xNiepodległa”. Stoicki spokój Marszałka usypia naszą czujność, kontrastując z emocjonalną narracją całej opowieści.

– Chcemy przybliżyć widzom skalę dramatu, który odbywał się na przyszłych ziemiach państwa polskiego, a doprowadził do tego szczęśliwego momentu w listopadzie 1918 r. Bardzo chciałem pokazać, że jest to czas chaosu, zwątpienia, euforii – mówi Piotr Rypson, pełniący obowiązki dyrektora MNW i kurator wystawy.

Dzieła prezentowane w ramach jubileuszowej ekspozycji – blisko trzysta prac – w zdecydowanej większości pochodzą ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie. Wiele z nich pokazywanych jest pierwszy raz od 80 czy 90 lat. Tytuł wystawy nawiązuje do wiersza Juliusza Słowackiego.

 

Krzyk bólu

Wystawa składa się z dziesięciu części, które prowadzą nas od końcowych dekad XIX w. po lata 30. wieku następnego. Na początek – oglądając sceny z „Wesela” w reżyserii Andrzeja Wajdy czy słynny obraz Jacka Malczewskiego „Hamlet Polski” – wkraczamy w świat młodopolskiego snu o wolnej ojczyźnie. Kolejna część ekspozycji poświęcona jest rozruchom rewolucyjnym lat 1905-1907.

Władysław Roguski, „Pieta”

Dalej mamy trudny czas Wielkiej Wojny. Poruszająca maleńka akwarela Władysława Roguskiego „Pieta” stanowi obraz Polski. Matka Boża w cierniowej koronie opłakuje swojego Syna, którego serce przebijają trzy włócznie, symbolizujące trzech zaborców. Jeszcze bardziej wstrząsające są jednak dzieła, którym daleko do metaforyczności, w sposób naturalistyczny prezentujące okropności wojny, takie jak przytłaczający rozmiarem i dramaturgią obraz „Uchodźcy” Jana Rembowskiego czy graficzne cykle niemieckich i francuskich artystów.

Jest też miejsce na opowieść o walce i bohaterstwie w klasycznym, legionowym wydaniu. Ale nie taka perspektywa dominuje. W sali „Żołnierze, sosny i mogiły” spojrzeć można w twarz tym, którzy w walczyli o wolną Polskę. Na froncie było wtedy wielu artystów, m.in. Leon Wyczółkowski, który sportretował wielu legionistów.

Adam Bunsch, „Karabinowa kula”

Twarzom żołnierzy towarzyszą piękne cykle graficzne, prezentujące widoki drzew, nierzadko okaleczonych w wyniku wojennych działań, oraz skryte często w ich cieniu mogiły. Opowieść o dramacie wojny jakby pieczętuje hipnotyzujące dzieło Adama Bunscha „Karabinowa kula”. Artysta – sam uczestnik I wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej – przedstawia śmierć wychodzącego z okopu młodego żołnierza. Widzimy moment, gdy dosięga go śmiertelny pocisk. Oczy wojaka zamyka z lekkością baletnicy piękna, młoda dziewczyna, symbolizująca anioła śmierci. Jej subtelność i tło rozszalałej kwiatami wiśni wiosny, w której rozgrywa się ta scena, podkreślają ulotność życia i definitywność śmierci. Bardzo łagodnymi środkami obraz ten wręcz krzyczy o dramacie wojny.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka dziennikarstwa, etnologii i teologii. Od 2012 roku związana z tygodnikiem „Idziemy”. Należy do Wspólnoty Sant’Egidio.

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -