18 lipca
czwartek
Erwina, Kamila, Szymona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

I zstąpił do piekieł

Ocena: 4.88
1757

We wstąpieniu do piekieł w pełni urzeczywistniało się dzieło zbawcze Chrystusa – mówi bp Michał Janocha.

Fresk "Anastasis" z kościoła Świętego Zbawiciela na Chorze w Konstantynopolu; fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Z bp. Michałem Janochą rozmawia Michał Komorek

Będziemy rozmawiać o zstąpieniu Jezusa do piekieł. Gdzie są źródła tej tajemnicy wiary?

Ta prawda w tradycji Kościoła wiąże się z Wielką Sobotą. W brewiarzu, w godzinie czytań na ten dzień, przewidziana jest „Starożytna homilia na Świętą i Wielką Sobotę” zatytułowana „Zstąpienie Pana do Otchłani”. Jest to tekst anonimowego autora z II stulecia, w którym czytamy: „Wielka cisza spowiła ziemię (…) bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Bóg umarł w ciele, a poruszył Otchłań. Idzie, aby odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę (…) aby wyzwolić z bólów niewolnika Adama, a wraz z nim niewolnicę Ewę, idzie On, który jest ich Bogiem i synem Ewy”.

Jest to właściwie pierwsza w chrześcijaństwie słowna ikona przedstawiająca zstąpienie do Otchłani. Chrystus spotyka tam Adama, oznajmia mu Dobrą Nowinę, a następnie wyprowadza go do chwały nieba. Opisana scena ma swoje źródła w Piśmie Świętym. Można przywołać wiele fragmentów, które ją zapowiadają, czy to w proroczych psalmach, czy w słowach samego Jezusa, choćby: „nadchodzi godzina (…) kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą” (J 5,25). Potwierdzenie tego artykułu wiary znajdujemy również w nauczaniu apostołów: „[Chrystus] poszedł ogłosić zbawienie nawet duchom zamkniętym w więzieniu” (P 1,18) – to więzienie, o którym mówi św. Piotr, to jest właśnie Hades, kraina śmierci, czyli więzienie umarłych. W IV w. prawda o zstąpieniu Pana Jezusa do piekieł trafia do pierwszych wyznań wiary i odtąd na stałe obecna jest w nauczaniu Kościoła.

Historia o zstąpieniu do Hadesu ma znaczenie teologiczne: ukazuje powszechny wymiar zbawienia. Chrystus przynosi Dobrą Nowinę wszystkim ludziom, nawet umarłym, którzy nie mogli usłyszeć jej za życia. Dzięki tej prawdzie zbawienie uzyskuje wymiar ahistoryczny, rozciąga się od czasów Adama i Ewy po współczesność.

Rozdziela Pan tutaj dwie prawdy: o zmartwychwstaniu i o zstąpieniu do piekieł. Tymczasem te dwie tajemnice wiary są ze sobą ściśle związane. We wstąpieniu do piekieł w pełni urzeczywistniało się dzieło zbawcze Chrystusa. Ikona przedstawiająca Chrystusa w Otchłani to przedstawienie kanoniczne, które przez pierwsze kilkanaście wieków sztuki chrześcijańskiej było dominujące. Napis nad ikoną w języku greckim Anastasis oznacza właśnie Zmartwychwstanie.

Proszę opowiedzieć naszym czytelnikom o tej ikonie.

Na obrazie Chrystus wyprowadza z grobu Adama, którego imię oznacza po hebrajsku człowieka, czyli również każdego z nas. Jezus chwyta go za przegub ręki, w nadgarstku, tak jak się chwyta człowieka tonącego – na znak tego, że Adam nie jest w stanie podnieść się ze śmierci o własnych siłach. W tym geście koncentruje się cała wewnętrzna energia tej sceny. Pod stopami Jezus ma strzaskane wrota śmierci; są to drzwi, które po grzechu pierworodnym oddzielały człowieka od Boga. W Te Deum śpiewamy: „On pokruszył śmierci wrota”. Na niektórych ikonach, jak np. na moskiewskiej ikonie ze szkoły Rublowa, te wrota układają się w kształt krzyża. Podkreśla to jeszcze mocniej istotę Paschy – to, co było przeszkodą, stało się drogą do Boga albo, jakby powiedział Norwid, „krzyż stał się nam bramą”. Zbawiciela otacza mandorla w odcieniach błękitu, o koncentrycznych formach rozjaśniających się ku zewnątrz. Widać w niej gwiazdy – to symbol Nieba, które razem z Jezusem wkracza do otchłani piekieł. W części piekielnej, malowanej na czarno, widać pokonanego szatana i pokruszone kajdany, zerwane łańcuchy, połamane klucze, bo – jak mówi psalmista – „On skruszył żelazne wrzeciądze”. Na niektórych przedstawieniach, jak na słynnym XIV-wiecznym fresku w apsydzie kościoła Chora w Konstantynopolu, Chrystus drugą ręką wyciąga Ewę, aby mocniej pokreślić, że wyprowadza z otchłani całą ludzkość.

A ten tłum ludzi wokół nich?

Postaci w królewskich szatach, jedna młoda, druga starsza – to Salomon i Dawid. Są tam również prorocy, patriarchowie i wszyscy sprawiedliwi Starego Testamentu. Ponieważ nie znali oni Chrystusa, po śmierci ze względu na grzech pierworodny znaleźli się w Szeolu, czyli zostali odłączeni od Boga. Teraz zmartwychwstały Chrystus wyprowadza ich z grobu do nieba.

Wśród tłumu w pierwszym rzędzie stoi Jan Chrzciciel i wskazuje dłonią na Zbawiciela. Tradycja wschodnia nazywa go Prodromos, czyli Poprzednik. Tak jak na ziemi poprzedzał on przyjście Mesjasza, tak po ścięciu zstępuje do Otchłani, żeby także umarłym zapowiadać nadejście Odkupiciela. Nad postaciami górują skały – wygląda to jakby ziemia się rozstępowała, a sama natura uczestniczyła w tajemnicy zbawienia.

Takie przedstawienia pojawiają się w Kościele starożytnym i dominują przez całe średniowiecze, zarówno na Wschodzie, jaki i na Zachodzie. Istotna zmiana w ikonografii pojawia się w renesansie. Zachodnie przedstawienia zmieniają swój wydźwięk.

To znaczy?

My, ludzie Zachodu, od czasów renesansu podkreślamy w sposób szczególny jeden aspekt zbawienia. Chrystus w scenie zmartwychwstania pojawia się w postaci tryumfującej: wchodzi z grobu, wskazując na niebo, albo nawet unosi się nad grobem, zapowiadając w ten sposób wniebowstąpienie. W ręku trzyma krzyż – symbol zwycięstwa. Dokoła niego leżą śpiący żołnierze. W zachodniej ikonografii dominuje kierunek ku górze: Bóg wychodzi z grobu i kieruje nas do nieba. Wskazują go strzeliste wieże gotyckich kościołów.

We wschodniej ikonie kierunki są dwa: po pierwsze, Jezus zstępuje do Otchłani, czyli mamy kierunek z góry na dół. Tak interpretuje się miękkie kopuły cerkwi: obraz łaski zstępującej na ziemię. Chrystus robi to po to, żeby wprowadzić człowieka do nieba – mamy tu kierunek odwrotny, ku górze. W ikonach postbizantyńskich te dwa kierunki symbolizują dwie postaci Jezusa na tym samym obrazie: jedna podnosi Adama z grobu, druga unosi się do nieba.

Ta różnica pokazuje dwa aspekty prawdy teologicznej, które różne tradycje, prawosławna i katolicka, różnie akcentują. Są one komplementarne. Na ikonie mamy Zstąpienie do Otchłani, które jest obrazem łaski Bożej rozlewającej się na całą ludzkość; na drugim obrazie – Bóg wychodzi z grobu, pokonuje śmierć i prowadzi człowieka nieba.

Posługuje się Ksiądz Biskup zamiennie różnymi określeniami krainy śmierci: Szeol, Hades, Otchłań, piekło albo piekła. Czy to jest to samo miejsce?

Przede wszystkim to nie „miejsce” – mówimy tu o rzeczywistości, która jest poza czasem i przestrzenią. Szeol to określenie hebrajskie, Hades to nazwa grecka, która na łacinę została przetłumaczona jako Infernum – czyli piekło. W Składzie Apostolskim w polskiej wersji językowej utrwaliła się liczba mnoga, mówimy: „zstąpił do piekieł”. Te wszystkie nazwy i ich odcienie znaczeniowe pokazują nasze zmagania z tajemnicą wiary, która nas przekracza i dlatego nie jesteśmy w stanie jednoznacznie jej określić.

Piekło to stan duszy, w którym jest ona oddzielona od Boga. Taki stan był udziałem Adama i wszystkich ludzi, który dziedziczą grzech pierworodny. Ale Jezus ten stan zwyciężył, właśnie przez swojej zstąpienie do piekieł. W ten sposób Jego zmartwychwstanie nabiera uniwersalnego znaczenia. Jezus odkupił całą egzystencję człowieka. Aby to uczynić, musiał doświadczyć pełni człowieczeństwa, łącznie z doświadczeniem śmierci i oddzielenia od Boga.

Chyba nie powie Ksiądz Biskup, że Jezus był w piekle?

A czymże jest Jego wołanie z krzyża: „Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił”, jeżeli nie doświadczeniem pustki, oddalenia od Boga?

Piekło jest stanem, którego można doświadczyć już w tym życiu. W Medjugorie, w kaplicy Cennacolo, jest fresk Zstąpienia do Otchłani, który namalował narkoman. Ten człowiek, który wyszedł z nałogu, doświadczył na ziemi, czym jest piekło. Ale doświadczył też wyprowadzenia z grobu. I dlatego jego obraz jest taki autentyczny. Myślę, że doświadczenie piekła jest uniwersalnym doświadczeniem człowieka. Wystarczy poczytać Dostojewskiego.

Wielkanoc – radosne święta, to chyba musimy zmienić puentę. Za smutna nam wyszła.

Bo życie człowieka jest dramatem. Ewangelia nie jest wesołą, tylko Dobrą Nowiną, a Jezus nie przyszedł nas zabawić, ale zbawić.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 lipca

"Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie"

Dziś w Kościele: wtorek, XIV tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie bł. Szymona z Lipnicy, prezbitera
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Wj 3, 13-20; Ps105; Mt 11, 28-30
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

Lato z SalveNet - na okres wakacji proponujemy formację duchową w przystępnej formie: codziennie jeden kilkuminutowy film z cyklów prezentowanych na portalu SalveNet.



Najwyżej oceniane artykuły

PATRONUJEMY

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -