22 listopada
piątek
Cecylii, Wszemily, Stefana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Halka inaczej

Ocena: 0
518

Dla wielu z nas może być niespodzianką, że mamy… dwie „Halki”.

Fot. Teatr Wielki - Opera Narodowa / Materiały promocyjne

Warszawski Teatr Wielki – Opera Narodowa postanowił uczcić dwusetlecie urodzin Stanisława Moniuszki premierą „Halki” tzw. wileńskiej. Dla wielu z nas może być niespodzianką, że mamy… dwie „Halki”. W czym rzecz? Otóż „Halka”, jaką znamy, ujrzała światło dzienne na słynnej premierze 1 stycznia 1858 r. w Warszawie. Pierwsza jednak „Halka” powstała w Wilnie i tam była zaprezentowana już 10 lat wcześniej, skromnymi siłami, z udziałem amatorów. Nie ma w niej jeszcze słynnych przebojów, takich jak arie „Gdyby rannym słonkiem” czy „Szumią jodły na gór szczycie”, nie ma „Mazura” ani „Tańców góralskich”. Można więc zapytać: czy warto taką jej postać dziś przypominać? Zdecydowanie tak – bo nie jest to tylko szkic do przyszłego arcydzieła, ale kompletna opera, choć jakże inna – należałoby powiedzieć: prawdziwy dramat muzyczny.

Reżyserię spektaklu powierzono Agnieszce Glińskiej, oczekując świeżego – wyzwolonego od „narodowej tradycji” – spojrzenia na tę partyturę. Rzeczywiście, spojrzenie okazało się dalekie od tradycyjnej wizji dzieła, choć, niestety, mało przekonujące. Pierwszy akt miał w głębi sceny (Sala Kameralna im. W. Młynarskiego) jedynie ścianę z luster – w uwerturze publiczność mogła więc widzieć własne odbicie. W drugim akcie dekoracja w tle przypomina kubistycznie przetworzone góry. Nie ma tu szlachty – czarne stroje „państwa” nawiązują do XIX-wiecznych ubiorów mieszczańskich, w drugiej zaś części tylko mężczyźni mają ubiory o cechach góralskich, kobiety – neutralne kratki.

Koncepcja całej inscenizacji opiera się w zasadzie na jednym pomyśle – pokazaniu obłędu. Środkiem do tego jest ruch sceniczny: soliści i chór przez znaczną część spektaklu stoją nieruchomo lub poruszają się bardzo schematycznie. Halka błąka się, nieobecna duchem. Ilustracją jej obłędu ma być to, co realizuje grupa dziewięciorga tancerzy-performerów (choreografia: Weronika Pelczyńska). Od pierwszego wejścia głównej bohaterki demonstrują oni coraz aktywniej objawy wszelkich chorób, jakie można zaobserwować w szpitalach psychiatrycznych. Stroją przeraźliwe grymasy i wiją się po scenie wokół Halki i Janusza w konwulsjach erotycznych. To radykalne uproszczenie nie wnosi wiele do naszego zrozumienia psychiki nieszczęsnej dziewczyny, za to skutecznie odrywa uwagę od tego, co najważniejsze – muzyki.

Realizacja muzyczna, zarówno w warstwie orkiestrowej, jak i wokalnej, stoi na dobrym poziomie, choć wielkich kreacji zabrakło. Ilona Krzywicka w roli tytułowej ma wszelkie predyspozycje do wykonywania tej wymagającej partii, natomiast najciekawszym z solistów okazał się baryton Kamil Zdebel jako Jontek. Za przygotowanie muzyczne odpowiada Łukasz Borowicz, dyrygujący na zmianę z Rafałem Kłoczką.

Teatr Wielki – Opera Narodowa w Warszawie. Stanisław Moniuszko, „Halka (wileńska) ”. Premiera: 8 czerwca
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 listopada

Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych,
lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

Dziś w Kościele:
+ czwartek, XXXIII tydzień zwykły, wspomnienie Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 1 Mch 2,15-29; Ps 50 (49),1b-2.5-6.14-15; Łk 19,41-44
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty




Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -