19 lutego
wtorek
Arnolda, Konrada, Marcelego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dzieci są wśród nas

Ocena: 3.23333
781

Nominowana do Oscara w kategorii najlepszego pełnometrażowego filmu animowanego „Mirai” jest utworem niezwykłym.

fot. Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

Japońskie anime kojarzyło mi się do tej pory jak najgorzej: pomijając obecne w części tej produkcji przemoc i obscena, charakterystyczny sposób ekspresji uczuć był dla mnie rażący już wtedy, gdy jako dziecko oglądałam „Pszczółkę Maję”. A jednak nowy film Mamoru Hosody podbił moje serce bezwarunkowo i unaocznił, że nie warto zasklepiać się w uprzedzeniach. Bo nominowana do Oscara w kategorii najlepszego pełnometrażowego filmu animowanego „Mirai” jest utworem niezwykłym, przejmująco prawdziwym, zarazem prostym i uniwersalnym, a przy tym bardzo japońskim – zwłaszcza gdy ogląda się kopię z napisami. Tych znalazło się w dystrybucji więcej niż dubbingowanych, ponieważ film jest skierowany przede wszystkim do dorosłych. Chociaż towarzysząca mi sześcioletnia córka obejrzała go bezpiecznie, z pewnym zainteresowaniem i wyraźnie utożsamiając się z małym bohaterem.

Reżyser wyznaje, że zrobił ten film, by przypomnieć o istnieniu dzieci pragmatycznemu i stechnicyzowanemu społeczeństwu, które się z nimi zupełnie nie liczy. Poznajemy zupełnie zwyczajną historię rodzinną: kilkuletniemu Kunowi rodzi się młodsza siostra, rodzice są zapracowani, skupieni na niemowlęciu, często obojętni na synka. Mama wraca szybko do pracy, tata nie radzi sobie z gospodarowaniem i opieką nad dziećmi. Kun w chwilach największej samotności i wzburzenia przenosi się w wyimaginowany świat, w którym poznaje swojego pradziadka oraz siostrę i samego siebie z przyszłości, co pozwala mu oswoić rzeczywistość i po trochu dojrzewać. Powoli zarysowuje się tu inspirująca wizja rodziny: sięgającego w głąb czasu żywego organizmu, dającego siłę.

Długa, statyczna scena, kiedy Kun po raz pierwszy widzi nowo narodzoną Mirai – imię to znaczy „Przyszłość” – była dla mnie jedną z bardziej poruszających w kinie w ogóle. Piorunujące wrażenie robi też oszczędna muzyka, znakomicie podbijająca emocje. Mój mąż po seansie powiedział z żalem: „Piękny film, szkoda, że go nie zobaczyłem, jak dzieci były małe”. I to niech będzie najlepsza rekomendacja, zwłaszcza dla wszystkich młodych rodziców. Weźcie więc swoje żony zarobione przy dzieciach, swoich zarobionych w pracy mężów – i idźcie na randkę na „Mirai”, nie zwlekając!

 

„Mirai”. Animacja. Japonia, 2018. 100 minut. Dubbing, napisy. Scenariusz i reżyseria: Mamoru Hosoda. Dystrybucja: Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktorka i felietonistka "Idziemy". Autorka książek "Cudownie być mamą" i "Pierwsza Biblia mojego dziecka". Wraz z mężem wieloletnia animatorka Spotkań Małżeńskich. Mama dwóch córek i czterech synów.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -