7 kwietnia
wtorek
Rufina, Celestyna, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Filmowy prorok

Ocena: 0
664

Autorzy filmu traktują działalność KOR jako w pewnym sensie kontynuację (innymi metodami) działań zbrojnych i powstańczych o wolność Polski.

fot. TVP

O filmie „Zieja” Roberta Glińskiego pisał już w korespondencji z Rzymu w poprzednim numerze „Idziemy” o. Dariusz Kowalczyk SJ. W większości podzielam jego opinie odnoszące się do celowego ukazania sylwetki bohatera utworu jako stałego oponenta polskich biskupów. Ksiądz Jan Zieja jawi się bowiem na ekranie jako niemal jedyny sprawiedliwy w polskim Kościele XX wieku, co wydaje się grubą przesadą.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na inny ważny wątek filmu. Ramę obrazu stanowi długie przesłuchanie i rozmowy z ks. Zieją, prowadzone przez majora bezpieki, a dotyczące udziału kapłana w kierownictwie Komitetu Obrony Robotników, który uformował się w latach 1976-1977. W retrospekcjach poznajemy wybrane fragmenty z długiego życia bohatera, związane głównie z wojnami w latach 1920 i 1939 oraz powstaniem warszawskim. Ksiądz Zieja był wówczas kapelanem wojskowym.

Autorzy filmu traktują działalność KOR jako w pewnym sensie kontynuację (innymi metodami) działań zbrojnych i powstańczych o wolność Polski. Na tym tle ks. Zieja maluje się jako niezłomny patron i prorok tej formacji politycznej. Główną ideę filmu można zatem sprowadzić do powyższej tezy. Jednak takie postawienie sprawy przez twórców filmu jest grubym uproszczeniem. Opozycyjny wobec władz program KOR nie był żadną tajemnicą, ogłoszony został w wydawanym poza cenzurą „Biuletynie Informacyjnym”, kolportowanym w rozmaitych miejscach, także w niektórych kościołach (gdzie sam go wówczas kupowałem). KOR składał się w większości z osobistości o poglądach wyraźnie lewicowych, byłych tzw. rewizjonistów partyjnych, także o rodowodach stalinowskich. Program ugrupowania, mającego poparcie zachodnich partii lewicowych i komunistycznych (z Francji i Włoch), sprowadzał się do reformy socjalizmu i walki z bezprawiem władz partyjnych. Symbolem niezłomnego działacza staje się w filmie Jacek Kuroń, traktowany przez ks. Zieję niemal jak świecki święty. Znowu gruba przesada.

Film Roberta Glińskiego można potraktować jako afirmację środowisk liberalno-lewicowych, które od czasów KOR – przez Solidarność, okrągły stół i tzw. transformację ustrojową – do dziś nadają ton życiu politycznemu i kulturalnemu III RP, zwalczając obecny obóz rządzący, wywodzący się z innego pnia Solidarności. Czy tak przykrojony życiorys ks. Ziei odpowiada prawdzie? Bogata duszpasterska i społeczna działalność księdza obfitowała przecież w wiele innych aspektów, których w filmie nie zobaczymy.

 

 


Zieja”, Polska, 2020. Reżyseria: Robert Gliński. Wykonawcy: Andrzej Seweryn, Zbigniew Zamachowski, Mateusz Więcławek, Sławomir Orzechowski, Sonia Bohosiewicz i inni. Dystrybucja: TVP

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, publicysta kulturalny, krytyk filmowy. Pracował w pismach filmowo-telewizyjnych, tygodnikach "Ekran" i "Antena". Współpracował z pismami "Express Wieczorny", "Kurier Polski", "Życie". Obecnie pracuje w dziale kulturalnym tygodnika "Idziemy" i współpracuje z tygodnikiem "Najwyższy Czas".

- Reklama -
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 7 kwietnia


«Co masz uczynić, czyń prędzej!»

Dziś w Kościele: Wtorek w Wielkim Tygodniu
Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 49,1-6; Ps 71,1-6b.15.17; J 13,21-33.36-38
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ "Ziarna Słowa" Jana Pawła II

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter